Kopernicki: Chcę postawić swój stempel na Arce [ROZMOWA, ZDJĘCIA]

– Nigdy nie miałem takiego komfortu, że obejmowałem zespół, w którym można byłoby spokojnie pracować, realizować swoje większe cele, popatrzeć, czy popełnia się błąd jakiś. Jestem do trudnych sytuacji przyzwyczajony, to nie jest dla mnie żadne zaskoczenie – mówi Grzegorz Kopernicki, nowy trener Arki Nowa Sól

Mateusz Pojnar: Jak to się potoczyło, że trener trafił do Arki? Ponoć duży wpływ miał na to były trener Andrzej Sawicki.

Grzegorz Kopernicki: Myślę, że osoba Andrzeja miała decydujący wpływ, bo on mnie rzeczywiście polecił i tak to się ułożyło. Z tego co wiem, było trzech kandydatów na to stanowisko. Ale postawili w klubie na mnie i bardzo się z tego cieszę. Arka to duży klub z tradycjami, ważny, ma bardzo fajne obiekty. Można tutaj dobrze pracować.

Nie było jakichś wątpliwości, czy przyjąć tę propozycję? Arka po rundzie jesiennej jest na 12. miejscu w tabeli IV ligi. Sytuacja nie jest najlepsza.

Nigdy nie dostałem w przeszłości zespołu na dobrym miejscu w tabeli. Zazwyczaj obejmował klub, który był w fazie przebudowy – może w Arce nie jest ona duża, ale są kontuzje, choroby, nieobecności na treningu.

Nigdy nie miałem takiego komfortu, że przychodziłem do zespołu, w którym można byłoby spokojnie pracować, realizować swoje większe cele, popatrzeć ze spokojem, czy popełnia się błąd jakiś. Nie było na to czasu, bo warunki były trudne. Jestem do trudnych sytuacji przyzwyczajony, to nie jest dla mnie żadne zaskoczenie.

Lubię też w takich warunkach pracować i mam nadzieję, że wszystko się ułoży.

Jak trener podsumowałby te pierwsze tygodnie w Arce i cały okres przygotowawczy?

Mogę się wypowiedzieć i ponosić pełną odpowiedzialność za część drużyny, która naprawdę solidnie pracowała. Mam tutaj na myśli przede wszystkim chłopaków z Nowej Soli i najbliższej okolicy – Mateusza Reusa, Pawła Wilczyńskiego, Piotrka Nitkę czy naszych bramkarzy.

Taki Reus czy Wilczyński to charakterne chłopaki.

Za nich mogę ponosić tę odpowiedzialność, jeśli chodzi o przygotowania. Co do większości – nie mogę określić do końca tego, jak są przygotowani, bo często nie przychodzili na zajęcia treningowe. Ktoś może podejść do mnie i mi zarzucić: są nieprzygotowani. Ale trochę na własne życzenie.

A z czego to wynikało, że nie trenowali?

Takie są niestety czasy, wszystko się zmienia. Dowiadywałem się i w innych klubach są podobne sytuacje. Na pewno inaczej to wygląda w zespołach, gdzie są płacone dużo większe pieniądze. Wtedy zawodnicy wiedzą, że dostają dużą kasę i są zobowiązani, żeby przyjść na trening.

Nie mamy dużego budżetu i bazujemy na swoich chłopakach. Jak dla mnie to jest bardzo pozytywny aspekt, że grają u nas nowosolanie albo piłkarze z okolicy. Trudno mi wskazać klub z III, IV ligi czy z okręgówki, gdzie by tak było. Opierać zespół na swoich zawodnikach – to jest cenne. W Lubuskiem, tak mi się wydaje, to ewenement.

Mogę pokazać przykład Żar – Promień jest w okręgówce i grają sami przyjezdni, nawet obcokrajowcy. Dla mnie to nie do pojęcia w niższych ligach. Powinni grać przede wszystkim swoi, nie można bazować na armii zaciężnej.

Nad czym szczególnie pracowaliście zimą? Pewnie największy akcent położył trener na wytrzymałości?

Nie do końca. Wszystko starałem się wplatać, równoważyć – motorykę, taktykę, wytrzymałość, mamy bardzo dużo różnego rodzaju gierek – zadaniowych czy taktycznych. Chciałbym swoje piętno odcisnąć na tym zespole, postawić swój stempel na drużynie, coś zmieniać.

Cały czas jestem na etapie rozpoznawanie sytuacji. W sparingach dalej robię dużo zmian w kontekście pozycji, cały czas uczę się tego zespołu. Nie zawsze są trafne decyzje, ale muszę sam się na nich przejechać. Np. że konkretny piłkarz będzie pasował bardziej do tej pozycji, a ten do innej.

Wyniki sparingów są słabe – sześć meczów, sześć porażek (rozmawialiśmy w ubiegłą środę – dop. red.).

W żadnym meczu kontrolnym nie zagraliśmy w optymalnym składzie. Poza tym – w żadnym w podobnym składzie. Co ważne, cały czas gramy na zasadzie kto jest do dyspozycji w danym dniu. Na ostatni sparing z Przybyszowem pojechało dwóch juniorów, którzy wcześniej z nami nie trenowali. Teraz chcę, by zaczęli. No i weszli ci chłopcy i musieli grać na innym poziomie, bo taka jest u nas sytuacja.

Dla mnie to jest fajne z drugiej strony, bo mam przegląd chłopaków z młodzieżowej grupy. I muszę powiedzieć, że bardzo miło mnie zaskoczyli. Mają fajne umiejętności.

Kto jest na liście kontuzjowanych, bo z tym też macie problem?

Andrzej Kołodziej, Szymon Ajryś, Piotrek Graczyk, który pomału zaczyna wracać, Bartek Sitarz. Większość z tych zawodników jest kluczowa. Część z nich zaczęła przygotowania i w trakcie znowu złapała kontuzję.

Wynika to przede wszystkim z tego, że nie są w treningu. Przyszli na jedną jednostkę treningową, zagrali mecz kontrolny, bo była taka potrzeba – i koniec.

Szymon Ajryś? Bardzo duży szacunek dla niego. Zagrał w sparingu, bo nie miał kto. Z nogą opuchniętą, widać było, że zaciskał zęby. Ale graliśmy już w tym momencie w dziesięciu i nie było za bardzo możliwości, żeby zszedł. I po tym odnowił mu się uraz. W normalnych warunkach to on w tym meczu zagrałby 20-30 minut.

Ja mogę to też wziąć oczywiście na siebie, że nieprzygotowanego chłopaka wysłałem do grania, ale takie mamy realia.

Kto odszedł, a kto przyszedł do Arki przed rundą wiosenną?

Przyszedł do nas Przemysław Krajewski z Falubazu i to tyle, jeśli idzie o wzmocnienia. Mam nadzieję, że Simon Rytwiński wróci, bo chwilę w okresie zimowym przygotowywał się w Falubazie u Andrzeja Sawickiego. Prawdopodobnie tak będzie.

Odszedł od nas do Siedliska Paweł Ciebień.

Ile osób liczy kadra?

18 zawodników.

Jest na tyle mocna, żeby na koniec zająć np. miejsce w górnej części tabeli IV ligi?

Powiem tak: po tym, co widzę na treningach, wnioskuję, że jest duży potencjał. Tylko że nie zawsze jest później przełożenie z treningu na mecz. Dużo popełnialiśmy błędów indywidualnych i to decydowało w sparingach.

Jak gramy w obronie chłopakami 17-, 18-, 19-letnimi, to siłą rzeczy błędy muszą się zdarzyć. Nie możemy od nich wymagać, żeby od razu byli bezbłędni – tym bardziej na tak odpowiedzialnych pozycjach. Muszą się otrzaskać w seniorskiej piłce.

Ale jestem zadowolony, kiedy widzę, że angażują się w trenowanie i granie. Ograją się w końcu i kiedyś będzie z nich pociecha i pożytek.

Widmo spadku jest realne? Arka ma 16 punktów.

Nie dopuszczamy do siebie takich myśli. Tabela wygląda, jak wygląda. Nie jesteśmy na bardzo bezpiecznej pozycji, ale nikt w ogóle nie bierze pod uwagę spadku.

Trener pewnie analizował terminarz. Jest sprzyjający?

Myślę, że to nie ma większego znaczenia. I tak trzeba z każdym zagrać. Nie widzę różnicy, czy na początku będziemy grali mecze z mocnymi czy z tymi słabszymi.

Czas powinien mimo wszystko wpływać na naszą korzyść i to będzie coraz lepiej wyglądało. Wejdziemy w końcu niedługo na trawiaste boiska, duże płyty i tam będziemy trenować – to przyniesie dobre owoce.

Mieliście jako klub jakiś wpływ na odwołanie pierwszego meczu w Szprotawie?

O przełożeniu zadecydował gospodarz.

Jeśli los pozwoli, w sobotę zagracie u siebie z Odrą Bytom Odrzański. Jaki to będzie mecz?

Na pewno bardzo ciężki, bo derbowy. Bytomianie będą chcieli u nas zagrać na 110-120 procent. Pokazać, że mogą u nas wygrać, że to my jesteśmy w słabszej dyspozycji na starcie rundy. Będą chcieli pokazać też, że Arka kadrowo nie jest gotowa do grania.

Ale ja jestem przekonany, że mecz z Odrą wygramy (ostatecznie to spotkanie również zostało przełożone, o czym pisaliśmy na naszej stronie – red.).

***

Naszej rozmowie przysłuchuje się Bogumił Potażnik, drugi trener Arki.

Pytam go: – Trenerowi nie brakuje w szatni Andrzeja Sawickiego? Jesteście dobrymi kolegami.

Potażnik: – Andrzej zasłużył u nas na szacunek kibiców i zawodników za pracę, jaką włożył w ten zespół. Cieszę się z jego awansu w hierarchii, że pracuje teraz na poziomie III ligi. Na pewno jego warsztat i ambicja pozwolą mu na zbudowanie w Zielonej Górze solidnego zespołu. Natomiast ja w dalszym ciągu będę służył Arce wsparciem. Zależy mi na dobru tego klubu, to mi leży na sercu. W końcu tutaj się wychowałem.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *