Pani Grażyna od trzech lat walczy z glejakiem. Teraz prosi o pomoc

– Doskonale sobie zdaję sprawę, że jest dziś wiele osób w potrzebie, jednak ze względu na skomplikowaną sytuację mojej rodziny proszę o wyrozumiałość i wsparcie – mówi Grażyna Gałązka, która walczy z rakiem. W najbliższą sobotę odbędzie się turniej piłkarski, podczas którego będzie prowadzona zbiórka na leczenie kożuchowianki

23 marca 2016 r., w Wielką Środę, Grażyna Gałązka jak co dzień szykowała się do pracy. – Była godz. 18.10. I w zasadzie tyle z tego momentu pamiętam, bo przewróciłam się i uderzyłam głową w podłogę. W tym czasie nikogo z domowników nie było. Około 19.00 z kościoła wróciła teściowa, która natychmiast zawiadomiła pogotowie i trafiłam do szpitala – wspomina tamten wieczór Gałązka.

Lekarze przystąpili do rutynowej diagnostyki nieprzytomnej kożuchowianki. Pierwsza, wstępna diagnoza mówiła o tym, że kobieta ma udar.
Pani Grażyna szybko wracała do zdrowia, co zaniepokoiło lekarzy w kontekście postawionej diagnozy, bo nie były to objawy typowo poudarowe.

Pacjentkę skierowano na rezonans głowy. Badania wykazały guza w głowie wielkości 5 na 4 na 3 centymetry. U pani Grażyny wykryto glejaka.

Od tego momentu rozpoczęła się walka z czasem.

Rokowania były tragiczne. Rodzina w internecie rozpoczęła poszukiwania najlepszych specjalistów i szpitali. Setki telefonów, godziny rozmów, uzgodnień. Czas uciekał.

Szukanie ratunku

Ostatecznie pani Grażyna trafiła do 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy, który cieszy się bardzo dobrą opinią, jeśli chodzi o walkę z rakiem mózgu.

Ostatecznie pod koniec kwietnia 2016 r. dr Jacek Furtak, neurochirurg, wykonał operację przy użyciu specjalistycznego sprzętu – neuronawigacji. Operacja przebiegła pomyślnie, zbadano pobrany materiał i ustalono stopień złośliwości. Okazało się, że wynik jest bardzo zły, a guz zakwalifikowano – jeśli chodzi o jego złośliwość – jako trzeci w czterostopniowej skali. Przy wskazaniu tego stopnia złośliwości pacjentowi przypisuje się statystycznie 24 miesiące życia…

Dalsze leczenie w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia było prowadzone w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu. Polegało na radio- i chemioterapii. Kuracja trwała sześć tygodni, 26 sierpnia pani Grażyna opuściła szpital w złej kondycji.

Ze względu na przyjęte procedury przez NFZ pacjenci z taką chorobą, po kuracji radio- i chemioterapii, są kierowani do domu. I czekają na rozwój sytuacji, czyli wznowę.

Rodzina jednak szukała kolejnej alternatywy.

– Zdecydowaliśmy, że walczymy dalej i szukamy ratunku. Niebawem udało się nawiązać kontakt z prywatną kliniką w Berlinie. 30 sierpnia udało się sfinalizować pierwszą wizytę, gdzie prof. Vogel podjął dalszą część leczenia. W ramach leczenia zastosowano LAIFF 612 (wyciąg z dziurawca) wspomniany lek o tym stężeniu nie jest dostępny w Polsce – mówi Daniel Sienkiewicz, szwagier pani Grażyny.

W Nowej Soli kobieta jest pod opieką i stałym monitoringiem dr Anny Wojak, która systematycznie zleca badania diagnostyczne rezonansem.

10 stycznia 2018 w wyniku przeprowadzenia badań stwierdzono wznowę w miejscu nieoperacyjnym (obręb ciała modzelowatego i pnia mózgu). Pojawiły się dwa malutkie guzy o wielkości 3 na 4 mm. To zły znak. Wówczas podjęto decyzję zmiany sposobu wzmocnienia organizmu. G. Gałązka pojechała do Prywatnego Centrum Św. Łukasza w Gdańsku.

Tam dr Krzysztof Majdyło wprowadził kroplówki pod nazwą cząsteczka DCA i Artesunat i suplementy diety.

Dodatkowo w Gdańsku pani Grażyna jest też pod opieką Katarzyny Brzychcy, która bilansuje dietę ketogeniczną. Dieta ma za zadanie wytworzenie w mózgu ciał kotonowych, które zwalczają ogniska nowotworowe.

W kwietniu ub. roku kolejny rezonans potwierdził wielkość guzów, które na szczęście zachowały swoją wielkość, a następny, który przeprowadzono w lipcu tamtego roku, wykazał brak wznowy – małe guzy uległy wchłonięciu.

Aktualnie Grażyna cieszy się dobrym zdrowiem w tym sensie, że nie ma wznowy, ale przyszłość dalej jest niepewna.

„Proszę o wyrozumiałość i wsparcie”

Niedługo miną trzy lata walki z rakiem, która nie jest zakończona. Jak opowiada szwagier G. Gałazki, w Polsce pojawiła się nowa furtka kuracji za sprawą legalizacji w aptekach marihuany medycznej. – Ona jest wielką nadzieją dla wielu pacjentów chorujących na nowotwory i inne choroby, w których standardowe leczenie nie przynosi rezultatów. W zachodniej Europie, USA i w Kanadzie konopie od dawna wykorzystywane są w leczeniu stwardnienia rozsianego, padaczki lekoopornej, przewlekłego bólu, alzheimera, a także wielu nowotworów – m.in. glejaka mózgu, nowotworu piersi, płuc, prostaty, pęcherza moczowego, białaczki czy czerniaka – mówi Sienkiewicz.

Kannabinoidy zawarte w medycznej marihuanie zwalniają rozwój raka, hamują tworzenie się nowych komórek nowotworowych, niszczą istniejące, a także pomagają łagodzić ból, zmęczenie i nudności, które często towarzyszą chorym.

Grażyna Gałązka i inni „rakowcy” cieszą się, że w Polsce, po wielu latach walki lekarzy i chorych, dzięki ustawie z 2017 r. konopie indyjskie są dostępne w aptekach w postaci surowca farmaceutycznego – suszu.

Niestety, leczenie marihuaną nie zostało objęte refundacją, co oznacza, że całkowity koszt leczenia muszą ponosić pacjenci i ich rodziny. W zależności od schorzenia to kwota 2500-5000 zł miesięcznie i niejednokrotnie przekracza możliwości finansowe polskich rodzin. Dla wielu pacjentów to jednak lek ostatniej szansy i trudno pogodzić się z tym, że względy finansowe mogą im tę szansę odebrać.

– Doskonale sobie zdaję sprawę, że dziś wiele osób jest w potrzebie, jednak ze względu na skomplikowaną sytuację mojej rodziny proszę o wyrozumiałość i wsparcie – mówi kożuchowianka.

Jest podopieczną Fundacji Kawałek Nieba. Można ją wesprzeć w leczeniu przekazując 1 procent swojego podatku (Fundacja Kawałek Nieba, KRS 0000382243 „650 pomoc dla Grażyny Gałązka”).

Ale wsparcie przyjdzie też od najmłodszych sportowców, ich rodzin i klubów, które już w najbliższą sobotę spotkają się na turnieju charytatywnym, podczas którego wolontariusze Nowosolskiej Paczki do puszek będą zbierać środki na leczenie Grażyny Gałązki (o samym turnieju czytaj w ramce obok – dop. red).

 

Piłkarze dla chorej kożuchowianki

W sobotę 9 marca w hali „Elektryka” w Nowej Soli odbędzie się piłkarski turniej charytatywny w kategorii żak i orlik. Do udziału zaproszone są kluby z woj. lubuskiego, które biorą udział w pilotażowym Programie Certyfikacji PZPN dla szkółek piłkarskich.

Strategicznym organizatorem jest Akademia Piłkarska Falubaz. Zaproszone kluby do udziału z Lubuskiego to prócz APF: UKS Promień Żary, ZAP Zbąszynek, MUKS Warta Gorzów, ZKS Stilon Gorzów.

– Turniej jest charytatywnym przedsięwzięciem, dlatego zależy nam na dużej frekwencji dzieci i rodziców – podkreśla Daniel Sienkiewicz. – W czasie piłkarskich zmagań na poczet akcji będzie zorganizowana kawiarenka (zimne i ciepłe napoje, ciasto czy przekąski). Kwesta wspiera oczywiście leczenie Grażyny Gałązki.

Współorganizatorami przedsięwzięcia są starostwo powiatu nowosolskiego i starosta Iwona Brzozowska oraz Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego „Elektryk” na czele z dyrektorem Grzegorzem Königsbergiem.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *