Listonosze lubią ludzi. Ostatnio świętowali swój dzień [REPORTAŻ]

– Kilka lat temu pracowałem na Starym Żabnie. To zupełnie inna rzeczywistość niż centrum. Na obrzeżach miasta ludzie żyją jakoś spokojniej, wolniej. Chętniej rozmawiają, zapraszają serdecznie na kawę. Łatwiej nawiązać z nimi bliższe relacje. Oni naprawdę czekają na przyjście listonosza – mówi Tadeusz Kajder, jeden z listonoszy, którzy są bohaterami tekstu powstałego przy okazji Międzynarodowego Dnia Listonosza i Doręczyciela

Świetnie zna topografię miasta i rozkład ulic. Mignie nam czasem przed oczami w granatowym mundurku i z czarną torbą przewieszoną przez ramię. Taki element krajobrazu, który ledwie muska się wzrokiem. Dostarczyciel przesyłek z odległych miejsc, informacji i cudzych myśli spisanych na kartkach papieru, złożonego starannie. Ot, choćby takiego listu od przyjaciela, który serduszkiem zwykł kończyć każde zdanie albo czyichś wyznań szczerych, zamkniętych zazdrośnie w kopercie, by móc podzielić się nimi tylko z tą jedną, jedyną osobą.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Marta Brych-Jackiewicz

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *