Tchoukball – mówi ci to coś? [ZDJĘCIA]

Podopieczni Piotra Łobody z Lubuskiej Akademii Bramkarskiej zamienili się na treningu w tchoukballistów. Okazuje się, że ten sport jest przydatny w rozwoju przyszłych golkiperów. – Najważniejszym elementem w rzemiośle bramkarza jest chwyt, a tchoukball pozwala nam go ukształtować w różnych formach ruchu – mówi Łoboda

– Bezkontaktowa zespołowa gra sportowa rozgrywana przez dwie drużyny z użyciem piłki (podobnej do piłki używanej w grze w szczypiorniaka) oraz dwóch specjalnych ram z naciągniętą siatką, które pełnią rolę bramek – czytamy o tchoukballu na Wikipedii. – Zasady gry wymyślił i opracował na początku lat 70. szwajcarski biolog dr Hermann Brandt. Pragnął stworzyć grę będącą ogólnodostępną formą aktywności fizycznej, pozwalającą budować więzi społeczne, a przy tym wolną od licznych kontuzji, przejawów agresji i niesportowych zachowań cechujących większość współczesnych dyscyplin zespołowych. Stworzył grę, w której bezpośredni kontakt pomiędzy zawodnikami jest zabroniony, ograniczając tym samym do minimum możliwość faulowania, a w konsekwencji wystąpienia kontuzji.

Tyle tytułem wstępu.

Piotr Łoboda pracuje w Lubuskiej Akademii Bramkarskiej, która działa przy Akademii Piłkarskiej Falubaz. Ma coraz więcej utalentowanych młodych adeptów, wspomaga też seniorów Arki. Grał w piłkę nożną 30 lat, teraz chce przekazać swoją wiedzę młodzieży.

Wpadł na pomysł, żeby wprowadzić tchoukball na zajęcia bramkarskie. – Kiedy Leszek Przybylski, trener tchoukballu, opowiedział mi o tej grze, sprawdziłem ją w internecie i stwierdziłem, że to praktycznie to samo, co robimy na treningach bramkarskich – wspomina Łoboda. – Ta gra bardzo dużo pomaga w rozwoju dzieciaków. Wcześniej przeprowadziliśmy ją na zajęciach z seniorami i po 15 minutach graliśmy z chłopakami od Leszka, którzy trenują to od pół roku, prawie jak równy z równym. Postanowiliśmy promować tchoukball wśród dzieci.

Jakie są największe plusy takiego treningu? – Najważniejszym elementem w rzemiośle bramkarza jest chwyt, a tchoukball pozwala nam go ukształtować w różnych formach ruchu. Dziecko musi łapać piłkę na różnych płaszczyznach. Piłka, która odbija się, jest nieprzewidywalna, nie wiemy, jakiego figla nam spłata. To buduje refleks. Też jest po prostu ciekawe dla dzieci, dlatego dalej będziemy elementy tej gry wprowadzać na treningach – zaznacza Piotr Łoboda.

Na treningu mikołajkowym w LAB pojawił się wspomniany wcześniej Leszek Przybylski – nauczyciel w szkole w Henrykowie pod Szprotawą. Wcześniej szkolił zapaśników, tchoukball trenuje od pół roku, jego drużyna była już na mistrzostwach Polski czy Europy. Mówi, że najlepszy w kraju w tę dyscyplinę jest Ursus Rybnik. Jeden mecz ma trzy tercje po 15 minut – można się zmęczyć!

– Dowiedziałem się z internetu o tchoukballu. Tam znalazłem stronę na jego temat. Za tydzień w Warszawie miały odbyć się zawody – drużynowe Mistrzostwa Europy. Zaciekawiło mnie to, wziąłem kilku uczniów i pojechaliśmy zobaczyć, o co w tchoukballu chodzi. Tak się im spodobało, że założyliśmy zespół. Dostaliśmy pierwszą piłkę i zaproszenie na MP dwa miesiące później. Tam było osiem drużyn. I udało nam się wygrać jeden mecz, jeden też zremisowaliśmy. Jak na pierwszy raz całkiem nieźle, niektórzy rywale trenowali po 10 lat – wspomina Przybylski.

– Tchoukball tak naprawdę jest mieszanką różnych gier, najbliżej mu do piłki ręcznej – tłumaczy. – Gramy zazwyczaj piłką do szczypiorniaka, mamy dwie bramki. Linia trzech metrów odznacza pole zakazane – nie wolno wejść w tę strefę. Bramki mają trampolinę na sprężynach. Jedna drużyna rzuca, druga po odbiciu musi ją złapać. To najważniejsze zasady. Możemy wykonać trzy podania, trzy kroki z piłką, trzy razy zaatakować jedną bramkę. Po trzech atakach odwracamy grę w drugą stronę boiska. Jak naliczamy punkty – zawodnik atakujący rusza na bramkę, piłka po rzucie odbija się i zawodnicy drugiej drużyny muszą ją złapać, inaczej punkt zdobywają atakujący. Jak złapią, gra toczy się dalej i od razu jest kontra. Jeśli ktoś nie trafi w bramkę, traci punkt drużyna atakująca.

– Czego tchoukball może nauczyć bramkarzy?

– Szybkości reakcji, wyrabia w nich refleks. Według mnie ich każda rozgrzewka powinna się zaczynać właśnie od tchoukballu.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *