Nowosolska Liga Szóstek: Kiełczester, Antyzioberki czy Tygrysy [ROZMOWA]

To kilka z zespołów, które występują w Nowosolskiej Lidze Szóstek na orliku przy ul. Południowej. – Tutaj nie ma zabawy, każda drużyna gra na sto procent, jest twarda walka, arbiter niekiedy musi temperować emocje zawodników pokazując żółte i czerwone kartki – mówi Ludwik Mańczak, trener Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji

Mateusz Pojnar: Skąd pomysł na powstanie Nowosolskiej Ligi Szóstek?

Ludwik Mańczak: To pierwsza edycja NLS. Wcześniej przez ćwierć wieku funkcjonowała w Nowej Soli liga KIKS, przez długie lata na boisku betonowym przy ul. św. Barbary, a gdy powstały w mieście boiska ze sztuczną murawą, liga przeniosła się na nie – najpierw zawodnicy grali na boisku przy Matejki, a od pięciu lat na orliku przy ul. Południowej.

Przez te wszystkie lata ligą zajmował się Zdzisław Stachowiak, ale w ostatnim sezonie posypało się trochę organizacyjnie. On chciał robić ją po swojemu i choć twierdził, że jest otwarty na współpracę i pomoc przy prowadzeniu ligi, to jednak gdy przychodziło do konkretów, nie bardzo chciał rozmawiać. A promocja ligi byłaby wskazana, choćby poprzez prowadzenie strony internetowej z wynikami, tabelą, informacjami. Ostatni sezon zakończyło sześć drużyn, w tym trzy zadeklarowały, że w kolejnym nie będą grały w lidze KIKS. Prawdopodobnie więc nie wystartowałaby, bo trudno było przypuszczać, żeby jakaś nowa drużyna wyraziła chęć uczestnictwa, skoro tak naprawdę o tej lidze wiedzieli tylko ci, którzy w niej grali. Promocja na zerowym poziomie.

NLS była też w zamyśle nową fajną opcją rozruszania orlika przy Południowej, który leży na obrzeżach Nowej Soli?

Nie wydaje mi się, żeby obiekt wymagał specjalnego rozruszania, bo amatorskie rozgrywki dorosłych miłośników futbolu odbywają się na nim już od pięciu lat, do tego prowadzone są bezpłatne treningi dla dzieci z podstawówek, z obiektu regularnie korzysta sekcja kajakarska, amatorzy koszykówki, ZSP 2 „Nitki” przychodzi na lekcje wuefu, wieczorami rekreacyjnie grają w piłkę grupy dorosłych, a w okresie zimowym wolne terminy rezerwują kluby. Oczywiście frekwencja na orliku przy ul. Południowej jest niższa niż na boisku przy ul. Jana Pawła II, ale to ma związek przede wszystkim z wielkością osiedli, na których zlokalizowane są oba obiekty.

Jak wygląda pierwsza edycja NLS – ile jest zespołów, jakie, ilu mniej więcej zawodników bierze udział w rozgrywkach, jaki jest system gier, jakie zasady?

Do rywalizacji przystąpiło osiem zespołów – Zorza Nowe Żabno, Firlej Niedoradz, Kiełczester, Antyzioberki, Tigers, Marabut, Dach Stal i Amatorzy. System rozgrywek jest następujący: każdy z każdym zagra w rundzie jesiennej, po czym wiosną odbędą się mecze rewanżowe. Po 14 spotkaniach każda z drużyn rozegra trzy dodatkowe mecze – zespoły z miejsc 1-4 między sobą i tak samo drużyny, które zajęły miejsca 5-8. Na koniec sezonu planowany jest jednodniowy turniej o puchar ligi. Mistrza rozgrywek poznamy pod koniec czerwca. Odnośnie do ilości zawodników – w kadrze każdej drużyny może być 15 piłkarzy, czyli można zakładać, że w lidze występuje 120 zawodników z Nowej Soli i okolic – z Kiełcza, Niedoradza, Kożuchowa, Nowego Żabna i innych miejscowości. Najmłodsi zawodnicy mają 16 lat, najstarszy 48.

Są jakieś niespodzianki jak do tej pory? Kto jest faworytem do końcowego zwycięstwa?

Drużyny z Niedoradza i Nowego Żabna. W tej pierwszej młodość łączy się z doświadczeniem, Firlej od wielu lat gra w rozgrywkach amatorskich w Nowej Soli i Zielonej Górze, kilku zawodników występuje również w okolicznych klubach. W ekipie z Nowego Żabna w większości grają młodzi zawodnicy, którzy są wybiegani, bardzo dobrze przygotowani kondycyjnie, a do tego dochodzi niezłe zgranie. Pozostałe amatorskie drużyny, które nie trenują na co dzień, tylko gdzieś tam się spotykają raz w tygodniu, żeby pokopać, będą miały ciężko w rywalizacji z tymi dwoma zespołami, ale oczywiście zawsze mogą powalczyć i pokusić się o jakąś niespodziankę.

W przyszłości będą kolejne edycje?

Jeśli będzie zainteresowanie, to rozgrywki będą się odbywać również w następnych latach. Postaramy się rozkręcić tę ligę, na razie mamy fanpejdż na Facebooku, kilka ciekawych pomysłów związanych z promocją czeka na realizację.

Dlaczego warto grać w NLS?

Powiem inaczej: na pewno nie polecam, żeby do ligi dołączyły drużyny złożone z kolegów, którzy skrzyknęli się, w piłkę kiedyś grali, ale raczej tylko rekreacyjnie i chcą się pobawić na boisku. Tutaj nie ma zabawy, każda drużyna gra na sto procent, jest twarda walka, arbiter niekiedy musi temperować emocje zawodników pokazując żółte i czerwone kartki. Jeśli drużyna, która chciałaby zgłosić się do ligi, nie będzie miała w swoich szeregach przynajmniej trzech-czterech zawodników mających trochę większe niż tylko podstawowe pojęcie o piłce, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że będzie przegrywać każdy mecz i szybko się zniechęci. Mamy przykład w tych rozgrywkach, jedna z drużyn niemal każde spotkanie przegrywa na poziomie 1:14, 3:16. Regulamin dopuszcza posiadanie w każdej drużynie maks trzech zawodników grających okręgówce (niższe ligi bez limitu) i w miarę możliwości warto zakontraktować takich piłkarzy.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *