Mecz, który zapamiętamy na długo

Sobotni mecz w Siedlisku na pewno nie zawiódł kibiców, którzy zdecydowali się to spotkanie zobaczyć. Było wszystko to, czego oczekuje się od piłkarskiego meczu: dużo bramek, zwroty akcji i ponad 90 minut emocji. Nie zabrakło też kontrowersji

GKS SiedliskoPogoń Przyborów 3:4 (2:1)
Bramki: Kowalski 26’ i 51, Sznajder 37’ – Bernas 73’ i 83’ (obie z karnego), Buras 5’ (z karnego), M. Galas 58’

GKS: Abramów – Babij, Osiński, Niedźwiedź, Majewski (ż), Sadowski, Magda, Smolin, Sznajder (70’ Cyraniak (ż)), Kowalski, Kula

Pogoń: Zacharewicz – Otulak (ż) (88’ Huczko), Bebrys, Buras, M. Galas (ż), Jędraszak, Juncewicz (49’ R. Galas) , Marczewski (46’ Bernas), Pojnar, Serafin, Siuzdak (ż) (60’ Czerny)

Pierwszy strzał w tym meczu padł w 3. minucie, Kula spróbował szansy z dystansu, jednak nie trafił w bramkę Zacharewicza.
Trafił za to chwilę później Buras. W polu karnym Gieksy Niedźwiedź nieczysto zatrzymał Juncewicza i sędzia Hrebeniuk bez żadnej wątpliwości odgwizdał jak najbardziej zasłużonego karnego. Jedenastkę na bramkę zamienił Buras. Otwarcie miała zatem Pogoń idealne.

Ale GKS nie zwiesił z tego powodu uszu, mimo potknięcia na początku meczu podopieczni Wojtka Sawickiego od początku wyglądali na maksymalnie zdeterminowanych, wkładali w ten mecz ogrom ambicji. I poskutkowało, w 26. minucie akcję GKS wykończył skutecznie Andrzej Kowalski i mieliśmy remis. Wszystko zaczynało się od nowa.

Przez kolejne 10 minut na boisku trwały piłkarskie zapasy. Dużo walki, gęsto w środku, ale bez znaczących okazj z jednej czy drugiej strony.
W 37. minucie GKS rozgrywał rzut wolny, defensorzy Pogoni wybili piłkę, ale tuż przed pole karne, akcja wróciła, wysoką piłkę strącił przez siebie głową Smolin uruchamiając Sznajdera, który przed sobą miał już tylko Zacharewicza. Strzelił po długim słupku i GKS wyszedł na prowadzenie.

Pogoń wydawała się do tego meczu przystępować w roli faworyta, Gieksie wcześniej z nowo budowanym zespołem szło jak po grudzie. Ale zespół Sawickiego w pierwszej połowie pokazał, że potrafi kompletnie wyłączyć ofensywę przyjezdnych, Pogoń prócz karnego miała jeszcze raptem jedną sytuację i to po stałym fragmencie. Z gry nie potrafiła w żaden sposób zagrozić gospodarzom.

Po wznowieniu gry szansę miał Kowalski, wrzutkę Kuli trafił głową na krótkim słupku i pomylił się niewiele. Nadrobił pięć minut później.

Kula wywalczył piłkę 20 metrów przed bramką Pogoni, zagrał z boku pola karnego do Niedźwiedzia, ten wystawił piłkę Kowalskiemu, który soczyście puknął tuż nad ziemią obok słupka i gospodarze prowadzili 3:1. Pogoń znalazła się w arcytrudnym położeniu, ale z drugiej strony miała jeszcze przynajmniej 40 minut gry na zmianę wyniku.

Pogoń Pogoni za GKS zaczęła się siedem minut później, akcja prawą stroną, wrzutka, Michał Galas uderza z powietrza z pierwszej piłki i robi się 3:2. W 65. powinno być 3:3, Serafin wrzuca z wolnego w pole karne, zbita piłka trafia na głowę Bebrysa, ale za chwilę piłkę łapie Abramów.
W 73. minucie Pogoń ma akcję z prawej strony, w pole karne zagrywa Czerny, obrońca blokuje piłkę wślizgiem, ale boczny sędzia Paszkiewicz daje znać głównemu, że obrońca GKS zagrał ręką i mamy drugi rzut karny dla gości. Piłkę na 11. metrze ustawia Bernas, do końca wyczekał ruch bramkarz i strzelił w druga stronę dając Pogoni remis.

W 80. goście mieli kolejną niezłą okazję, po stałym fragmencie gry piłka spadła przed Pojnarem, jednak przy strzale skiksował i nie trafił w bramkę.
Minutę później sędzi Hrebeniuk gwiżdże trzecią jedenastkę dla Pogoni. Powód? Abramów wychodząc do atakującego Otulaka w ogóle nie skupił się na piłce, wyskoczył w górę i  dolną częścią ciała spacyfikował napastnika Pogoni. Jedenastka moim zdaniem jak najbardziej słuszna, Abramów nie miał kontaktu z piłką, a siłą rozpędu zatrzymał ciałem Otulaka, który leciał z piłką na bramkę. Na 11. metrze znów ustawił piłkę Bernas, znów czekał na Abramowa, ale ten również czekał do końca. Ostatecznie piłka wpadła do siatki i Pogoń wyszła na prowadzenie 4:3, choć przecież pół godziny wcześniej przegrywała 1:3.

Końcówka meczu to szaleńcze próby gospodarzy na zmianę wyniku. Było bardzo blisko, piłka raz o włos minęła bramkę Zacharewicza, były stałe fragmenty gry, ale nic nie wpadło. Najwięcej kontrowersji wzbudziła jednak sytuacja, kiedy po jednej z zagranych piłek któryś z obrońców Pogoni miał ją zagrać ręką. Sędzia Hrebeniuk skonsultował jednak tę sytuacją z sędzią liniowym Terlikowskim i ten przewinienia w tej sytuacji się nie dopatrzył. Ostatecznie jedenastki dla gospodarzy nie było, mimo aż pięciu doliczonych minut mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem gości.

Można jedynie dodać: szkoda, bo GKS w tym meczu na pewno zasłużył przynajmniej na punkt. Zespół z Siedliska zagrał naprawdę dobry mecz. Można rwać włosy z głowy, że jak to możliwe, że Pogoń trzy bramki strzeliła z rzutów karnych, ale czy w tak oczywistych sytuacjach sędzia Hrebeniuk miał ich nie odgwizdać? Czy są jakieś limity na odgwizdane karne, że nie może ich być za dużo? Chyba nie ma, po prostu ten mecz tak właśnie wyglądał: nie byłoby tych gwizdków, gdyby nie przewinienia zespołu GKS.

Jedno jest pewne. Był to jeden z takich meczów, które pamięta się bardzo długo i nie raz jeszcze kibice będą do niego wracać we wspomnieniach. Wypada podziękować obu zespołom za kawał fajnego meczu.
Marek Grzelka

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *