Domińczak urodził się wojownikiem. W Grecji zgarnął kolejne medale

Trenerowi Legionu Głogów brakowało ringowych wojen. Na Mistrzostwach Świata WKU w Atenach zdobył brązowy medal w K-1. Dzisiaj (wtorek 30 października) zawalczy w finale kick light. – Walka, adrenalina, mierzenie się z przeciwnikami, z których każdy chce ci urwać głowę – to jest to! – mówi „Tygodnikowi Krąg” Maciej Domińczak

Bytomianin, trener Legionu Głogów, stoczył w stolicy Grecji łącznie pięć walk. Po trzech wygranych w K-1 i jednej w kick light miał jeszcze jeden pojedynek półfinałowy w K-1, ale po minucie złapały go skurcze. – Musiałem odpuścić, bo walcząc dalej chyba zerwałbym mięsień – mówi Maciej Domińczak. Ostatecznie nasz człowiek został brązowym medalistą Mistrzostw Świata WKU w K-1 seniorów. Przed nim jeszcze finał w kick light weteranów, który odbył się dzisiaj (wtorek 30 października). – Mam 37 lat, a w WKU od 35. roku życia jest się już weteranem – uśmiecha się Domińczak. O wyniku finałowego starcia napiszemy w kolejnym numerze.

Trener-zawodnik Domińczak cieszy się, że mógł znowu odwiedzić swoich przyjaciół w Atenach i że dodał do kolekcji kolejne dwa medale. To w Grecji wcześniej zdobył Mistrzostwo Świata K-1 Global, a później Wicemistrzostwo Świata Muaythai ISKA.

Jak podsumowuje ostatni start? – Udało mi się zakwalifikować do walk w K-1 z najmocniejszą grupą wiekową – 18-35. W K-1 wygrywałem kolejno z Grekiem, Szwajcarem i Irakijczykiem. W międzyczasie wygrałem również walkę w kick light z Austriakiem. Podczas czwartej walki w K-1, a piątej tego dnia złapały mnie takie skurcze w obu nogach, że po prostu musiałem już odpuścić. Czułem, że zaraz mi się coś urwie i mimo tego, że spokojnie mogłem to wygrać, ciało odmówiło posłuszeństwa. Ale ogromnie cieszę się z tego startu, bo brakowało mi tego strasznie. Walka, adrenalina, mierzenie się z przeciwnikami, z których każdy chce ci urwać głowę – to jest to! Urodziłem się wojownikiem, a dla wojownika życia bez walki nie ma sensu. Poświęcam się w dużej mierze moim zawodnikom, pracy w klubie i nie jest łatwo przygotować się do zawodów. Dlatego jeżeli pojawia się taka możliwość, to z niej korzystam. Przywiozę do Polski dwa medale, co również dla moich podopiecznych będzie motywacją w kolejnych walkach – podkreśla Maciej Domińczak.

Przypomina też, że co prawda Legion ma w nazwie Głogów, ale prężnie działa także sekcja w Bytomiu Odrzańskim: – Tutaj mamy sporo przyjaciół, łącznie z radą miejską i burmistrzem. To oni bardzo często pomagają nam w najważniejszych wyjazdach. Tak było z wyprawą do Tajlandii w sierpniu, do Włoch we wrześniu, a teraz podobnie było z moim wyjazdem do Grecji. Bardzo wam wszystkim za to dziękuję.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *