Wyjątkowy zjazd absolwentów

Dziś już mało kto pamięta, że w małej wsi Szyba funkcjonowała kiedyś szkoła podstawowa. Jej absolwenci po wielu latach spotkali się na zjeździe

„A w Szybie gwiazdy świecą najjaśniej” – tak brzmiało hasło przewodnie pierwszego w historii zjazdu absolwentów szkoły w Szybie, do którego doszło w niedzielę 30 czerwca. Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą, potem była m.in. prelekcja byłych uczniów – Jana Wojtasika i Stanisława Musiała oraz wystawa starych fotografii.

– Organizatorzy przypomnieli też uczestnikom smak staropolskich potraw: kapusty z grochem, parowanych ziemniaków z kwaśnym mlekiem, chleba ze smalcem i kiszonym ogórkiem, wiejskiego kompotu i ciasta drożdżowego – wymienia Danuta Wojtasik, burmistrz Nowego Miasteczka i gość zjazdu. – Jedną z atrakcji były również przejażdżki wozem połączonym z ciągnikiem C-330 i zabytkowym motocyklem. Mimo upału frekwencja była wysoka. Do Szyby przyjechali nie tylko dawni uczniowie, ale też dyrektor szkoły Jan Skrypak i jego następca Zbigniew Koszowski – dodaje pani burmistrz.

J. Wojtasik do Powszechnej Szkoły Podstawowej w Sybie (miejscowość dopiero później zmieniła nazwę na Szyba) uczęszczał w latach 1957-64. Na prośbę organizatorów zjazdu przygotował wystąpienie zatytułowane „Rola szkoły w życiu społecznym wsi w okresie PRL”.

– Starałem się na podstawie różnych źródeł, np. dostępnych w internecie wspomnień nauczycieli wiejskich i własnych wspomnień, przygotować ciekawy zbiór informacji – mówi pan Jan, dla którego organizacja zjazdu była pozytywnym zaskoczeniem.

– Tej szkoły nie ma od wielu lat, a liczba jej absolwentów nie jest szczególnie imponująca, nawet w porównaniu do szkół w innych wsiach, nie mówiąc o miastach. W najlepszych czasach w siedmiu klasach było łącznie 60-70 uczniów, czyli maksymalnie do 10 na jeden rocznik. Stąd często stosowano zasadę łączenia klas, żeby uczyło się razem po kilkanaście osób. Jedni rozwiązywali jakieś zadania, inni byli w tym czasie np. odpytywani – wspomina J. Wojtasik. – Pamiętam, że gdy na poziomie ósmej klasy przeszedłem do nowosolskiego liceum, gdzie w jednej klasie było nas mnóstwo, bo 43 osoby, to mogłem odetchnąć z ulgą, że skończył się czas ciągłego odpytywania – dodaje śmiejąc się pan Jan.

– Jestem pod wrażeniem pomysłu i realizacji zjazdu. Wiele osób zobaczyłem po kilkudziesięciu latach i muszę powiedzieć, że z trudem rozpoznawało się kolegów ze szkolnej ławki – podsumowuje J. Wojtasik.

Wymieniony przez panią burmistrz J. Skrypak przede wszystkim był dyrektorem szkoły w Nowym Miasteczku, która miała nadzór nad placówką w Szybie. – Największe zmiany zaszły, gdy powstała Zbiorcza Szkoła Gminna w Nowym Miasteczku i obniżono poziom organizacyjny szkoły. W Szybie z ośmiu klas zostały tylko cztery, które w jednej izbie lekcyjnej uczył nauczyciel i jednocześnie kierownik Mieczysław Hernik. Gdy osiągnął wiek emerytalny, chyba w 1977 roku, szkołę zamknięto, a dzieci przeniesiono do Nowego Miasteczka – wspomina J. Skrypak.

Jak mówi były dyrektor, plusem prowadzenia placówki w tak małej wsi był brak konieczności dojazdów gdzieś dalej przez dzieci z Szyby i Konina. – Wszystko inne zależy od nauczyciela, bo jak jest dobry, to nieważne, w jakich warunkach uczy. A pan Hernik był bardzo dobrym, takim przedwojennym nauczycielem – ocenia J. Skrypak.

– Zaskoczył mnie zjazd tak małej społeczności. Będę go mile wspominał, bo był bardzo dobrze zorganizowany. Szczególnie podobało mi się regionalne jedzenie, jak kapusta z grochem, chleb ze smalcem, no i oczywiście możliwość spotkania i rozmowy z ludźmi, których ja już nie poznawałem, ale oni poznawali mnie – dodaje pan Jan.

Artur Lawrenc

Tel. 508 100 130 at a.lawrenc@tygodnikkrag.pl
Aktualności, oświata
Artur Lawrenc

Latest posts by Artur Lawrenc (see all)

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *