Czas na mistrzostwa we Włoszech

– Będę chciała walczyć zawodowo, spróbować MMA, zobaczymy, jak się to wszystko potoczy – mówi o przyszłości Martyna Kierczyńska, Wicemistrzyni Świata w muaythai

Mateusz Pojnar: Jak podsumujesz swoje poszczególne walki na turnieju w Bangkoku?

Martyna Kierczyńska: Stoczyłam trzy pojedynki, kolejno z Malezyjką, Tajką i Amerykanką. Wszystkie były bardzo mocne i wymagające.

Pierwszą walkę skończyłam w trzeciej rundzie przez wyliczenie przeciwniczki. W drugim starciu, tym razem z reprezentantką gospodarzy, wygrałam jednogłośnie na punkty, dwa razy doszło do liczenia przeciwniczki.

Finał był jednak najbardziej wymagający i zacięty. To była ciężka walka i niestety ją przegrałam.

Czego twoim zdaniem zabrakło w walce finałowej?

Moja rywalka z finału to naprawdę doświadczona zawodniczka. Była ode mnie lepsza w klinczu, tam było widać jej przewagę. Wychwytywała momenty, w których skutecznie mnie punktowała. Wykazywała się większym sprytem, dzięki czemu punkty szły na jej korzyść.

To już twoje drugie srebro z Mistrzostw Świata w tajskim boksie. Jakie to uczucie być drugą zawodniczką na świecie?

Jakie uczucie…? Jest żal, że jednak brakowało trochę do tego najwyższego miejsca na podium. Jednak mimo wszystko cieszy mnie ten srebrny medal.

Po cichu liczyłaś mimo wszystko na złoto?

Jest niedosyt, bo trochę do tego złota zabrakło. Tak czy inaczej stoczyłam trzy mocne pojedynki, z których z pewnością wyciągnęłam doświadczenie i wiem, jakie błędy poprawić.

Odebrałaś pewnie sporo gratulacji. Kto wspiera cię najmocniej?

Tak, bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie, wiarę we mnie i wszystkie gratulacje! Moja rodzina ogromnie mnie wspiera, wierzy we mnie.

Chociaż jak już kiedyś mówiłam, dziadkowie są moimi kibicami numer jeden (uśmiech). Mocno przeżywają każdą moją walkę, interesują się tym. Przed mistrzostwami w Tajlandii nawet specjalnie kupili laptopa po to, żeby móc oglądać każdą moją walkę.

Takie wsparcie jest bardzo ważne. A czego można się spodziewać po twojej sportowej przyszłości? Jakie są twoje marzenia?

Najbliżej jest wyjazd na kolejne Mistrzostwa Świata do Włoch, tym razem w kickboxingu. Odbędą się w połowie września.

Do końca roku wstępnie planujemy jeszcze kilka wyjazdów na turnieje, więc cały czas będzie intensywnie.

Co dalej? Wciąż chcę startować, rozwijać się i stawać się coraz lepszą zawodniczką. Marzę o tym, żeby kiedyś moja pasja była moją pracą – będę chciała walczyć zawodowo, spróbować MMA, zobaczymy, jak się wszystko potoczy.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *