Chciał się zabić. Uratowali go. Dziś cieszy się, że mu się wtedy nie udało [REPORTAŻ]

Już prawie był po drugiej stronie, chciał się zabić. Uratowali go bliscy. Dziś jest szczęśliwym, spełnionym człowiekiem. Mówi, że wśród ludzi jest deficyt empatii. Dlatego rozglądajmy się. Może zobaczymy kogoś, komu trzeba pomóc

Już mi jest wszystko jedno. Nikt nawet nie zwróci uwagi, że mnie nie ma – stwierdza Michał*, po czym tabletki nasenne popija wódką. W pustym mieszkaniu cicho gra muzyka, ale on zasypia, już jej nie słyszy.

Tego się nie zapomina

Tak było 15 lat temu. Dziś spotykamy się z Michałem w eleganckim biurze w Nowej Soli. Chwilę muszę poczekać, akurat ma klientów.

To przystojny, dobrze ubrany mężczyzna. Opowiada o przeszłości.

Obudził się wtedy w szpitalu w trakcie płukania żołądka. Uratowali go bliscy, to oni zawiadomili pogotowie. Siostra próbowała się do niego dodzwonić. Nie odbierał. Coś ją tknęło, pojechała zobaczyć, co się z nim dzieje. Czuła, że coś złego. Miała klucze do mieszkania, weszła z kuzynem i zastała Michała nieprzytomnego. Obok było opakowanie po lekach i flaszka.

Gdyby przyjechali kilka minut później, Michała by już nie było.

– Trzeba pokazać osobom, które borykają się z problemami, że nie są jedynymi ludźmi przechodzącymi przez tak trudne chwile – mówi mi Michał.

Nie chce powiedzieć, dlaczego chciał wtedy popełnić samobójstwo. Nie naciskam.

– Pokazać im, że niezależnie od tego, jaki mamy status, na jakim etapie jesteśmy w życiu, to może przytrafić się każdemu – dopowiada.

Jest wzruszony. – Można się z tego otrząsnąć, ale nie zapomnieć – podkreśla.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

*imię zmienione

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media