Idąc śladem Joanny Jędrzejczyk

Martyna Kierczyńska z Legionu Głogów zdobyła Puchar Europy w muaythai. To olbrzymi sukces bytomianki. – Wygrała w Turcji wszystko, co było możliwe – mówi trener Maciej Domińczak. Puchar organizowała prestiżowa organizacja IFMA, która chce, by już za sześć lat muaythai stało się sportem olimpijskim

Dla zawodników Legionu Głogów, w którym trenuje dużo bytomian, ostatni weekend był pracowity. Pięcioro z nich startowało w charytatywnej gali w Żarach. Organizował ją Dawid Polok i Żarski Klub Sportów Walki. Wszystko dla maleńkiej Hani. Dziewczynka jest chora i potrzebuje pomocy.

Martyna Kierczyńska natomiast startowała w Antalyi w Turcji. To był Puchar Europy Muaythai. Ale po kolei.

– W Żarach walczyły od nas Julia Świca i Natalia Wajman – dziewczyny stoczyły ze sobą trzyrundowy sparing w muaythai. To był ostatni sprawdzian przed Mistrzostwami Polski w Starachowicach w przyszłym tygodniu – podkreśla Maciej Domińczak, trener Legionu. – Podczas gali walczył również Simone Coscarella i dwie debiutantki: Weronika Gawlik i Karina Domińczak. Simo, Weronika i Karina to dzieci (10, 11 lat) i w ich walkach bardziej chodziło o nowe doświadczenia, walkę w ringu i dlatego werdykty w ich pojedynkach nie były sprawą pierwszorzędną i sędziowie zgodnie orzekali remis. Jednak poziom sportowy, który już teraz prezentują, bardzo mnie cieszy jako trenera i bardzo dobrze rokuje dla nich w przyszłych startach. Muszę tu dodać też jako ojciec Kariny, że jej debiut to podwójna dawka stresu dla mnie, ale Karinka skutecznie ten stres zamieniła w ogromną radość kończąc starcie przed czasem mocnymi lowkickami.

Kierczyńska zaś do Turcji poleciała jako kadrowiczka Polskiego Związku Muaythai. – Wygrała tam wszystko, co było możliwe – mówi Domińczak. W kategorii wagowej bytomianki najwięcej było Turczynek. Jedna po drugiej stawały oko w oko z Martyną. Pierwsza walka trwała ok. 20 sekund, grad łokci spowodował spustoszenie na zdrowiu rywalki, sędzia zakończył jej cierpienie po drugim liczeniu.

W drugim starciu już tak łatwo nie było. – Turczynka dobrze chodziła na nogach, celnie kopała i to właśnie jej udało się wyrwać jedną rundę Martynie. Ale tylko jedną. W drugiej i trzeciej moja zawodniczka przyspieszyła, zadawała więcej serii ciosów i to ona wygrała tę walkę. W finale czekała mocna, agresywnie nacierająca dziewczyna. Cały czas byliśmy w kontakcie z Martyną, oglądałem poprzednie walki Turczynki i nakreśliliśmy wspólnie plan taktyczny na finał. W takich chwilach potrzebna jest zimna głowa, przeanalizowanie wszystkiego, a na koniec wykonanie planu w ringu. Starty i doświadczenie zebrane przez Martynę na szeregu turniejów w tym roku pozwoliły na wywalczenie złota, a więc Puchar Europy pojechał do Polski – cieszy się Domińczak.

Ten rok to dla Kierczyńskiej grad sukcesów. Można z nich utworzyć małą litanię: Wicemistrzostwo Świata Muaythai kadetów w Bangkoku, Wicemistrzostwo Europy juniorów K-1 w Macedonii, 1. miejsce na Pucharze Świata juniorów w K-1 w Budapeszcie, Mistrzostwo Polski Muaythai kadetów i tytuł najlepszej zawodniczki, Mistrzostwo Polski Lowkick juniorów, Mistrzostwo Polski Kicklight kadetów i tytuł najlepszej zawodniczki, 1. miejsce w Pucharze Polski Muaythai kadetów. Zostały jeszcze Mistrzostwa Polski Oriental Rules organizowane przez PZKB, które już za tydzień.

Idolką Martyny Kierczyńskiej jest Joanna Jędrzejczyk, wielokrotna Mistrzyni Świata, do niedawna Mistrzyni UFC. Trener Domińczak stwierdza, że Martyna idzie w jej ślady.

Trzeba zaznaczyć, że Puchar Europy był organizowany przez największą federację muaythai na świecie. IFMA mocno działa, by ten sport już za sześć lat stał się sportem olimpijskim. – Bardzo podobna sytuacja jest z największą federacją w kickboxingu WAKO, w której również jesteśmy zrzeszeni – puentuje Domińczak.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media