W młodych ludziach drzemie wiele dobra [ROZMOWA]

Będąc nastolatką Celina Jakubiak zaczęła pracować jako siostra PCK. Za swoje serce i poświęcenie otrzymała medal z okazji 100-lecia Polskiego Czerwonego Krzyża. W rozmowie z nami opowiada o początkach pracy i potrzebie pomagania

Monika Owczarek: Kiedy zaczęła się pani angażować w struktury PCK?

Celina Jakubiak: Tak to wszystko dawno było, że czasami trudno mi sobie przypomnieć. Jako siostra PCK zaczęłam pracować w 1956 roku. Namówił mnie do tego ówczesny szef Edward Wysocki. Byłam pielęgniarką, wcześniej pracowałam w klinice chirurgii w Zabrzu.

Z dużej kliniki do domowej opieki przy chorych i starszych. Jak toczyły się pani losy od pobytu w Zabrzu aż do przyjazdu do Nowej Soli?

Urodziłam się w 1937 r. we Francji. Rodzice byli emigracją zarobkową. Do kraju wrócili po wojnie. Zamieszkaliśmy w Gliwicach. Tam skończyłam szkoły i zrobiłam kursy pielęgniarstwa. Dostałam pracę w klinice chirurgii. Zajmowałam się chorymi, tak jak dzisiejsze pielęgniarki. Marzyła mi się medycyna, ale nie było na to szans. Rodzicom było zbyt trudno utrzymać mnie na studiach, a dodatkowo mama chorowała na serce. Dobrze, że tak się stało, bo jestem zadowolona ze swojego życia. Na Śląsku poznałam męża, pochodził z Modrzycy pod Nową Solą. Rodzina została na Śląsku, a my wzięliśmy ślub i ruszyliśmy na swoje. Mąż pracował w melioracji, a ja zostałam pielęgniarką w żłobku przy ul. Kościuszki, gdzie dzisiaj mieści się rehabilitacja. Kiedy pojawiła się propozycja pracy jako siostra PCK, zdecydowałam się. Czułam, że to jest coś, co chcę robić.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *