Wilson patrzył i nie dowierzał. A ludzie wysyłali koszule i zapraszali na piwo

– Dopiero dzień po meczu doszło do mnie to, czego dokonałem, kiedy zobaczyłem odzew polskich mediów – mówi po historycznym zwycięstwie na zawodowych Mistrzostwach Świata w snookera Adam Stefanów

Przed tygodniem pisaliśmy, że Adam Stefanów, zawodnik z Kożuchowa, dokonał rzeczy historycznej – jako pierwszy Polak wygrał mecz na zawodowych Mistrzostwach Świata w snookera.

– To było bardzo ciężkie spotkanie, Gary Wilson to zawodnik z najwyższej półki, finalista China Open 2016. Zagrałem bardzo dobry mecz, Wilson patrzył na mnie i nie dowierzał, że tak swobodnie czuję się w największym turnieju w sezonie. Zaczynał popełniać błędy, a ja je wykorzystywałem. Mało brakowało i by mnie dogonił od 9:5, było już 9:8, ale utrzymałem nerwy na wodzy i wygrałem. Dopiero dzień później do mnie doszło, czego dokonałem, kiedy zobaczyłem odzew polskich mediów. Super, bardzo się cieszę – mówi „Tygodnikowi Krąg” Adam Stefanów.

Jakie były reakcje po jego wygranej? – Ludzie byli zachwyceni, twierdzili, że jest polski gracz, który może rywalizować ze światową czołówką snookera. Niektórzy chcieli mi wysyłać swoje koszule, zapraszali mnie na piwo, inni wysyłali kupony bukmacherskie, na których zarobili kilka tysięcy złotych, bo kurs na mnie wynosił 8/1, więc był bardzo wysoki. Było dużo miłych komentarzy – przyznaje Stefanów.

Nasz zawodnik kolejny mecz na Mistrzostwach Świata w Sheffield grał z utalentowanym Tajem, swoim dobrym kolegą. Sporo trenowali razem, kiedy mieszkał w Anglii.

Początek nasz zawodnik miał dobry, wygrywał 2:0. – Ale nie czułem się komfortowo na stole. Potem zrobiło się 3:6, trenowałem pomiędzy sesjami, ale czułem, że to nie jest to, co było z Wilsonem. Aczkolwiek próbowałem z całych sił grać jak najlepiej, szczęście też nie współgrało. Przegrałem minimalnie dwie-trzy partie i było po meczu – wynik 4:10. Taj przeszedł kwalifikacje i niedługo będziemy go oglądać w głównej fazie telewizyjnej na Eurosporcie, gdzie zmierzy się z Johnem Higginsem – mówi kożuchowski snookerzysta.

Adam Stefanów podkreśla, że ostatnie cztery lata intensywnego treningu, intensywnej gry – dały mu popalić. Na MŚ grał dwudniowe mecze. – To niezła jazda dla organizmu. Wytrzymać 10-12 godzin w pełnym stresie, przy pełnej koncentracji – to jest wyzwanie. Teraz jestem chory, dopiero co wróciłem do Polski, na ostatnie pięć tygodni cztery spędziłem poza domem. Chcę odpocząć jak nigdy.

– Jesteś zadowolony ze swojego występu?

– Patrząc na przeciwnika w pierwszej rundzie – to jest 39. zawodnik na świecie, w ciemno brałbym wygraną. Jednak z perspektywy czasu jest niedosyt, bo gdybym zaprezentował równiejszy poziom w drugim meczu, to miałbym sporą szansę zakwalifikowania się do fazy telewizyjnej.

Najbliższe turnieje naszego zawodnika? Drużynowe Mistrzostwa Polski w Warszawie i najprawdopodobniej drużynowe Mistrzostwa Europy w Rumunii. Pokazowo zagra też w turnieju Heron Hot Shots Masters 27 maja. Tam zmierzy się z Mistrzem Świata. Transmisja na żywo w TVP Sport, przypomnimy jeszcze o tym.

 

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media