Przeszedł koronawirusa. I prosi: Uważajcie na siebie, chrońcie bliskich [ROZMOWA]

– Co powiem koronasceptykom? Może młodsze osoby patrzą na to inaczej, bo zwykle przechodzą COVID łagodnie. Ale takie podejście mnie trochę drażni. To jest narażanie starszych ludzi. Ten wirus nie jest przeziębieniem, katarkiem. Starsi mogą go nie przeżyć – mówi mężczyzna, który wyleczył się z koronawirusa

Mateusz Pojnar: Kiedy zauważyłeś, że coś jest nie tak?

*Pamiętam, że był 29 września. Wieczorem wróciłem do domu, poczułem, że łapie mnie przeziębienie. Ale łyknąłem witaminę C i poszedłem spać. Stwierdziłem: to na pewno nic takiego.

Rano obudziłem się i byłem strasznie osłabiony, praktycznie cały czas przez dwa dni musiałem spać. Miałem stan podgorączkowy, katar, ale wtedy obyło się bez innych objawów. Mimo wszystko nie chciałem póki co wychodzić z domu.

I co dalej?

Po tych dwóch dniach mi przeszło, czułem się dobrze. Ale straciłem węch i smak.

To był już dla ciebie sygnał, że warto zrobić test?

Tak, pojechałem na test do Zielonej Góry samochodem, wcześniej zadzwoniłem po teleporadę do lekarza rodzinnego i to on oczywiście mnie skierował na ten test. Zrobiłem go w namiocie pod szpitalem. Zanim mi go wykonali, musiałem czekać ok. pięciu godzin, była bardzo duża kolejka.

Lekarze mieli co robić, bo co chwilę przyjeżdżały karetki z nowymi chorymi. Spytałem lekarki, jak wygląda sytuacja na oddziale zakaźnym. Odpowiedziała, że niedobrze, bo nie mają już miejsc, żeby kogokolwiek przyjmować. I że niektórych pacjentów COVID bardzo mocno dotknął, leżeli pod respiratorem.

Na wynik testu musiałem czekać trzy dni. Dość długo.

Niepokój wzrastał, jak już czekałeś na swój wynik?

Na pewno. Miałem z tyłu głowy to, że w domu mam starszą osobę – mieszkam z babcią. Bo to, że ja przechodzę łagodnie tę chorobę, nie znaczy, że np. babcia przechodziłaby ją tak samo.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

*imię i nazwisko bohatera tekstu do wiadomości redakcji

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media