Susza dotknęła rolników. Wzrost cen odczujemy wszyscy

– Zwykły Kowalski za wiele produktów na pewno zapłaci więcej. Podrożeją chleb, warzywa i owoce – zapowiadają rolnicy, którzy drugi rok z rzędu mierzą się z potężną suszą. Lubuskie pod tym względem jest rekordowym obszarem w kraju

Województwo lubuskie jest najbardziej dotknięte suszą. „Największy deficyt wody w okresie 11 maja-10 lipca br. notowano, podobnie jak w poprzednim okresie raportowania (1 maja-30 czerwca), na obszarze Pojezierza Lubuskiego” – czytamy w raporcie opublikowanym przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach (IUNiG).

To powoduje, że zagrożenie dotyczy zbóż jarych i ozimych, rzepaku i rzepiku, kukurydzy, roślin strączkowych czy truskawek i krzewów owocowych.
– Każde gospodarstwo jest inne, każde ma inne koszty, inną strukturę zasiewów, ale problem – i to duży – mają wszyscy – mówi Marek Strzelczyk, który ma ponad 90 hektarów zasiewów w gminie Otyń.

„Żeby w kłosie zboże było białe?”

Na tym obszarze prowadzi pięć upraw: pszenicę, rzepak, żyto, len oleisty i łubin. – Po skoszeniu ziarna z tego nie będzie. A nawet jeśli, to przez warunki, w jakich ono dojrzewało, a w zasadzie zasychało – będzie bardzo złej jakości. W momencie, kiedy susza powtarza się drugi rok z rzędu w takim nasileniu, problem się kumuluje. Straty? Na rzepaku, który już jest skoszony, wynoszą połowę tego, co powinno być zebrane. Szacujemy, że zboża ozime wyglądają podobnie, a uprawy jare ucierpiały jeszcze bardziej. Krótko mówiąc: zbiorę mniej niż połowę tego, co powinienem… – podkreśla Strzelczyk.

W gminie Kożuchów gospodarkę o jeszcze większym areale prowadzi rodzina Pikulskich – mają ponad 120 hektarów.

– W czerwcu mieliśmy rekordowe temperatury ciepła w naszym województwie i to odbiło się na zbożach. Będzie jeszcze gorzej niż w tamtym roku, szczególnie na tych słabszych glebach, kiedy to w naszej gminie było ok. 70 procent strat – mówi Adrian Pikulski z rodziny rolniczej w Mirocinie Średnim, sołtys tej miejscowości i radny gminy.

Tegoroczna susza wywołała na polach anomalię, której rolnicy jeszcze do tej pory nie widzieli. Pikulski: – Pierwszy raz w życiu miałem z czymś takim do czynienia, żeby w kłosie zboże było białe. Gdzie owies powinien być ciemnożółty, prawie aż pod brązowy. A usechł totalnie. Połowa to łuska, która nie wykształciła nic. Zboża są pośladem, czyli są bardzo drobne. Sporej części ziarna kombajn nie wymłóci, bo jest za drobne.
To samo potwierdza Strzelczyk: – Ziarna w kłosie jest mniej, jest drobniejsze i do tego nie będzie miało odpowiednich parametrów. Na nic ostatnie opady deszczu, które nie wpłyną już na polepszenie kondycji zbóż. One już nie rosną – są zaschnięte, nawet jak dostaną teraz wody, to już nie odżyją, nie dadzą wyższych plonów.

W gminach pracują komisje suszowe

Żeby oszacować straty, jakie przyniosła susza, w gminach powołano tzw. komisje suszowe. Te działają już w każdej rolniczej gminie naszego powiatu.

Procedura jest taka, że komisje powołane przez wójtów, burmistrzów czy prezydentów szacują szkody spowodowane przez suszę, mają na to dwa miesiące, miesiąc ma również organ samorządowy na ocenę tych wniosków, które potem wysyła się wojewodzie. Stamtąd wniosek wraca do danej gminy, a potem do rolnika. Z tak zatwierdzonym dokumentem może on ubiegać się o kredyt preferencyjny, udzielenie pomocy w opłaceniu bieżących składek na ubezpieczenie społeczne, zastosowanie odroczenia i rozłożenia na raty płatności z tytułu umów sprzedaży i dzierżawy nieruchomości oraz udzielenie ulg w podatku rolnym. W ubiegłym roku, kiedy suszą objęty został bardzo duży obszar kraju, państwo udzieliło dodatkowej pomocy. Obecnie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podkreśla, że decyzja dotycząca uruchomienia dodatkowych środków finansowych zostanie podjęta dopiero po oszacowaniu szkód przez komisje suszowe na podstawie przepisów o Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

– Nie oszukujmy się, susza jest zjawiskiem mniej lub bardziej lokalnym. W ubiegłym roku objęła duży obszar, w tym roku jest taka sama, ale skupia się głównie

w zachodniej i środkowej części kraju. Prawda jest taka, że ostatecznie każdy konsument odczuje, kiedy jesienią do góry pójdą m.in. ceny pieczywa czy mięsa – przekonuje Strzelczyk, którego uzupełnia Pikulski: – Czytałem wiele forów rolniczych. Już piszą, że ceny poszybują. Zwykły Kowalski za wiele produktów na pewno zapłaci więcej. Podrożeją chleb, warzywa i owoce.

Teraz tylko pytanie – o ile?

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *