Będzie III liga w Kożuchowie? [ROZMOWA]

– Ambitne plany trzeba mieć. Czy się udadzą? Zobaczymy – mówi Piotr Walczak z UKS SG Kożuchów. Klub idzie do przodu, chciałby za pięć-sześć lat wystartować w seniorskiej III lidze siatkówki kobiet

Mateusz Pojnar: To pierwsza edycja turnieju. Skąd wziął się pomysł, żeby go zorganizować? Jesteście znani z imprezy Kocham Siatkówkę.

Piotr Walczak: Nasz klub działa od 2015 r. W wyniku reformy edukacji musieliśmy zmienić strukturę funkcjonowania i rozpoczęliśmy granie od podstaw: dwójek, trójek, czwórek – czyli minisiatkówki. Żeby osiągnąć jakiś poziom sportowy, oprócz treningów musimy grać dużo turniejów. Dlatego tego typu zawody są potrzebne. Zarówno na nie jeździmy, jak i sami je organizujemy. I Turniej o Puchar Burmistrza Kożuchowa to zmagania trójek. Dwa tygodnie temu dziewczyny były w Nowej Soli na eliminacjach Kinder+Sport, dwa zespoły grają w wojewódzkich barażach. W przeszłości zajmowaliśmy podobne miejsca, także pomalutku budujemy ten klub.

To nie jest generalnie pierwszy turniej, jaki organizujemy. Robiliśmy między innymi II Turniej Mikołajkowy w tej samej kategorii wiekowej. Teraz chcemy, żeby Kożuchów Cup na stałe wpisał się w kalendarz kożuchowskich imprez sportowych.

Trzy lata z rzędu organizowaliśmy też akcję Kocham Siatkówkę, zapraszaliśmy, żeby popularyzować ten sport, różne zespoły seniorskie. W tym roku zobaczymy, czy będzie czwarta edycja. Jeśli tak, to będzie duża ogólnopolska edycja o charakterze turniejowym.

Jest klimat dla siatkówki w Kożuchowie?

Plany mamy duże, jesteśmy w dobrych relacjach z burmistrzem Pawłem Jagaskiem. Chętnie nam pomaga. Mamy też bardzo dużą pomoc ze strony MOSiR-u. No i oczywiście Szkoła Podstawowa nr 1 i dyrektor Arek Sidor, który wspiera nas całym sercem. Chciałbym zaznaczyć jedną rzecz: Kożuchów to mały ośrodek, natomiast widać dużą potrzebę uprawiania sportu zespołowego wśród dziewczynek. W tej chwili nasza trenerka Anna Czarnecka ma średnio na zajęciach 26 dziewcząt. Dodam, że ograniczyliśmy grupę ze względu na zmiany kadrowe, jeszcze w czerwcu na zajęciach mieliśmy ponad 60 dzieciaków. Pracujemy usilnie nad zwiększeniem godzin i grup treningowych, ale nie będę zapeszać, być może niedługo zdradzę coś więcej.

A jakie roczniki grały w Kożuchów Cup?

Rocznik 2006 i młodszy, to kategoria trójek. Wystawiliśmy cztery zespoły, mogliśmy sześć, a nawet siedem, jednak chcieliśmy zaprosić jak najwięcej gości. Udało się, przyjechały zespoły, które brały udział w Kinder+Sport, więc była okazja do rewanżu. Granie z najlepszymi daje doświadczenie i efekty.

Uczestniczycie w rywalizacji w lubuskiej lidze?

W zeszłym sezonie mieliśmy zespół kadetek, a w przyszłym będziemy dążyć do tego, żeby nasza drużyna grała w Lubuskiej Lidze Młodziczek. W kadetkach co roku mieliśmy progres: w pierwszym sezonie zajęliśmy przedostatnie miejsce, w kolejnym już szóste. Troszkę pokrzyżowała nam plany reforma, bo nie udało się utrzymać ciągłości i zespołu kadetek, za to bardziej intensywnie rozpoczęliśmy szkolić młodsze roczniki.

Jakie macie plany w najbliższej i w tej dalszej przyszłości?

Są ambitne. W ciągu pięciu-sześciu lat chcemy zbudować seniorski zespół na trzecią ligę. Będzie to bardzo trudne, dlatego że – tak jak wcześniej mówiłem – to bardzo mały ośrodek, a to oznacza, po pierwsze – brak odpowiedniego sponsoringu, po drugie – młodzież jednak ucieka z miasta, choćby do szkół średnich czy na studia. Gdyby w Kożuchowie była szkoła średnia z siatkówką, to pewnie dziewczyny dalej by tu grały. Znając życie pójdą do szkół w Zielonej Górze, Nowej Soli i będą grały w siatkówkę w tamtejszych klubach.

Ale ambitne plany trzeba mieć. Czy się udadzą? Zobaczymy. Jestem realistą, na razie skupiamy się na tym, żeby wystawić w przyszłym sezonie młodziczki w lubuskiej lidze. Co prawda będą młodsze, ale podejmiemy ryzyko rzucimy je na głęboką wodę. Później przyjdzie czas na kadetki, jeżeli się uda – juniorki i ewentualnie – daj Boże – III ligę. Wszystko zależy od zaplecza, kadry, pieniędzy, bo ochoty nie brakuje. Serce się raduje widząc nasze młode wojowniczki w akcji.

Burmistrz jest za?

Sądzę, że tak, współpraca jest jak najbardziej dobra, co wcześniej podkreśliłem.

Wiadomo, że środki budżetowe są ograniczone. Potrzeby są duże, musimy wzmocnić się kadrowo, zapewnić sprzęt czy poprawić infrastrukturę – salę. Zwróć uwagę na parkiet, jest w dramatycznym stanie, więc jeżeli znalazłby się ktoś, kto chciały nas wesprzeć w każdej z tych materii, to chętnie taką pomoc przyjmiemy.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media