Kołowrotki, spławiki, haczyki – ruszyły warsztaty wędkarskie

W Gminnym Centrum Kultury wystartowały warsztaty dla dzieci pasjonujących się wędkarstwem. Najmłodsi uczą się, jak robić pętelkę i obchodzić się z kołowrotkiem. Instruktorami są wędkarze z koła w Bobrownikach

Pomysł, który zrodził się spontanicznie, trafił na podatny grunt i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Każdy z najmłodszych uczestników chce się nauczyć wiązać pętelki i marzy o złowieniu wielkiej ryby.

– Wyszło przypadkowo. Przyszedł do mnie Sławek Michalski z Koła Wędkarskiego Bobrowniki i zapytał, czy w domu kultury znalazłoby się miejsce, w którym mogliby się czasami spotkać. Od słowa do słowa przeszliśmy do tematu, że warto byłoby zrobić coś wędkarskiego dla dzieci – relacjonuje Krzysztof Gąsior, szef Gminnego Centrum Kultury.

Pierwsze spotkanie dla młodych adeptów odbyło się w ferie. Przyszło wielu zainteresowanych. Członkowie koła przedstawili instruktażowe filmy, opowiadali o wędkowaniu i przygodach z nim związanych. Zorganizowano zawody i konkursy. – Dzieci były zachwycone, wędkarzom też się spodobało. Zapadła decyzja, żeby po feriach zajęcia kontynuować – mówi K. Gąsior.

Wędkarze poświęcają swój wolny czas i na zasadzie wolontariatu spotykają się, żeby zaszczepiać w najmłodszych wędkarską pasję. Podczas pierwszego kursu odbywała się nauka wiązania pętelki. Debiutanci przyznają, że nie jest to tak proste, jak wydawałoby się. Zanim dojdzie do złowienia ryby, trzeba się dobrze przygotować. Wszystko jednak wynagradza moment, w którym spławik zanurza się w wodzie.

Dla Adriana i Artura Walasów udział w zajęciach to doskonalenie umiejętności. Bracia biorą już udział w zawodach i mają na swoim koncie półmetrowe sumy i karpie.

– W tej pasji nigdy nie kończy się nauka. Nawet wytrawny i doświadczony wędkarz może zejść bez ryby – stwierdza Maciej Michalski z Koła Wędkarskiego Bobrowniki. Dodaje, że kiedy już się złapie bakcyla, żadna gra ani elektroniczny gadżet nie daje tyle radości, co nowy kołowrotek czy nowa wędka.

M. Michalski przyznaje, że warsztaty wymagają więcej cierpliwości niż wędkowanie. Do dzieci trzeba mieć podejście, umieć je do tego zachęcić nawet wtedy, gdy coś im nie wychodzi. Plan jest taki, żeby kilka zajęć odbyło się w Centrum Kultury, a jak tylko zrobi się cieplej – już nad wodą. W połowie kwietnia odbędą się już pierwsze zawody na Kaczej Górce.

– Liczymy na to, że nasi podopieczni w nich zabłysną. Będą też startować w zawodach okręgowych. Dla nas to ważne, żeby zaszczepiać wędkarstwo w kolejnym pokoleniu – podkreśla M. Michalski.

Otyńska sekcja wędkarska jest otwarta na nowych uczniów. Spotkania odbywają się co dwa tygodnie. Instruktorzy zapraszają chętnych.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *