Przyjaciele opowiadają o Edwardzie Mazurkiewiczu. „Jego nie da się zastąpić”

– Wiem, że niby nie ma ludzi niezastąpionych, ale jego naprawdę zastąpić się nie da – mówi Jan Dąbrowski, sportowy społecznik, po śmierci Edwarda Mazurkiewicza. Pan Edward odszedł od nas w piątek 17 stycznia. Był wybitnym człowiekiem sportu

Pasjonat lekkiej atletyki, pracownik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, zasłużony działacz i wiceprezes Astry Nowa Sól, ojciec lekkoatletycznych Czwartków wiedzący o sporcie wszystko, wieloletni dyrektor Półmaratonu Solan i przez lata sprawozdawca sportowy „Tygodnika Krąg” zmarł w piątek 17 stycznia po ciężkiej chorobie. W lutym Edward Mazurkiewicz skończyłby 67 lat.

To wielka strata dla Nowej Soli.

Pana Edwarda wspominamy z jego przyjaciółmi.

Już go brakuje

Zenon Sznajder, były zawodnik, działacz sportowy, sędzia lekkiej atletyki: – Z panem Edziem znaliśmy się mniej więcej od połowy lat 70. Z tego co pamiętam, poznaliśmy się na Igrzyskach Młodzieży Szkolnej, zawody odbywały się na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. To był początek.

Później poszedłem do wojska, ale jakoś od lat 80. współpacowaliśmy bardzo często. Przez wiele lat jeździliśmy razem sędziować zawody lekkoatletyczne, choćby do Zielonej Góry, Cybinki, Babimostu czy Gubina. Przejechaliśmy razem wiele kilometrów, wiele o sobie wiedzieliśmy. On na pewno był chodzącą encyklopedią sportu, miał wiedzę, jakiej wielu mogłoby mu zazdrościć.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Mateusz Pojnar

Mariusz Pojnar

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media