Po weselu pozostał niesmak

Ślub i wesele to dla większości małżonków jeden z najważniejszych, o ile nie najważniejszy dzień w życiu, z którym wiążą się same dobre wspomnienia. Pan Hubert, jego żona Karolina oraz zaproszeni na przyjęcie weselne gości w kontekście opisywanej uroczystości, jak mówią, czują jednak przede wszystkim niesmak i rozczarowanie…

– Do organizacji wesela wynajęliśmy jedno z agroturystycznych gospodarstw w gminie Nowe Miasteczko i zawiedliśmy się strasznie, bo to nie było zrobione tak, jak należy – mówi pan Hubert.

– Dziwnie zaczęło się dziać już po obiadowym posiłku. Moment po tym, jak skończyliśmy jeść, ze stołu sprzątnięto wszystkie potrawy mięsne. Przecież normalnie nikt tego nie zabiera ze stołów, goście mogą w każdej chwili skorzystać, a tu pod pretekstem sprzątnięcia stołów zabrano jedzenie, które już do nas nie wróciło z powrotem – opowiada mężczyzna. – Na widok pustych stołów nasi goście mogli tylko robić zdziwione miny – dodaje.

Minęło sporo czasu zanim obsługa wesela wniosła ciasto. – I też wypadło to kiepsko, bo raz, że brakowało np. ciasta z truskawkami, które zamówiliśmy, to jeszcze było tego słodkiego poczęstunku dziwnie mało. Z 40 zaproszonych gości sześcioro nie przyjechało, więc tym bardziej to dziwne, że ciasta też nam brakowało – opowiadają młodzi małżonkowie, którzy w pewnym momencie postanowili wyjaśnić z organizatorem kolejne „niedoróbki” weselne.

– To nie była przyjemna rozmowa. Więcej było niekulturalnych zarzutów i pretensji, niż grzecznych wyjaśnień oraz uwag, że jedzenia brakuje, bo goście zjedli, że dali tyle, ile trzeba, itd. Na normalnym weselu niczego nie brakuje, a jeszcze gości żegna się wręczając np. ciasto. Przecież świętujący za wszystko zapłacili. Tu nie było o tym mowy – mówi pan Hubert.

Miarka przebrała się około północy, gdy okazało się, że wesele powinno już dobiegać do końca. – Dostaliśmy sygnał, że w zasadzie to powinniśmy już sprzątać po sobie, a jeśli chcemy bawić się do 2.00, to powinniśmy dopłacić. Gdzie to tak się dzieje, że wesela trwają do północy? Nie znamy takich zwyczajów – mówią nowożeńcy. – Postanowiliśmy opowiedzieć o naszym weselu, bo naprawdę było „wyjątkowo”. Nie życzymy innym takich „wrażeń” – dodają.
Właściciele gospodarstwa absolutnie nie zgadzają się z zarzutami swoich klientów, a odpowiedź na nie przygotowali wraz z adwokatem.

– Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, przyjęcie miało odbywać się w godzinach od 16.30 do 1.00 w nocy. W dniu wesela na prośbę Państwa Młodych przedłużyliśmy przyjęcie do godziny 2.00. Z uzyskanych przez nas informacji wynikało, że DJ, który obsługiwał przyjęcie, również wyraził zgodę na przedłużenie do godziny 2.00 w nocy. Po tym czasie wesele się zakończyło. Nieprawdziwe są twierdzenia, iż żądaliśmy od zleceniodawców jakichkolwiek pieniędzy za przedłużenie imprezy. Nie posiadamy informacji jakie były ustalenia z DJjem, który obsługiwał uroczystość, bowiem była to osoba, z którą umowę zawierali organizatorzy, poza nami. Szesnastu gości weselnych, po zakończonym przyjęciu, spało w pokojach gościnnych, które mamy w tym celu przygotowane – czytamy w piśmie.

– Zapewniamy, iż jakość posiłków przygotowanych przez nas była na najwyższym poziomie, z najlepszych produktów, w wystarczającej ilości, o czym świadczy fakt, że Państwo Młodzi dzień po weselu, ok. godziny 12.00, przyszli po jedzenie, które pozostało po przyjęciu weselnym. Zapakowaliśmy je i wydaliśmy, aby Państwo Młodzi zorganizowali poprawiny u babci jednego z nowożeńców. Przez cały czas trwania imprezy nikt nie zgłaszał nam żadnych uwag, dlatego byliśmy zaskoczeni tym, że trzy dni po weselu, przyszli do nas zleceniodawcy zgłaszając zastrzeżenia co do jakości świadczonych przez nas usług i grożąc zawiadomieniem mediów. Jest nam niezmiernie przykro, że taka sytuacja zaistniała. Staraliśmy się w trakcie rozmowy wyjaśnić zarzuty, lecz ze względu na nerwowe zachowanie zleceniodawców, nie mieliśmy takiej możliwości. Oni przyszli do nas aby wykrzyczeć swoje racje – piszą właściciele gospodarstwa.

– Pomimo wieloletniego doświadczenia w organizowaniu imprez okolicznościowych, pierwszy raz mamy do czynienia z niezadowolonym klientem. Organizując wszelkiego rodzaju imprezy, wkładamy w nie serce starając się aby świadczone przez nas usługi były na wysokim poziomie oraz aby nasi klienci czuli się jak u siebie w domu. Nie znamy przyczyn, dla których zarzucono nam nieprofesjonalizm w wykonywaniu przez nas usług, jednakże chcemy podkreślić, iż wszystko co zostało nam zarzucone nie polega na prawdzie. Organizując jeden z najważniejszych dni w życiu chcieliśmy aby wszystko było idealnie przygotowane i w naszej ocenie, widząc zadowolonych gości, stwierdzamy, że tak właśnie było. Mamy nadzieję, że więcej takich przykrości nie doświadczymy ze strony swoich klientów, a nasza opinia nie zostanie nadszarpnięta tymi nieprawdziwymi oskarżeniami – kończą organizatorzy przyjęcia.

Artur Lawrenc

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *