Dlaczego Henryk Mazurkiewicz odszedł z Odry? „Brakowało wsparcia działaczy”

– Mnie się wydaje, że wynik to jest efekt wspólnego działania zarządu, zawodników i trenera. Jedziemy na jednym wózku. Tutaj troszeczkę ta równowaga była zachwiana i wyczułem, że niektórzy działacze chcieli zrzucić całą odpowiedzialność na mnie jako trenera, brakowało wsparcia – mówi po rezygnacji z funkcji szkoleniowca Odry Bytom Odrzański Henryk Mazurkiewicz

Trener Mazurkiewicz złożył rezygnację w środę 31 października. Klub szybko ogłosił, że jego następcą będzie Tomasz Skrężyna, dotychczas asystent Henryka Mazurkiewicza.

– Podjąłem taką decyzję z powodów osobistych. Wiadomo też, że atmosferę w klubie robi wynik, a wyniki nie były ciekawe. Niektórych działaczy Odry, których nie jest za dużo, przerasta poziom IV ligi. Mnie się wydaje, że wynik to jest efekt wspólnego działania zarządu, zawodników i trenera. Jedziemy na jednym wózku. Tutaj troszeczkę ta równowaga była zachwiana i wyczułem, że niektórzy działacze chcieli zrzucić całą odpowiedzialność na mnie jako trenera, brakowało wsparcia. Nie było chemii z zarządem, ale do zawodników nie mam absolutnie żadnych pretensji – dobrze pracowali na treningach, starali się na meczach, ile mogli, byli zaangażowani. Tak naprawdę w tabeli tragedii nie było, wystarczyłoby wygrać dwa mecze i już się jest praktycznie w środku tabeli – mówi Henryk Mazurkiewicz.

Jednocześnie podkreśla trudną sytuację kadrową zespołu z Bytomia. Wielu zawodników jest kontuzjowanych, trudniej więc o dobry wynik: – I to nie są jakieś kontuzje w wyniku przeciążenia na treningach, to urazy mechaniczne podczas meczów. Loboda wypadł na kilka meczów po Arce, do tego Maciek Konsewicz – u niego jest podejrzenie zerwania więzadeł krzyżowych, Michał Konsewicz i Sebastian Olczyk mają problemy ze stawem skokowym.

Tomasz Skrężyna wydawał się naturalnym następcą Henryka Mazurkiewicza. – Na początku sezonu, kiedy kadrowo wyglądaliśmy lepiej, został drugim trenerem. Dzieliliśmy się zadaniami na treningach i to bardzo dobrze funkcjonowało. Bardzo sobie chwalę współpracę z Tomkiem, to porządny człowiek.

Sytuacja w tabeli bytomskiej drużyny jest nieciekawa. Zespół jest po jesieni na ostatnim miejscu w IV lidze. Jaką przyszłość wróży Odrze jej były trener? – Za bardzo nie widzę dobrych perspektyw. Ale może moje odejście spowoduje zmianę na lepsze? (uśmiech). Część działaczy wierzy w cud, a nic samo nie przyjdzie. Tylko frekwencja, praca na treningach, wspólne działanie wszystkich osób w klubie może przynieść oczekiwany cel, obojętnie jaki on jest: czy utrzymanie w IV lidze, czy w ogóle utrzymanie klubu, żeby istniał.

Zobaczymy gdzieś w rundzie wiosennej trenera Mazurkiewicza? – Niewykluczone. Mam swoje lata, nie muszę się promować, mam z czego żyć. Szanujący się trener idzie tam, gdzie go chcą. Po okresie, kiedy byłem koordynatorem i przeszedłem na emeryturę, trochę odżyłem, jak zacząłem trenować zawodników. Poczułem, że jeszcze wiele mogę przekazać piłkarzom. Jak znajdzie się klub, który chciałby, żebym mu pomógł, to dlaczego nie?

W poniedziałek kilkukrotnie dzwoniliśmy do Tomasza Skrężyny z prośbą o komentarz, ale nie odbierał telefonu. Do tematu sytuacji Odry w IV lidze będziemy jeszcze wracać.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content