Cudem uratowana Molly znów daje szczęście

Molly, suczka shih tzu, którą przejechał kierowca na stacji benzynowej przy ul. Wrocławskiej, dochodzi do siebie. Niedawno osobiście tuliła się do przyjaciół, którzy zorganizowali zbiórkę pieniędzy na leczenie i pomogli jej dojść do zdrowia

W restauracji 7 Życzeń każdy, kto pomagał Molly dojść do zdrowia lub tylko chciał poznać dzielnego shih tzu, mógł się spotkać z pieskiem, pogłaskać go i przytulić.

Molly wciąż dochodzi do siebie po wypadku, do jakiego doszło w połowie lipca na stacji benzynowej przy ul. Wrocławskiej w Nowej Soli. Pies wtedy cudem przeżył. Z roztrzaskaną miednicą trafił do kliniki dla zwierząt w Zielonej Górze. Do nieszczęścia doszło po tym jak Molly uciekła z domu przy ul. Chopina. Wybiegła z niego w nocy i zaginęła na wiele godzin.

Rodzina szukała jej do rana. Nikt nie wiedział, gdzie mogła pobiec, bo choć ma 7 lat, nigdy wcześniej nie zdarzyło jej się uciekać. Kiedy rano zadzwoniła policja, było wiadomo, że stało się coś złego.

Ewelina Turek, właścicielka Molly, wciąż odtwarza ten dzień w swojej głowie. – Szukaliśmy jej wszędzie, nie wiedzieliśmy, jak daleko mogła odejść. Nieustająco śledziliśmy internet. Około północy ktoś wrzucił informację o piesku, ale gdy dotarliśmy na miejsce, jego już nie było – wspomina E. Turek.

Właścicielka wciąż nie może dojść do siebie po obejrzeniu nagrania z kamer stacji benzynowej. Na filmie widać, jak kierowca najpierw przechodzi obok psa, a następnie wsiada w busa i przejeżdża po zwierzęciu.

Historia Molly wzruszyła nowosolan. Ruszyła pomoc. Właściciele restauracji 7 Życzeń oddawali pieniądze ze sprzedaży lodów. Każda gałka za 3 zł była na wagę złota, a w tym przypadku – zdrowia pieska. – Czytając o nieszczęściu Molly byliśmy poruszeni. Niedługo wcześniej adoptowaliśmy psiaka ze schroniska, kochamy zwierzęta, chcieliśmy pomóc – opowiadają właściciele restauracji.

– Jesteśmy wdzięczni każdej osobie, która odpowiedziała na nasz apel – dodają. W sumie w ciągu kilku tygodni ze sprzedaży lodów i drobnych wrzucanych do puszki uzbierało się 650 zł. Całość została przekazana zielonogórskiej organizacji OTOZ Animals, która zainicjowała pomoc i nagłośniła historię shih tzu w całym regionie.

– Molly bardzo cierpiała. Dzień po dniu wyła z bólu i skomlała. Weterynarze robili, co mogli, żeby ratować jej życie. Udało się. Dzisiaj jest z nami, choć wciąż mocno wylękniona – mówi Anna Kogut.

Molly w restauracji czuła się jak u siebie w domu. Leżała na kanapie i pozwalała się przytulać do woli. Błysk w oku wskazywał, że czuje się coraz lepiej. Odwiedzające pieska dzieci były zachwycone, że pozwalała się pogłaskać. Właściciele Molly oraz restauratorzy zadbali, żeby każdy gość otrzymał kawałek ciasta i filiżankę kawy. Wieczorem media społecznościowe wypełniły się zdjęciami Molly przyjmującej gości z całego miasta.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *