MFC 12: damska batalia słowiańsko – germańska

Po raz kolejny w ringu MFC zobaczymy panie. 16 września w hali CRS w Zielonej Górze rękawice skrzyżują Michaela Michl i Emilia Czerwińska. – To może być jedna z najciekawszych walk tej gali – mówi Tomek Makowski

Historię kobiecych starć na galach MFC w grudniu 2012 roku, podczas piątek edycji MFC otworzyła dzisiejsza mistrzyni UFC Joanna Jędrzejczyk, w formule MMA pokonała Białorusinkę Liliyę Kazak przed czasem.

Na kolejne starcie pań w ringu MFC czekaliśmy do ubiegłego roku i 11. edycji MFC, w formule muay thai zmierzyły się Michaela Michl i Joanna Świątkiewicz. Zawodniczka z Niemiec tę walkę wygrała przez nokaut w końcówce trzeciej rundy.

Przed nami trzecie starcie pań w historii MFC, tym razem w formule K1. Na ringu znów zobaczymy Michaelę Michl, jej rywalką będzie zielonogórzanka Emilia Czerwińska.

Zawodniczka z Zielonej Góry trenuje od lutego 2007 roku, zaczynała przygodę z kickboxingiem w zielonogórskiej Gwardii. – Uczyłam się tam wszystkiego kompletnie od zera, od podstaw. Wcześniej od dziecka trenowałam pływanie, w kickboxing ciężko było mi się „wgryźć”, ale szybko opanowałam technikę – mówi o swoich początkach Emilia Czerwińska.

Gwardię jednak zamieniła na zielonogórski SKF Boxing Zielona Góra, gdzie trenuje do dziś pod okiem Bogumiła Połońskiego. – W poprzednim klubie nie stawiano na rozwój zawodnika, czuję, że były to stracone lata. Na szczęście trafiłam do Boxingu, gdzie wszystko zaczęło się na nowo. Zaczęłam się mocno rozwijać, musieliśmy poprawić błędy w technice, w sumie wszystko. W SKF Boxing mamy pełne zaplecze treningowe z ringiem, wykwalifikowanych trenerów od techniki, przygotowania motorycznego, wytrzymałości siłowej, odpowiedniej diety. Głównym trenerem i prezesem klubu jest Bogumił Połoński, trenerem grupy średniej Mateusz Baliński, jak również nasz fizjoterapeuta, Przybysław Połoński od przygotowań starszej grupy, active team, do triathlonu, biegów. Kinga Szlachcic dba o przygotowanie dzieci od lat siedmiu do rywalizacji sportowej, Adriana Marczewska zajmuje się przygotowaniem młodych dziewczyn do rywalizacji sportowej. Ja również jestem trenerem od grupy kobiet active team oraz trenuję ludzi indywidualnie – mówi o swoim obecnym klubie E. Czerwińska.

Zapytana o sferę treningową, zawodniczka odpowiada: – Moją sparingpartnerką jest Kinga Szlachcic, zawodniczka będąca w kadrze boksu olimpijskiego. Jesteśmy równe wagowo i wzrostem wykonujemy dużą pracę i mocne obciążenia w boksie. Drugą osobą jest Przemysław Kacieja, z nim sparuję w full contact oraz K1 równie mocno. Obecnie na czas przygotowań jeżdżę do Maku Gym i trenuję z Tomaszem Makowskim.
Sam Tomek Makowski jest pod wrażeniem siły zielonogórzanki. – Bardzo mocna dziewczyna, szczerze mówiąc bije mocniej niż niektórzy zawodnicy trenujący u nas – mówi T. Makowski.

Ewa Boś, klubowa koleżanka Emilii, wielokrotna medalistka Mistrzostw Polski, Pucharu Polski i Pucharu Świata w kickboxingu, poproszona o kilka słów o Emilii Czerwińskiej, charakteryzuje ją tak: – Moim zdaniem jest zawodniczka kompletna, wie, czego chce w sporcie i konsekwentnie do tego dąży. Ciężko pracuje, co widzę na treningach, bo razem trenujemy, jest doświadczoną i ukształtowaną fighterką, mimo to ciągle się rozwija, jest w czołówce jeśli chodzi o amatorstwo i coraz częściej dostaje propozycje walk zawodowych. To twarda zawodniczka, talent poparty ciężką pracą na treningach. Sparuje z facetami i nie odstaje od nich, w walce jest bezwzględna, ale o to chodzi w kickboxingu.

Największe sukcesy na koncie Czerwińskiej to Puchar Świata w Danii, srebro na Pucharze Świata w Budapeszcie oraz mnóstwo medali z imprez o zasięgu krajowym, kontynentalnym i światowym. Jest czterokrotną Mistrzynią Polski full contact, obecnie jest zawodniczką w kadrze narodowej.
W kwietniu tego roku w Oslo stoczyła 10-rundowy pojedynek o zawodowe Mistrzostwo Świata WAKO Pro, po równej walce decyzją sędziów wygrała to starcie zawodniczka gospodarzy.

We wrześniu Emilia zadebiutuje na ringu MFC. – Jest to mój debiut w MFC przed własną publicznością. Jak do tego doszło? Myślę, że Tomek poszukuje utalentowanych, mocnych zawodników, tym bardziej z Zielonej Góry. Brałam udział w wielu galach, ale myślę, że MFC jest zrobiona na najwyższym poziomie, wszystko jest tu dokładnie przemyślane od początku do końca – mówi zielonogórzanka.

Co wie o swojej rywalce? Jaki ma gameplan na starcie z Michl?

– Moja rywalka Michaela Michl jest również mocna. Walczyła na wielu galach, również w Chinach. Planu na walkę niestety nie sprzedam. Będzie to mocne starcie, każda z nas chce wygrać. Ja nie odpuszczę. Kibiców czeka dużo emocji – odpowiada.

Michaela Michl jest zawodniczką klubu La familia Fightclub z Erfurtu. W akcji widziałem ją dwa razy, podczas MFC 11 w grudniu 2016 oraz na gali Explosion Fightnight w Senftenbergu w kwietniu tego roku. Jej ogromnym atutem są na pewno bardzo mocne nogi, dziewczyna kopie jak koń. Ma na koncie szereg bardzo dobrych starć, walczyła na takich galach jak Kunlun Fight w Chinach, World Muay Thai Grand Extreme, ma za sobą walki na stadionie Chaweng w Tajlandii. W ojczyźnie muay thai mieszkała i trenowała ponad rok.

– To są bardzo dobre zawodniczki, mają swoje główne atuty – jedna mocno bije, druga ma bardzo dobre nogi, a do tego są wszechstronnie ukształtowane. Moim zdaniem to może być jedna z najciekawszych walk tej gali – mówi o tym starciu Tomek Makowski.
Skoro dwie poprzednie walki pań na MFC kończyły się przed czasem, czy według prawa serii podobnie będzie 16 września w Zielonej Górze? A może będzie kompletnie inaczej?

Obie zawodniczki mają niemal identyczne warunki: wiek, wzrost, waga, obie są głodne zawodowych sukcesów. Można spodziewać się naprawdę solidnego K1.
Jak potoczy się ta słowiańsko – germańska batalia, przekonamy się już za niespełna siedem tygodni.
Przypominamy – bilety na zielonogórską galę MFC 12 nabyć można na portalu abilet.pl.

Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *