Wawrzyniak do Siedliska przyjechał ze strzelbą (zdjęcia)

GKS Siedlisko w sobotnie popołudnie na własnym boisku podejmował zespół z Nowego Miasteczka. Goście obnażyli wszystkie bolączki budowanego od podstaw zespołu GKS i pewnie wygrali 4:1, choć był moment w tym meczu, w którym wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej

GKS Siedlisko – MKS Nowe Miasteczko 1:4 (0:2)
Bramki: Kula 48’ – Wawrzyniak 16’, 41’, 51’, Grabowy 83’

GKS: Ochota – Cyraniak, Jura (46’ Priemel), Kowalski, Kula, Magda, Majewski, Osiński, Smolin, Sznajder, Sadowski

MKS: Krzywniak – Raszyński, Chorążyk, Nowak, Włodarczak – Kozłowski (85’ Połoński), Olczyk (46’ Wira), Krawczyk, Grabowy (87’ Podgórni), Żółtak – Wawrzyniak (70’ Szumilas)

Każdy niemal zespół, który zalicza spadek do niższej klasy rozgrywkowej, zmaga się z ogromnymi problemami, z czego największy ból głowy to zazwyczaj kadra. Dzieje się tak, ponieważ przy awansie oczywistą konsekwencją są wzmocnienia z zewnątrz, tak było w przypadku GKS. Potem jednak, kiedy w oczy zagląda widmo spadku, nowo pozyskani zawodnicy znikają, a spadkowicz zostaje z rozbitym, niekompletnym zespołem, który trzeba budować znów od podstaw, znów szukać zawodników, zgrywać ich, stworzyć po prostu zespół.

W Siedlisku tego zadania w lipcu podjął się Wojciech Sawicki, znalazł kilka osób chętnych do gry w zespole, ale miesiąc czasu to na pewno za mało, żeby z grupy piłkarzy stworzyć rozumiejący się zespół. Nie ukrywajmy, wyraz „piłkarzy” jest tutaj pod wieloma aspektami nieco na wyrost.

Ci zawodnicy, którzy do tej pory nie byli kluczowymi postaciami zespołu, muszą nagle ten ciężar wziąć na siebie, bywa, że ciężko to dźwignąć. Zanim nowi zawodnicy w składzie się wdrożą, zanim zawiąże się boiskowe porozumienie, minąć musi kawałek czasu. Z drugiej strony – jak budować porozumienie, skoro na treningach frekwencja jest kiepska? Jak budować skład, skoro z przyczyn zewnętrznych co tydzień kogoś podstawowego w składzie brakuje?

I kosztem wszystkich tych powyższych aspektów był sobotni mecz GKS. Po drugiej stronie mieliśmy MKS, budowany przez Mariusza Wawrowa od początku 2016 roku. Wawrów na początku pracy miał identyczne problemy jak Sawicki w GKS. Dziś MKS to kompletnie inny zespół, ale to wszystko jest wynikiem czasu i pracy.

Zaczęło się obiecująco dla gospodarzy, dwa dobre strzały oddali Kula i Sznajder, chwilę potem powracający do MKS z Amatora Bobrowniki Krawczyk trafił w boczną siatkę bramki Ochoty. W 6. Minucie Kowalski strzelał na bramkę gości, po rykoszecie piłka wyszła na róg. W 10. minucie dobrze z dystansu uderzył Krawczak, kozłującą piłkę z problemami łapał bramkarz GKS.

Pierwsza bramka padła w 16. minucie, długie podanie z własnej połowy przy apatycznej postawie gospodarzy, Hubert Wawrzyniak przeładowuje strzelbę po raz pierwszy, mimo pościgu Magdy uderza sprytnie po górze krótkiego słupka i daje prowadzenie MKSowi.

W 22. minucie Kula z kąta uderzał po długim słupku, pomylił się minimalnie, pięć minut później szukał strzału z daleka, Krzywniak obronił. W 39. bardzo fajnie uderzył Kowalski, ale i tym razem bramkarz MKS nie dał się zaskoczyć. W tym czasie drugi nabój do lufy pakował już Wawrzyniak.
Akcja MKS lewą stroną, słaba postawa bocznych defensorów, zagranie na 6. metr w pole karne po ziemi, Wawrzyniak strzela między nogami Ochoty i zdmuchuje dym z lufy.

Druga połowa zaczęła się idealnie dla gospodarzy. 48. minuta, długa piłka trafiła do Darka Kuli, który ze spokojem przyjął, uderzył i dał swojemu zespołowi nadzieję, bo MKS wydawał się do dogonienia. Ta nadzieja jednak padła w dwie minuty. Nieporozumienie w defensywie GKS, wydawałoby się pewnie wywalczona już piłka przez moment nie ma właściciela, wtedy wbiega na to Wawrzyniak i kompletnie bez problemu pakuje piłkę do siatki po raz trzeci w tym meczu.

GKS w tym momencie zwiądł. Stracił trzecią bramkę z powodu nieporozumienia czy prostego błędu, które nie miały prawa się wydarzyć.
W 54. atomowo uderza Grabowy, Ochota łapie, chwile później po akcji GKS obrońcy z Nowego Miasteczka wybijają piłkę z bramki. W 68. bardzo dobrze zza 16m strzela Kula, piłka mija minimalnie poprzeczkę. W 76. próbował Sadowski, broni jednak Krzywniak. W 79. genialnie broni Krzywniak, kiedy po rogu uderza głową Sadowski.

W 83. GKSowi gasi światło Grabowy. Nabiega na piłkę na 30. metrze, lutuje z pierwszej i trafia w okienko. Po takim trafieniu może się odechcieć grać… GKS próbował jeszcze dwukrotnie, strzelał Kowalski, ale bez powodzenia.
Przed GKS trudne zadanie, zagra z Chynowianką, która do tej pory dwukrotnie wygrała. MKS podejmie u siebie rezerwy Dębu Przybyszów.
Marek Grzelka

 

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *