Derby IV ligi na remis (galeria zdjęć)

Korona KożuchówArka Nowa Sól 1:1 (0:1)

Bramki: Paruch 66’ – Dębiczak 19’

Arka: Stankiewicz  – Smolin, Graczyk (75’ Ciebień), Kubiak, Tomczak (90’ Dybizbański), Ilnicki (ż), Błaszczak (78’ Kołodziej), Rytwiński, Rojek (63’ Andrzejewski), Dębiczak (85’ Reus), Romański (81’ Romaszko)

Korona: Perwiński – Dalmata, Grochowski, Koszelowski, Juszkiewicz, Rudnicki (68’ Kowalczyk), Paruch, Poterała (83’ Boichuk), Sztopel, Dorniak (ż), Miedwiediew (79’ Czubik)

Wyniki kolejki i tabela:
Santos Świebodzin – Lubuszanin Drezdenko 2-3
Sprotavia Szprotawa – Ilanka Rzepin    1-1
Dąb Przybyszów – Spójnia Ośno Lubuskie 1-1
TS Przylep – Formacja Port 2000 Mostki  0-5
Syrena Zbąszynek – Budowlani Lubsko 5-1
KS Stilon Gorzów Wielkopolski – Piast Karnin 0-0
Odra Bytom Odrzański – Czarni Witnica 0-1
Meprozet Stare Kurowo – Odra Górzyca 0-2

1.     KS Stilon Gorzów Wielkopolski    64    82-13
2.     Ilanka Rzepin    54    54-20
3.     Syrena Zbąszynek    46    61-28
4.     Formacja Port 2000 Mostki    42    48-26
5.     TS Przylep    41    51-34
6.     Piast Karnin 38    37-33
7.     Spójnia Ośno Lubuskie    33    33-26
8.     Lubuszanin Drezdenko    32    44-36
9.     Czarni Witnica    29    31-39
10.     Sprotavia Szprotawa    28    33-35
11.     Dąb Przybyszów    27    32-35
12.     Arka Nowa Sól    27    27-39
13.     Santos Świebodzin    24    34-47
14.     Odra Górzyca    21    32-63
15.     Odra Bytom Odrzański    19    27-43
16.     Korona Kożuchów    18    22-52
17.     Budowlani Lubsko    18    15-67
18.     Meprozet Stare Kurowo    17    22-49

W sobotnim meczu sporą grę robił, czy też raczej ją uniemożliwiał, silny wiatr, przez co mecz wydawał się dość chaotyczny. Co ciekawe, choć stawka tego spotkania była wysoka, bo na dziś żaden z zespołów nie może sobie pozwolić na porażki, nie przełożyło się to na widowisko. Miałem wrażenie, że dla obu stron najważniejsze jest nie stracić bramki. Pierwszą połowę z wiatrem grała Korona i na początku wydawała się z tego atutu lekko korzystać, gospodarze wydawali się też grać odrobinę bardziej ofensywnie.

Jednak pierwsze trafienia odnotowali goście. Po akcji z lewej strony Błaszczak wycofał piłkę do Dębiczaka, który strzelił tam, gdzie powinien, tuż przy słupku i dał Arce prowadzenie.

12 minut później z atutu wiatru skorzystał Kamil Juszkiewicz, który huknął z ponad 30 metrów z rzutu wolnego i trafił w poprzeczkę. Tuż przed przerwą po rzucie rożnym Sztopel uderzył z 14 metrów nad bramką.

Trzy odnotowane w notesie meczowym sytuacje na 45 minut to nie jest raczej futbolowe szaleństwo, piłkarskie fajerwerki i derbowy rozmach. Gra w większości w środku boiska, sporo asekuracji, odbiory i straty, a do tego wiatr, który dodatkowo wszystko komplikował.

Druga połowa to kwadrans bez szaleństwa, obraz tego, co mieliśmy wcześniej. Ale zakotłowało się w 60. minucie w polu karnym Korony. Rzut wolny Arki, dogranie Dębiczaka, piłka spada na 14. metr, nie sięga jej Ilnicki, po koźle piłka trafia we wbiegającego na 7. metr Tomczaka, a potem trafia do zamykającego wszystko na długim słupku Smolina, który – nie wiadomo, czy tej piłki dotknął, czy nie – ale sędzia uznał to jako sytuację, w której obrońca Arki na tyle absorbował swoją obecnością bramkarza, że można było to uznać za offside. Gdyby dotknął piłki – spalony ewidentny, półmetrowy. A że nie dotknął? Sędzia moim zdaniem miał prawo do takiej interpretacji tej sytuacji.

W 66. minucie  mieliśmy remis, po zamieszaniu w polu karnym Arki do bezpańskiej piłki doskoczył Kamil Paruch, uderzył dla pewności bardzo mocno i znalazł drogę do siatki, mieliśmy remis.

Potem tak naprawdę były już tylko zmiany, które – może prócz wejścia Ciebienia – nie wpłynęły na obraz gry. Arka nie potrafiła korzystać z wiatru, można powiedzieć, że zagrała słabiej, niż w pierwszej połowie. Żaden z zespołów nie był na tyle chyba zdeterminowany, by postawić wszystko na jedną kartę, ale tak bywa w sytuacjach, w których są na dziś oba zespoły, kiedy trzeba szanować każdy punkcik. Być może, gdyby ta sytuacja Korony i Arki w tabeli była o niebo inna, mielibyśmy derby z wyraźniejszym smaczkiem.
Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *