Znalezisko w Nowym Miasteczku

Napisał do mnie tę wiadomość Jacek Zawiślak z Nowego Miasteczka. Znacie to uczucie, kiedy ktoś wam mówi: „ej słuchaj, mam dla ciebie bardzo ciekawe wiadomości, ale powiem ci o tym dopiero jutro”. To jest znęcanie się nad człowiekiem. Bo co, siedzieć i z niepewności kręcić kciukami młynki czekając na jutro? Więc musiałem na Zawiślaku wymusić, że niech powie krótko, bo muszę to wiedzieć już.

Twardy zawodnik. Odpisuje mi: „Jutro na pewno się odezwę. Muszę zawiadomić najpierw konserwatora zabytków, a później zawiadomię Ciebie”. Czyli na szachownicy mamy rozstawione figury, rozpoczyna się rozgrywka. Jak od Zawiślaka wymusić dwa wyrazy?

Byłem pewien, że chodzi o historię związaną z Nowym Miasteczkiem. Tak było w przypadku odnalezionej tablicy po dawnym zajeździe na budynku domu kultury, innych znalezisk. Jacek Zawiślak wie, że tego typu historyczne kąski lubię przegryzać, smakować, delektować się nimi.
W końcu wymusiłem na nim te dwa, a właściwie trzy wyrazy. Odpisał: „odnaleziono przypadkiem macewy”.

Jest w człowieku takie ciekawe uczucie. Nie wiesz czegoś na pewno, ale zakładasz, że to, co myślisz, jest prawdopodobne, a jedyne, czego potrzeba ci na potwierdzenie swoich pomysłów, to jeden wyraźny znak.
Zawiślakowi natychmiast odpisałem: „byłem tego pewien”. W tym mentalnym spełnieniu doskonale sprawdza się zapalenie papierosa.

“Sensacje z gatunku tych, o których ostatnio piszesz”, co napisał mi Jacek Zawiślak, dotyczą choćby żydowskiego cmentarza w Nowej Soli. Nie tylko o cmentarzu, ale też o historii Żydów z Neusalz wykopałem sporo ciekawych faktów, które ująłem w stosownym artykule.

Neusalzzy Żydzi i ich historia pchnęły mnie na te tory, by o ich historii na naszych ziemiach trochę pogrzebać. Ale że w pracy chodzę głównie na mecze w Kiełczu lub topienie marzanny, a do tego ogarniam wiele rozmaitych spraw, czasu na głębsze szperanie brakuje.
Po tych poszukiwaniach, które nie mają jeszcze swojego ujęcia w żadnym artykule, ale materiał jakiś na to zebrany jest, byłem pewien praktycznie na 100 procent, że takie cmentarze, jak ten zapomniany nowosolski cmentarz żydowski, muszą być gdzieś w Kożuchowie, Nowym Miasteczku i Bytomiu Odrzańskim. Sms od Zawiślaka tylko to potwierdził.

Macewy, czyli żydowskie płyty nagrobne znalazł były uczeń Zawiślaka. – Jestem dumny, że  zabezpieczył to, poinformował mnie, co dalej i nawet sam rozpoznał żydowskie napisy. No rozpływam się w swym pedagogicznym sukcesie – napisał mi następnego dnia.
Potem zaś na facebooku umieścił wpis, który cytuję w ramce poniżej bezpośrednio i w całości.

Też zadzwoniłem do powiatowego konserwatora zabytków, Pani Mirosławy Kochańskiej, by ustalić, jak tematem się zająć, żeby nie przeszkadzać jej w pracy. Wypracowaliśmy taką ścieżkę, pani konserwator wykonała wszelkie niezbędne prace w swoim zakresie, teraz do Nowego Miasteczka będę mógł udać się, by się z tym znaleziskiem zaznajomić.

A potem? Potem zostanie żmudne dłubanie, poszukiwanie, wietrzenie archiwów, żeby tych, którzy interesują się historią regionu zaciekawić, zapoznać z czymś, czego nie znają. Czekajcie na więcej. Niebawem.
Marek Grzelka

Sensacyjnego odkrycia dokonał w ubiegłym tygodniu mieszkaniec Nowego Miasteczka ( mój były uczeń ). Porządkując teren po rozebranej szopie, odkrył, że kamienne płyty, którymi była wyłożona, to odwrócone macewy – żydowskie pomniki grobowe. Wykonane z piaskowca, z napisami w języku hebrajskim i niemieckim, są świadectwem bytności Żydów w naszym mieście i istnienia małego kirkutu – cmentarza, który służył tej społeczności na placu u zbiegu dzisiejszych ulic 3 Maja i 22 Lipca. Prawdopodobnie teren, na którym mieścił się cmentarz, był częścią dużej parceli, jednego ze znamienitych mieszkańców – Hugo Koblitza, twórcy i właściciela fabryki mebli kuchennych, który był pochodzenia żydowskiego. Hugo Koblitz wraz z rodziną został około roku 1940 pozbawiony całego majątku i w tajemniczych okolicznościach zaginął. Mimo moich starań nie odnalazłem nawet śladu historii, pewnie tragicznego rozstania Koblitzów z Nowym Miasteczkiem… Żydzi do naszego miasta przybyli na początku XIX wieku. Pierwszym dzieckiem żydowskim, które urodziło się w Nowym Miasteczku był syn Państwa Liebig (24.06.1821). W 1840 roku mieszkały tu 23 rodziny pochodzenia żydowskiego, w 1923 roku było 6 rodzin, a w 1937 już tylko 3 rodziny (w tym Koblitzowie). Żydzi w Nowym Miasteczku byli świetnymi szewcami, krawcami, prowadzili restauracje i sklepy. Wśród znanych Żydów był Georg Ladowski, właściciel firmy produkującej napoje. Ale wróćmy do odkrycia… Jak macewy trafiły na prywatna posesję? Możliwości są dwie. Pierwsza, kiedy niemieccy mieszkańcy mieli nazistowskie przyzwolenie na niszczenie żydowskiej spuścizny, druga, po 1945 roku, kiedy polscy osadnicy mieli możliwość rozbierania tego, co zostało po Niemcach… Ta historia jest nie do odtworzenia. Ale co ważne – to postawa Odkrywcy! Sam określił wartość historyczną i stwierdził, że są to pomniki kultury miejscowych Żydów! Nie zniszczył, a zabezpieczył… Pozwolił bym powiadomił konserwatora zabytków. Pani konserwator z tego co wiem już odwiedziła posesję i podejmie decyzje co do dalszych losów macew. O sprawie też powiadomiłem Panią Burmistrz, a także dziennikarza Marka Grzelkę, który na łamach Tygodnika Krąg, zajmuje się żydowskim cmentarzem w Nowej Soli. Na pewno w tej sprawie ciąg dalszy nastąpi. Czy macewy pozostaną w Nowym Miasteczku? Być może trafią do magazynu żydowskich pomników nagrobnych w Zielonej Górze i tam będą świadczyć o historii naszego miasta, którą tworzyli też Żydzi. I na koniec jeszcze raz wielkie gratulacje dla mojego Ucznia – z pewnością, taka postawa tego młodego człowieka, jest przykładem, jak należy postąpić z nieoczekiwanym odkryciem historycznym, a dla mnie wielką satysfakcją – o czym uprzejmie informuję – Wasz Jacek”.
Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *