Musimy znowu przyspieszyć rozwój gminy

Z kandydatem na burmistrza Nowego Miasteczka Wiesławem Szkondziakiem rozmawiamy o jego ponownym starcie w wyborach. Dopytujemy o motywacje i pomysły na gminę. W. Szkondziak przyznaje też, że wie, dlaczego cztery lata temu przegrał

Justyna Gurban: Dlaczego po czteroletniej przerwie zdecydował się pan ponownie kandydować na burmistrza Nowego Miasteczka?

Wiesław Szkondziak: Bardzo mi zależy na mojej gminie. To główny i najważniejszy powód. Nie mogę patrzeć, jak się zatrzymała. Szliśmy dynamicznie do przodu i nagle jakby ktoś zaciągnął hamulec ręczny. Jestem zirytowany, bo widzę, że dzieje się źle. Nie jest jeszcze za późno na naprawę. Mieszkańcy zaczęli mnie namawiać, żebym wrócił. Wiem, jakie niedociągnięcia popełniłem cztery lata temu. Miałem czas, żeby to przemyśleć i wyciągnąć wnioski. Szanuję decyzję wyborców sprzed czterech lat. Dzisiaj, z perspektywy czasu, przepraszam, bo rzeczywiście popełniłem kilka błędów.

Jakie błędy ma pan na myśli?

Tak się zatraciłem w dużych inwestycjach, że umknęło mi to, co mniejsze, a równie istotne. Byłem dynamiczny, wszędzie szukałem dodatkowych pieniędzy na ważne zadania, jak kanalizacja czy drogi. W sumie zainwestowałem w gminę ponad 50 mln zł. W różnych częściach gminy przeprowadzałem rewolucję. Uważałem i do dzisiaj jestem tego zdania, że trzeba pisać wnioski i brać pieniądze na projekty, bo za chwilę nikt nam już niczego nie da, ponieważ skończą się dotacje unijne.

Potrzebny był jednak wkład własny, dlatego ograniczałem wydatki. W tym również fundusz sołecki. Dzisiaj uważam, że zrobiłem niewłaściwie, więc mówię przepraszam. Ważne są oddolne inicjatywy, integracja mieszkańców, małe rzeczy, które sołtysi mogli dzięki temu funduszowi zrobić. Należało tak realizować duże inwestycje, żeby nie odbywało się to kosztem mieszkańców wsi. Dzisiaj bardzo mnie cieszy to, że mieszkańcy gminy korzystają z tego, co udało się przed laty zbudować.

Sugeruje pan, że teraz się nie buduje?

Prowadzone są drobne inwestycje, byłoby niesprawiedliwe, gdybym tego nie zauważał. Wcześniej rozmach był jednak znacznie większy, widać było szybki rozwój, biegliśmy do przodu. W ciągu ośmiu lat wykonaliśmy ponad 50 dużych inwestycji. Większość z nich przy udziale środków zewnętrznych. Dobrze się działo w każdym aspekcie – od oświaty po kulturę, sport, infrastrukturę i oferty dla osób starszych. Powstawały nowe drogi, place zabaw, świetlice wiejskie, przedszkola, orliki. Wiele wysiłku kosztowała rewitalizacja śródmieścia łącznie z kościołami.

W przestrzeni medialnej pojawia się zarzut, że zadłużył pan gminę. Jak pan to skomentuje?

Kredyty, długi, spłaty kredytów – to takie słowa wytrychy. Jak chce się komuś coś zarzucić, to się powie, że zadłużył i wtedy mieszkańcy są zaniepokojeni. Oczywiście, że braliśmy kredyty, ale wyłącznie na wkład własny do inwestycji, bo bez tego nic się nie da zrobić. Zupełnie jak w gospodarstwie domowym. Tak postępują dobrzy i rozsądni gospodarze. Niemądre jest nie inwestować albo niewiele robić i zjadać budżet. Zawsze miałem biznesowe podejście i nadal uważam, że pieniądze muszą na siebie zarabiać. Trzeba tylko rozsądnie podejmować decyzje, nie wolno przekroczyć wskaźników i zawsze zostawić sobie margines na nieprzewidziane okoliczności. Gdybym przekroczył wskaźniki budżetowe, to wówczas w gminie pojawiłby się zarządca komisaryczny.

Jaki ma pan plan na Nowe Miasteczko?

Zostawiłem gminę przygotowaną do kolejnych dużych inwestycji. Przykładem jest udział w ważnym projekcie pn. „Przyjazna Komunikacja Publiczna – Centra Obsługi Pasażerów”. Bardzo źle się stało, że Nowe Miasteczko wyszło z projektu Nowosolskiego Obszaru Funkcjonalnego. Dziś do gmin w powiecie nowosolskim dojeżdżają piękne, nowe czerwone autobusy, tylko do naszej nie. Za taki stan rzeczy odpowiedzialność ponosi obecna burmistrz. Dowiaduję się o jakimś „pogotowiu komunikacyjnym”, że jak ktoś będzie potrzebować, to go taki samochód zawiezie do celu. To są jakieś żarty. Nasza gmina potrzebuje komunikacji, mieszkańcy muszą mieć możliwość wydostania się ze wsi i miasta do Nowej Soli i miejscowości ościennych. Dzisiaj z zazdrością patrzę na gminę Kolsko, która będąc na końcu powiatu nowosolskiego jest dobrze skomunikowana. Moja gmina jest o wiele bliżej stolicy powiatu, a decyzją burmistrz została od niej odcięta. W czasie wakacji nie było to jeszcze tak mocno odczuwalne, ale teraz wciąż słyszę narzekania ludzi i pytania „co dalej?”. Zapewniam, że stale myślę, jak to naprawić i mam gotowe rozwiązanie.

Dlaczego nie zdradza pan swojego pomysłu?

Skoro burmistrz mówi o pogotowiu komunikacyjnym, to najwyraźniej innego rozwiązania nie widzi. Nie mogę za nią myśleć, w końcu trwa kampania wyborcza (śmiech). A poważnie, naprawdę mam dobre pomysły i jestem po wstępnych poważnych rozmowach na ten temat. Jestem pewien, że uda nam się tak zorganizować transport, że mieszkańcy będą mieli możliwość wydostania się z gminy nie tylko własnym samochodem i rowerem. Nie wyobrażam sobie, żeby gmina Nowe Miasteczko nie miała stałego i regularnego dojazdu do szpitala, pracy i szkół. Ludziom się to po prostu należy i tego oczekują. Koniecznie trzeba rozwiązać problem młodzieży, która musi się kształcić w szkołach ponadpodstawowych, a komunikacji brak. Chciałbym, żeby młodzież z innych miejscowości mogła również dojechać do Nowego Miasteczka do szkoły średniej. Z mojej inicjatywy powstało przecież liceum mundurowe, a dzisiaj dawny „Rolniczak” i internat świecą pustkami.

Rozwiązanie problemu komunikacyjnego to jednak nie jedyne wyzwanie. Przeraża mnie fakt braku jakichkolwiek propozycji dla młodzieży. Niestety, spotkałem się z tym, że wyśmiewana była kwestia budowy niewielkiego basenu czy porządnej sali sportowej w naszej gminie. Tymczasem jeździłem do podobnych do naszego miasteczka miejscowości i tam to jest standard. Życzyłbym sobie, żeby nasi mieszkańcy mieli gdzie pograć w piłkę po pracy i posyłać dzieci na zajęcia sportowe. Obok takiej sali sprawdziłby się z pewnością niewielki basen, taki, z którego mogliby korzystać uczniowie. Należy pamiętać również o osobach starszych, oni też potrzebują odpowiedniej bazy sportowo-rekreacyjnej z możliwością rehabilitacji. Martwi mnie również fakt, że po przekształceniu domu kultury w samodzielną jednostkę zupełnie nie rozwinięto oferty kulturalnej dla mieszkańców gminy. Nasze społeczeństwo, a szczególnie młodzież, na to zasługuje.

Została otwarta nowa trasa S3, ominęła Nowe Miasteczko, a wraz z nią zniknął tranzyt. Ma pan pomysł na to, żeby gmina zupełnie nie została na marginesie?

Sytuacja, w której nowa trasa omija gminę, jest dla nas zarówno korzystna, jak i niekorzystna. Największa bolączką jest ruch pojazdów w centrum miasta, który narusza strukturę budynków, wywołuje duży hałas i powoduje zagrożenie dla mieszkańców. Mając doświadczenie w pozyskiwaniu znaczących środków finansowych zdecydowanie będę dążył do wybudowania obwodnicy, by wyprowadzić ruch pojazdów z centrum. Widzę natomiast również pewne plusy w tej sytuacji. Mam nadzieję, że powstaną przy S3 punkty usługowe. Z taką infrastrukturą drogową można łatwo przyciągnąć kapitał do gminy. O tych sprawach rozmawiałem na uroczystym otwarciu S3, na które zostałem zaproszony przez premiera Morawieckiego, z ekspertami od transportu.

Czy ma pan jeszcze w swoim programie jakieś priorytety?

Konieczne jest pełne skanalizowanie gminy. Nie można funkcjonować na szambach w XXI wieku. Z jednej strony planuje się modernizację oczyszczalni ścieków, z drugiej zaś nie wykorzystuje się jej w pełni i nie buduje nowych przyłączy kanalizacyjnych. Dlatego dla mnie kanalizacja jest jednym z priorytetów. Do tego dodałbym modernizację dróg przebiegających przez wsie (z całą infrastrukturą) oraz budowę świetlic wiejskich wraz z placami zabaw.

Dużym problemem jest też brak mieszkań socjalnych. Przy wsparciu programów rządowych będę rozwiązywał tę bolączkę. Zamierzam również zagospodarować stawy, by to piękne miejsce było przede wszystkim bezpieczne i wykorzystywane przez różne grupy społeczne.

Zależy mi też na utworzeniu funduszu obywatelskiego, z którego będą mogli korzystać wszyscy mieszkańcy i będą mieli wpływ na jego podział.

Mam doświadczenie, wiedzę, nie boję się wyzwań i wiem, jak poprowadzić gminę do sukcesu. Znam każdy zaułek naszego miasta i gminy. Wiem, co i gdzie jest potrzebne, co trzeba prędko zmienić na lepsze.

Justyna Gurban

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *