Awantura, pościg i piękny tryumf Astry!

MKST Astra Nowa Sól – SPR Bór Oborniki Śląskie 26:24 (12:13)

Astra: Kruk, Lotko, Kokot, Bortnowski, Adamek, Jaworski, Grygorowicz, P. Nowakowski, R. Nowakowski, Kujawa, Kowalski, Lisiewicz, Hołubek, Paszkiewicz, Hajnysz, Hady

Nowosolanie zaczęli ten mecz nieźle. Początkowo obie ekipy rzucały bramkę za bramkę. Później Szymon Lisiewicz trafił na 4:3, Marcin Hajnysz podwyższył po kontrze na 5:3 dla Astry, a po chwili Patryk Bortnowski rzucił na 6:3. Dobry start Astra mogła jeszcze wyśrubować, ale rzutu karnego nie wykorzystał Krzysztof Jaworski.

W drugiej części pierwszej połowy coraz lepiej poczynali sobie goście. W 24. minucie prowadziliśmy już tylko jedną bramką – 10:9. Przyjezdni wzięli czas, obmyślali schemat akcji, dzięki której mogliby wyrównać. Po krótkiej przerwie dopięli swego – było 10:10.
W 30. minucie przegrywaliśmy już niestety 11:13. Rzutem na taśmę Astra zdobyła jeszcze jednego gola i na przerwę schodziliśmy mając jedną bramkę na koncie mniej.

Pierwszą bramkę po wznowieniu rzucił Bór. Konrad Burchacki kilkadziesiąt sekund później trafia na 12:15. Źle rozpoczęliśmy tę drugą część.
Naprawdę trudno się grało Astrze w tym fragmencie sobotniego spotkania. Goście punktowali regularniej, my natomiast nie wykorzystywaliśmy nadarzających się okazji. Brakowało skuteczności, skupienia w ofensywie.

W 46. minucie przegrywaliśmy już pięcioma bramkami – 17:22. Piłkarze ręczni Astry wtedy zaczęli się przebudzać, rozpoczęli przepiękną gonitwę. W 56. minucie nie zawiodło oko Artura Kokota, który zdobył bramkę kontaktową. Na tablicy wynik 24:23 dla zespołu gości, a nas czas nagli. Chwilę później Lisiewicz rzuca dla nas i jest remis! Mało tego, w kolejnej akcji nie trafia Artur Szabat, zawodnik Boru, i mamy piłkę. Wyprowadzamy kontrę, a Jaworski rzuca na 25:24 dla Astry. Za moment wybucha karczemna awantura, po której z kibicami i kolegami z boiska musieli się pożegnać Sebastian Lotko z Astry i Przemysław Błasiak z SPR-u, którzy dostali po czerwonej kartce. Kokot zdołał rzucić jeszcze jedną bramkę, dzięki czemu nowosolscy szczypiorniści pokonali gości 26:24. Gorące nastroje udzieliły się też pod halą, były jakieś szarpaniny i inwektywy, ale na szczęście do grubszych rękoczynów nie doszło.

Zawodnicy trenera Kołodyńskiego pokazali po raz wtóry, że mają charakter do tego sportu. To był fenomenalny pościg, a dla nas najważniejsze, że skończył się szczęśliwie. Kluczem do wiktorii była końcówka – Astra zdobyła siedem bramek z rzędu, jednocześnie żadnej nie tracąc. Fajnie się ogląda ich mecze. Co prawda człowiek wychodzi nieraz nerwowo wyczerpany, ale coraz częściej szczęśliwy z kompletu punktów. II liga, panowie, wam służy.
W następnej kolejce piłkarze ręczni z Nowej Soli zagrają ostatni mecz u siebie w tym sezonie z MKS Zagłębie II Lubin. Czytelnicy drodzy, chłopaki pokazali, że warto chodzić na ręcznych, tak że w sobotę wszyscy na Astrę! Początek o godz. 17.00 w hali przy ul. Botanicznej.
Mateusz Pojnar

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *