Glinka: Staramy się pomagać małym miejscowościom [ROZMOWA]

– Dla małych siatkarek mam takie przesłanie: bawcie się jak najwięcej na sali i nie myślcie, co będzie potem. Potrzebna jest radość z tego, że po prostu gracie w siatkówkę. Wtedy będzie dobrze – mówi w wywiadzie dla „Tygodnika Krąg” Małgorzata Glinka, 286-krotna reprezentantka Polski w siatkówkę, olimpijka, dwukrotna Mistrzyni Europy i triumfatorka Ligi Mistrzyń, najlepsza polska siatkarka ostatnich lat

Mateusz Pojnar: Co pani czuje, jak pani widzi tyle młodych dziewczyn grających w siatkówkę z pani powodu?

Małgorzata Glinka: Bardzo się cieszę, że jestem współorganizatorką tych wszystkich imprez dla dzieci i że mogą po prostu się bawić poprzez wyproszone z państwa pieniądze. To dla mnie radość, że mogę im w ten sposób pomagać.

Dlaczego po zakończeniu kariery poszła pani w stronę własnej fundacji, a nie np. trenerki?

Mogłam rzeczywiście rozpocząć karierę trenerską, ale trenerka nie wchodzi w rachubę, bo ja od 30 lat byłam poza domem. A mam rodzinę, dziecko – rocznego Bruna. I generalnie wyjazdy nie wchodzą w grę. Teraz spełnia się mąż.

Czyli role w domu się odwróciły?

Teraz się odwróciły i tak powinno być. Ja na chwilę obecną bardziej poświęciłam się rodzinie, ale dla zdrowia psychicznego mam różne projekty związane ze sportem.

A na czym polega działalność Glinka Academy?

Przede wszystkim na współpracy między fundacją, klubem a miastem. Staramy się zapewnić młodzieży przeróżne turnieje – choćby takie, jaki odbył się w Kożuchowie. My to wszystko dofinansowujemy.

Dotujemy też sportowe wakacje dla zawodniczek, szkolenia dla trenerów. Finansujemy również zajęcia korekcyjne, które trwają przez cały rok. Akademia nie jest komercyjna, staramy się jak najbardziej pomóc małym miejscowościom i tym, którzy takiej pomocy potrzebują.

Anna Czarnecka i cały UKS SG robią w Kożuchowie fajną robotę. Ważna jest taka praca u podstaw w mniejszych miejscowościach?

Na pewno. Ania jest kobietą, która bardzo angażuje się w swoją pracę. Nawet jeżeli nie ma na razie dużych osiągnięć, to myślę, że one niedługo przyjdą, czego jej z całego serca życzę. Ciężka praca popłaca.

Pani w siatkówce osiągnęła prawie wszystko. Co mają robić te małe dziewczynki, żeby dojść do takiego poziomu sportowego?

Dla małych siatkarek mam takie przesłanie: bawcie się jak najwięcej na sali i nie myślcie, co będzie potem. Potrzebna jest radość z tego, że po prostu gracie w siatkówkę. Wtedy będzie dobrze.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *