Rozczarowanie po wstępnych kwalifikacjach podwójnego rocznika

– Nie spałam praktycznie wcale, córka mało co. W zasadzie już dziś wiadomo, że nie dostanie się na ten kierunek, który jej się wymarzył. Proszę mi wierzyć, że to jest bardzo niekomfortowa sytuacja, kiedy wiesz, że twoje dziecko już na starcie będzie musiało się kształcić na kierunku, na którym mu nie zależy – mówi mama jednej z uczennic

W związku z reformą edukacji, która zlikwidowała gimnazja i wydłużyła naukę w szkołach podstawowych do ośmiu klas, o miejsca w liceach i technikach w tegorocznym naborze ubiegali się uczniowie z pierwszego rocznika kończącego ośmioletnią szkołę podstawową i ostatniego rocznika gimnazjum. W ramach tzw. podwójnego rocznika młodzieży było więcej niż zazwyczaj.

I tak o miejsce w szkołach pow. nowosolskiego ubiegało się 1464 uczniów – 722 absolwentów gimnazjów i 742 z podstawówek.

„Nogi mi się ugięły”

W czwartek po ogłoszeniu wyników naborów u części z nich zapanowało wielkie rozczarowanie i spory niepokój.
– Kiedy zobaczyłyśmy, że córka nie dostała się na żaden kierunek, nogi mi się ugięły – przyznaje mama absolwentki podstawówki (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).

W pierwszym wyborze jej córka złożyła dokumenty na rachunkowość w „Elektryku”. Od marca informowano, że klasa zostanie utworzona. – Zgodnie z ofertą tej szkoły nikt nie zakładał, że nabór może nie wyjść. Mało tego, przekonywano nas, że to świetny wybór. Jak byłyśmy w szkole, zachęcano nas, żeby wybrać ten kierunek – relacjonuje nowosolanka. W środę – jeszcze przed rozstrzygnięciem naboru – dowiedziała się, że ze względu na zainteresowanie tylko dziewięciu osób tym kierunkiem starostwo jako organ prowadzący może nie zgodzić się na utworzenie klasy o tym profilu. Drugim kierunkiem, na który aplikowała jej córka, była ekonomia, ale akurat tu zabrakło kilku punktów. – Nie spałam praktycznie wcale, córka mało co. Na dziś ona jest bez szkoły. W zasadzie już teraz wiadomo, że nie dostanie się na ten kierunek, który jej się wymarzył. Proszę mi wierzyć, że to jest bardzo niekomfortowa sytuacja, kiedy wiesz, że twoje dziecko już na starcie będzie musiało się kształcić na kierunku, na którym mu nie zależy – przyznaje mama nastolatki.

I stawia ważne pytanie: – Jak spokojnie myśleć o przyszłości dziecka, skoro nie ma dla niego miejsca w wymarzonej szkole?

Rzeczniczka powiatu: nabór się nie skończył

W starostwie powiatowym, które jest organem prowadzącym dla wszystkich szkół średnich, zapytałem, ile jest takich osób, których nazwisk na dziś nie ma na żadnej liście zakwalifikowanych do poszczególnych szkół. Nie jest ich mało. – Z szacunków, którymi dysponujemy dziś, takich osób jest mniej niż sto – mówi Anna Rybarczyk, rzeczniczka powiatu. Z wyliczeń urzędników starostwa wynika też, że ok. stu uczniów nie złożyło podań do naszych szkół. Ich losy rekrutacyjne nie są znane.

To oznacza, że miejsca w szkołach powiatu nowosolskiego jeszcze są. – Do 11 lipca uczniowie zakwalifikowani muszą złożyć oryginały dokumentów. Wtedy będziemy znali faktyczną liczbę miejsc w uruchomionych oddziałach, na które rozpocznie się nabór uzupełniający – mówi rzeczniczka starostwa.

Dokumenty w naborze uzupełniającym będzie można składać od 12 do 17 lipca. 9 sierpnia o godz. 12.00 zostaną opublikowane listy kandydatów zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych. Osoby zakwalifikowane będą musiały dostarczyć oryginały dokumentów do 12 sierpnia. Zakończenie naboru uzupełniającego i ogłoszenie list przyjętych zaplanowano na 13 sierpnia na godz. 12.00.

– Jest zagrożenie, że dla kogoś zabraknie miejsca w nowosolskich szkołach w tym roku? – zapytałem na koniec.

– W naszych szkołach ponadgimnazjalnych wciąż są miejsca dla uczniów zainteresowanych nauką w naszym powiecie – odpowiada rzeczniczka starostwa.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *