Domińczak wraca z Aten z tytułem Wicemistrza Świata!

W środę Maciek rewelacyjnie spisał się w półfinale, gdzie pozbawił marzeń o finale zawodnika z Panamy. A wybił mu je z głowy po tajsku, bo łokciami. Po lowkicku, który spowodował, ze rywal zmiękł w kolanach jak kowal amortyzujący uderzanie w kowadło, Domińczak doskoczył i wymierzył trzy takie prawe łokcie, jakby chciał rywalowi odłupać kawałek głowy. O dalszej zabawie nie mogło być mowy i tak bytomianin znalazł się w finale.

Zazwyczaj w poniedziałek rano po zawodach udaje nam się wymienić garść informacji, jednak tym razem Maciek napisał, że nie da rady, wrócił później, niż zakładał i pada na twarz. Ale walkę finałową streścił w swoim stylu na facebooku.

„W finale walczyłem z Ukraińcem. Wiedziałem, że będzie ciężko, ale po to tu przyjechałem żeby powalczyć z dobrymi zawodnikami. Wszyscy spodziewali się mocnych wymian i częstych akcji, ale pojedynek wyglądał zupełnie inaczej. Obydwaj szukaliśmy momentów, aby złapać, oszukać przeciwnika i celnie zapunktować. Ja czułem się tak naładowany energią, że czasami aż mi to przeszkadzało. Taktyka, którą wymyśliliśmy razem z Lukasem Polem (za to i za wszystko inne bardzo dziękuję!!!) niestety musiała zostać szybko zmieniona, bo i przeciwnik walczył ze mną zupełnie inaczej, niż w poprzednich walkach. Po oglądnięciu kilka razy całości na nagraniu widać, że trochę to wyglądało jak partia szachów, a Ukrainiec może nie zrobił szach mata, ale zbił ze dwa pionki więcej. I tyle. Mimo wszystko jestem ogromnie szczęśliwy, że mogłem zawalczyć na takiej imprezie, nie dałem sobie zrobić krzywdy i jeszcze „coś” tam przywiozę do domu. Przygotowania nie były zbyt łatwe i kilka razy były chwile załamania i myślałem już o odpuszczeniu startu. Ale „Nic co jest warte zachodu nie przychodzi łatwo” – i to sobie powtarzałem. ” – czytamy na profilu bytomskiego fightera.
Gratulacje za świetny start. Ciągle kute żelazo jak widać nie rdzewieje.
Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *