Biegacze: Nie samym bieganiem człowiek żyje. Możemy też kręcić! [ROWEROWA STOLICA]

– Jako kibic piłkarski zaintonuję przyśpiewkę stadionową: ten puchar jest nasz, ten puchar do nas należy! – uśmiecha się Grzegorz Cegiełka z Nowosolskiej Grupy Biegowej, której członkowie mocno kręcą dla Nowej Soli w ramach rywalizacji o puchar Rowerowej Stolicy Polski. Takich grup zorganizowanych walczących dla naszego miasta jest więcej. Dziś prezentujemy tych, którzy na co dzień biegają, ale z patriotycznego obowiązku wskoczyli na rowery

Walka o puchar Rowerowej Stolicy Polski trwa. Kręcących dla Nowej Soli nie brakuje. Wciąż jesteśmy pierwsi ze sporą przewagą nad innymi i mamy wielką nadzieję, że tak zostanie do końca!

Mocno wierzą w to nowosolskie grupy zorganizowane, które wspierają wyścig o puchar. Rok temu swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożyli ludzie Grzegorza Cegiełki, czyli biegacze z Nowosolskiej Grupy Biegowej i członkowie Nowosolskich Morsów. Cegiełka, z zawodu nauczyciel wychowania fizycznego, w obu grupach działa już od blisko dekady. – Jesteśmy otwarci na inne inicjatywy. Najpierw udało mi się namówić biegaczy do hartowania organizmu i regeneracji mięśni i stawów poprzez kąpiel w lodowatej wodzie. Widziałem, że złapali bakcyla, stąd przyjaźń dwóch grup trwa od dobrych kilku lat. Wspólne wyjazdy na zloty, na trasy biegowe przyczyniły się do tego, że robimy coś więcej i już drugi rok z rzędu we wrześniu pomagamy Nowej Soli na rowerach zdobyć puchar. Sprawia nam to wielką satysfakcję – nie kryje Cegiełka.

Podkreśla, że każdemu kręcącemu dla Nowej Soli należy się wielki szacunek. – Ja osobiście jestem pod wrażeniem grupy seniorów 60+, którzy depczą nam po piętach i musimy się nieźle napocić, żeby im uciec. Wiem, że w naszej grupie jest więcej osób, ale po prostu nie mamy tyle czasu, żeby jeździć od rana do wieczora. Wszyscy pracujemy i możemy się spotkać dopiero o 17.00 przy miejskim stadionie. Stąd codziennie w dni powszednie wspólnie kręcimy – dodaje lider morsów i jeden z członków NGB.

W ciągu tych kilku godzin przed zmierzchem udaje im się wykręcić maksymalnie 30-40 km.

Z jednej strony dzięki zdrowej rywalizacji z innymi grupami, a z drugiej – kooperacji w imię wspólnego celu, zdobywają wspólnie punkty dla tegorocznej Rowerowej Stolicy Polski, czyli Nowej Soli.

Czy Cegiełka wierzy w ponowne zwycięstwo? – Jako kibic piłkarski zaintonuję przyśpiewkę stadionową: „Ten puchar jest nasz, ten puchar do nas należy!” – uśmiecha się Grzegorz Cegiełka.

Kręcenie dla naszego miasta nie mogłoby się odbyć także bez nich, czyli Klubu Biegowego Wikon. Oni też w zabawie uczestniczą już po raz drugi. – To świetna akcja, mobilizuje całe rodziny i jest świetną promocją miasta – mówi Marlena Ratajczak z Wikonu.

Na potrzeby zabawy po raz drugi zawiązali rowerową grupę KB Wikon i Przyjaciele. – Nie trzeba było namawiać ludzi do kręcenia. My, biegacze, na co dzień jesteśmy aktywni fizycznie. Przez tę akcję mamy jeszcze więcej okazji do spotkania się dzięki planowanym wspólnym rajdom rowerowym – w mniejszym lub większym gronie. W myśl zasady: nie samym bieganiem człowiek żyje – uśmiecha się Ratajczak.

Dodaje, że rower to idealna forma uzupełnienia planu biegowego. W trakcie jazdy wzmacniają się mięśnie brzucha, kręgosłupa i rąk, poprawia się wydolność oddechowa, a to wszystko przy mniejszym obciążeniu stawów.

– Teraz jeszcze przez pandemię, kiedy zawodów biegowych jest niewiele, na pewno nie trenujemy tak intensywnie jak wcześniej i mamy więcej czasu na kręcenie kilometrów. Nie mam wątpliwości, że Nowa Sól obroni tytuł z zeszłego roku i puchar zostanie u nas – mówi szefowa Wikonów.

Przypomnijmy, że nagrodą dla grupy, która wykręci najwięcej kilometrów jako zespół, będzie kolacja z prezydentem Jackiem Milewskim. Jest zaplanowana na niedzielę 18 października.

E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media