Gołębiowski i Kiesiak z pasami!

Podopieczni Mistrza Tomasza Makowskiego walczyli na Polskiej Lidze Kickboxingu. Obaj dostali pojedynki o pasy. Zaprezentowali się znakomicie i je wygrali. – Szczególnie zaskoczył mnie kolejny raz Kuba. To była jego trzecia walka w życiu – przypomina „Maku”

Polska Liga Kickboxingu to impreza pod patronatem Polskiego Związku Kickboxingu, co już mówi o wysokim poziomie walk. Gala odbyła się w Brzeszczach. Jakub Kiesiak i Michał Gołębiowski z Maku Gym dostali walki o tytuł mistrzowski ligi. Obaj nie zawiedli swojego trenera Tomasza Makowskiego.

Kiesiak bił się w kategorii wagowej 75 kg. – Kuba bardzo mnie zaskoczył – mówi „Maku”. – Wiedziałem, jakiego ma przeciwnika – bardzo utytułowanego, medalistę Mistrzostw Polski, kadrowicza PZKB. Dla Kuby to była trzecia walka w życiu. Pierwszą miał na dodatkowej lidze przy Mistrzostwach Polski WKN. Tam bił się z zawodnikiem dużo bardziej doświadczonym, jako 17-latek walczył z 25-latkiem i zdeklasował go totalnie. Później dostał propozycję walki na HFO w Nowym Sączu – bardzo dobra gala, którą organizuje nasz Mistrz MFC Łukasz Pławecki. Tam z kolei Kuba walczył z podopiecznym Łukasza, też z dużo większymi doświadczeniami w ringu i znowu udowodnił, że jest już gotowy na walki zawodowe, bardzo mocno go porozbijał. A teraz, po trzeciej walce w życiu, mógł założyć pas Polskiej Ligi Kickboxingu.

Walka Jakuba Kiesiaka w Brzeszczach rozpoczęła się dla niego źle. Pierwszą rundę przegrał, przyjął kopnięcie na głowę. Ale tutaj ukłon dla tego gościa: ustał je, tylko lekko go przymroczyło. Nie było knockdownu. – Później poszedł do przodu, walczył coraz lepiej. W przerwie wszystko ustaliliśmy, dobrze wiedział, że musi nadrabiać wynik. Zauważyłem to, że jak rywala zaczyna dusić, wywierać presję, wtedy zdobywa przewagę, mimo że tamten trenował dłużej, był lepiej wyszkolony technicznie. Ale Kuba Kiesiak jest twardym zawodnikiem, zamęcza rywali. On jest niemożliwy. Cały czas utrzymywał tę presję; sporo przyjmował, często na gardę, ale też zadawał dużo ciosów. Sędziowie bardzo uczciwie podeszli do werdyktu. Wygrał 2:1 przez decyzję – wspomina Tomasz Makowski.

Kiesiak na co dzień ma okazję sparować z takimi zawodnikami, jak Michał Szmajda czy Michał Chudecki. – Michał Szmajda mu oczywiście czasami odpuszcza, ale on wytrzymuje te sparingi. Michał Chudecki – wiadomo – do końca go nie bombarduje, ale bywały mocne wymiany i też Kuba dawał radę. On ma niesamowity charakter i wolę walki. Na dzisiaj wygląda na niezniszczalnego. Po tym kopnięciu na głowę wielu by odpuściło. U niego w grę wchodził chyba jakiś wrodzony instynkt, że to ustał. Teraz musi pracować dalej nad obroną, kwestiami taktycznymi czy przeglądem ringu – podkreśla „Maku”.

Po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazał się Michał Gołębiowski, również materiał na bardzo dobrego fightera. Nowosolanin stoczył pojedynek w kategorii 60 kg, zwyciężył 2:1. – I Michał, i Kuba mieli tylko ok. trzy godziny na regenerację po ważeniu i to na pewno w jakiś sposób odbiło się na ich poczynaniach w ringu. Michał pierwszą rundę wygrał, drugą też, jednak w trzeciej totalnie wysiadł i wysoko ją przegrał. Ale najważniejsze jest to, że ją przetrzymał i jestem bardzo z niego zadowolony – mówi Mistrz Makowski.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *