Nowosolska Liga Bilarda: „Stasiu” trzymał nerwy na wodzy [ZDJĘCIA]

Kamil Sasin był faworytem Turnieju Masters pierwszego sezonu Nowosolskiej Ligi Bilarda. W fazie zasadniczej wygrał wszystko. W mastersie było podobnie. – To była bardzo fajna edycja, frekwencja dobra, szkoda, że trzech-czterech zawodników nie dograło turnieju do końca – podsumowuje zmagania Piotr Dukowski, właściciel Rampy

Pierwsza w historii miasta Nowosolska Liga Bilarda wystartowała w Rampie w kwietniu. Wymyślili ją Filip Czyż i Adrian Majewski, pozytywnie do ich pomysłu odniósł się Piotr Dukowski z Rampy. – Przychodziliśmy od jakiegoś czasu codziennie, żeby pograć w bilarda i wymyśliliśmy, żeby dodać do tego nutkę poważniejszej rywalizacji. To przede wszystkim zaważyło – mówił wtedy na łamach „TK” Majewski.

17 zawodników rozpoczęło rozgrywki, 13 zakończyło. Łącznie w fazie zasadniczej rozegrano 88 meczów!

– To była bardzo fajna edycja, frekwencja dobra, szkoda, że trzech-czterech zawodników nie dograło turnieju do końca. Tym bardziej szkoda, że w ostatnich tygodniach odpuścili. Zawodnicy dobrze się bawili, fajnie ze sobą rywalizowali. Niektóre mecze były świetne, bardzo zacięte. Sam się denerwowałem, jak na nie patrzyłem, było sporo emocji. Najważniejsze jest to, że w turnieju brali udział sami fajni ludzie, nie było żadnych napięć, kłótni w trakcie meczów – mówi Piotr Dukowski.

Chciałby drugą edycję ligi rozpocząć wiosną: – Jesienią w Rampie jest bardzo dużo ludzi, wtedy nie ma mowy o sportowej rywalizacji. To czasami przeszkadza w bilardzie, jednocześnie to też przeszkoda dla tych, którzy chcieliby przyjść do nas i zagrać tak po prostu, nie grając w lidze.

Dukowski zaznacza, że wielu zawodników dzięki NLB podciągnęło się sportowo: – Zaczynali praktycznie od zera – np. organizatorzy, czyli Filip Czyż czy Adrian Majewski – a grają już naprawdę dobry bilard. Potrafią myśleć przy stole. „Stasiu” (Kamil Sasin – red.) wygrał w fazie zasadniczej wszystko, jest faworytem, ale lubi się zdenerwować (śmiech). Sport to sport, z faworytami nie zawsze jest tak, jak sobie wcześniej myślimy. W rundzie zasadniczej był najlepszy, ale zobaczymy, co dzisiaj zagra, czy nie zbudował w sobie napięcia, które dzisiaj pęknie i pozbawi go umiejętności.

Czy tak się stało? O tym za moment.

– Jesteśmy zadowoleni z tego sezonu połowicznie, bo do pewnego momentu fajnie kręciła się ta walka, te osoby, które chciały rzeczywiście grać do końca, rozegrały swoje mecze, a niektórzy zapisali się, zobaczyli, jak to wygląda i po kilku przegranych zrezygnowali. Do połowy mecze były grane szybko, później już trochę inaczej to wyglądało – podsumowuje Adrian Majewski.

Filip Czyż: – Ten przestój faktycznie był niepotrzebny, ale to też nie zależało do końca od nas. Ważne jest to, że doprowadziliśmy ligę do końca, jest ta najmocniejsza ósemka i zobaczymy, kto okaże się najlepszy. Może pomyślimy o wpisowym w przyszłym sezonie. To skłoniłoby wielu, żeby jednak dograć sezon do końca

Przejdźmy do najważniejszego. Ów Turniej Masters odbył się w ub. piątek. Dla najlepszych bilardzistów były dyplomy. Zawodnicy walczyli też o nagrody finansowe – w puli zgromadzono ponad tysiąc złotych.

Do mastersa zakwalifikowali się: Kamil Sasin (1. miejsce w rundzie zasadniczej), Mariusz Imbiorski (8.), Adrian Majewski (4.), Filip Czyż (5.), Krzysztof Szmydowski (2.), Zbigniew Morawiak (7.), Paweł Rozmianiec (3.) i Paweł Smoliński (6.). Po początkowych meczach nastąpiły ostateczne rozstrzygnięcia. W finale Sasin pokonał Szmydowskiego 6:1. W meczu o trzecie miejsce Smoliński wygrał z Majewskim również 6:1.

Piotr Dukowski zapowiada indywidualne mistrzostwa w bilarda, czyli turniej, który w Rampie odbywał się rokrocznie. Teraz ma wrócić po dwóch latach. Zostanie rozegrany pod koniec września.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *