Kradzież czy odebranie własności?

– Zleciliśmy wykonanie pełnego ogrodzenia wraz z bramą wjazdową i dwoma bramkami. Firma zlecenia nie dokończyła, wymontowała jedną z bramek i sterowanie do bramy – opowiada mieszkanka jednej ze wspólnot, która zleceniobiorcom zarzuca kradzież

Wspólnota z budynku numer 15 przy ul. Kościuszki w końcówce zeszłego roku zleciła wykonanie ogrodzenia swojego terenu wraz z montażem bramy wjazdowej i mniejszych bramek. Prace zaczęły się jeszcze w grudniu.
– Było to dla nas ważne, bo chcieliśmy w ten sposób poprawić bezpieczeństwo na naszym podwórku. Właściciele samochodów mieli dostać piloty do bramy, która miała rozwiązać problem z nielegalnie parkującymi. Niestety, wybrana firma nie wywiązała się z umowy i wiele rzeczy zrobiła niechlujnie – opowiada przedstawicielka wspólnoty Lidia Podkowska.
– Nie posprzątali po sobie i zostawili zaprawę na pniu drzewa. Źle zamontowali niektóre elementy – przede wszystkim śruby trzymające bramkę miały długość zaledwie odpowiadającą grubości styropianu, czyli w ogóle nie trzymały się w ścianie. Już w trakcie trwania robót niepokojącym było, że pracownicy firmy pojawiali się w soboty, czyli wtedy jak nie pracował Zakład Usług Mieszkaniowych, nasz administrator, i nie było komu kontrolować ich pracy – opowiada Czytelniczka.
Prace budowlane teoretycznie zakończyły się w styczniu, natomiast mieszkańcy wspólnoty mieli do nich tak wiele uwag, że ani oni, ani przedstawiciel ZUM nie podpisali protokołu końcowego inwestycji.

Dalszą cześć artykułu przeczytasz w e-wydaniu „TK”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *