Co ta Pogoń wyprawia?

Pogoń Przyborów – Czarni Rudno 3:0; Bramki: Marczewski, Wojakowski, Bubel

A jeszcze nie tak dawno, bo w rundzie jesiennej sezonu 2016/2017 klasy A, Pogoń przegrała z Mieszkiem 3:8 a z Czarnymi 1:3. Zespół miał fatalną rundę, w 13 meczach punktował tylko raz remisując z MKS Nowe Miasteczko.
Dziwne były to wyniki, bo przed sezonem na papierze zespół z Przyborowa wyglądał nieźle – w składzie z Bernasem, Otulakiem, Serafinem, Lotką czy Pawłem i Sebastianem Bublami nie wspominając o pozostałych zawodnikach, którzy przecież nie byli debiutantami. Ale ostatecznie  runda zakończyła się fatalnie, ostatnie miejsce w tabeli, jeden punkt i czarna wizja pewnego niemal spadku.

Ale zimą w zespole doszło do kliku zmian. Po pierwsze Romualda Wojnę zastąpił na stanowisku trenera Rafał Galas. Po drugie pociągnął za sobą kilku zawodników. Galas pokazywał już nie raz, że nie ma misji niewykonalnych, że jak jest determinacja i wspólny cel, można zdziałać cuda. A w tak niewielkim klubie udało mu się spreparować naprawdę solidną kadrę, bywa, że do dyspozycji ma 22 zawodników.

– Zmieniło się niby niewiele, a jednak wiele – mówi Paweł Bubel, który jesienią przyszedł do Przyborowa po kilku sezonach w B-klasowym Thrash Attacku Lipiny, gdzie bez wątpienia był jednym z najbardziej bramkostrzelnych i wyróżniających się piłkarsko zawodników. – Przede wszystkim jest większa dyscyplina. Ma chyba u chłopaków więcej szacunku, niż trener Wojno. Więcej się angażuje, czy to z boiska, czy z boku. Ustawia, poprawia, kiedy trzeba to skrytykuje, ale i motywuje. Rządzi, dzieli i panuje – mówi zawodnik.

Paweł do Pogoni przyszedł na roczne wypożyczenie, czyli będzie tu jeszcze przez rundę wiosenną.  – Mimo pewnej krytyki ze strony Lipin, jak to mi nie pójdzie, jak to będę grzał ławę itp. itd. postanowiłem spróbować i chyba nie żałuję. Tamta runda wiadomo jaka była. Wszystko w plecy – wspomina swoje początki w Pogoni. Lipiny opuścił po czterech sezonach gry, wcześniej grał w juniorach a potem seniorach Błękitnych Lubięcin, załapał się nawet na grę w okręgówce.

– W Lipianach było fajnie i był klimat. Ale też pewna bierność władz i „tumiwisizm” sprawiły, że postanowiłem jeszcze pograć na wyższym poziomie, gdzieś czegoś się nauczyć no i pograć w trochę lepszych warunkach. W Lipinach chciałem tam coś z chłopakami zrobić, zebrać ekipę i jakimś cudem wywalczyć A klasę. Ale było ciężko, skoro nam, obcym, zależało na tym bardziej niż miejscowym. A kiedyś  w pracy zgadałem się z Jarkiem Bawłowiczem z Pogoni, kojarzyliśmy się z boiska i tak od słowa do słowa… i wylądowałem w Pogoni, ciągnąc za sobą brata, który też dostaje szansę gry na obronie – mówi zawodnik.
Pierwszy mecz rundy Pogoń zagra u siebie z Czarnymi Rudno, wiceliderem rozgrywek. Zespół Rafała Galasa nie ma nic do stracenia, może jedynie zyskać. Ten mecz, który już za niespełna pięć tygodni, może być dla drużyny przełomowy, zwycięstwo z pewnością pozwoli uwierzyć, że da się o utrzymanie jeszcze powalczyć.
Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *