Gołębie takie straszne?

Dostaliśmy zgłoszenie od zaniepokojonego Czytelnika. Problem dotyczy gołębi, które dla mieszkańców ul. Fredry stały się prawdziwym utrapieniem

Od około czterech miesięcy mieszkańcy ul. Fredry narzekają na zanieczyszczone okna i parapety. Prawdopodobnie kłopot lokatorów zaczął się od momentu ścięcia topoli rosnących wzdłuż ulicy, które od lat były domem dla wielu ptaków. – Sądzę, że ktoś nieświadomie dokarmia te gołębie – zauważa nasz Czytelnik. – Nigdy nie mieliśmy takiego problemu, a nagle się pojawił – dodaje. Mieszkańcy najbardziej skarżą się na fakt utrudnionego utrzymywania w czystości ich okien, balkonów i parapetów. – Odchody gołębi bardzo trudno wyczyścić – komentuje mieszkaniec ul. Fredry.

W tej sprawie skontaktowaliśmy się z zarządem Nowosolskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Hieronim Miśko, zastępca prezesa zarządu, potwierdza, że spływały zawiadomienia w sprawie gołębi.

– Ten temat jest nam znany, bo zgłaszali go nam mieszkańcy. Prawda jest taka, że te zanieczyszczenia na parapetach biorą się stąd, że inni mieszkańcy dokarmiali te gołębie – mówi H. Miśko.

Ptaki przyzwyczaiły się do tego, że w tej okolicy miały dostęp do pokarmu, dlatego nie chciały odlecieć. Należy jednak pamiętać, że suchy chleb czy bułki to nie jest dobra karma dla gołębi. Pieczywo nie dostarcza ptakom potrzebnych mikroelementów, co skutkuje tym, że są one coraz słabsze. Chore ptaki będą pojawiać się w takich miejscach jak osiedla, bo tam na pewno znajdą coś do jedzenia.

– Może do ludzi dotrze, że dokarmiając ptaki robią źle. Może zarząd spółdzielni znajdzie jakieś rozwiązanie całej sprawy? – zastanawia się Czytelnik, który zgłosił temat.

Co na to w spółdzielni?

– Wywiesiliśmy stosowne ogłoszenia na klatkach schodowych, by nie robić takich rzeczy i sprawa przycichła na jakiś czas – odpowiada H. Miśko.

Może warto zakończyć tę batalię z korzyścią dla mieszkańców i ptaków i pomyśleć nad wyznaczeniem specjalnego miejsca, w którym będzie można dokarmiać gołębie odpowiednim pokarmem?

Aleksandra Gembiak

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *