Aneta Szczepańska: Lubię tu przyjeżdżać [ROZMOWA]

– Na Solaninie startowała kiedyś moja zawodniczka Angelika Szymańska, która później została Wicemistrzynią Europy juniorek i zwyciężczynią Pucharu Świata seniorek. Być może wśród dzieci, które wzięły udział w turnieju w tym roku, też jest jakiś mistrz? Mam nadzieję, że olimpijski – mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla „TK” judoczka Aneta Szczepańska, srebrna medalistka igrzysk w Atlancie

Mateusz Pojnar: Zna pani już Nową Sól na wylot. Jak się pani podoba miasto?

Aneta Szczepańska: Lubię tu przyjeżdżać, bo Solanin to duży, mocno rozbudowany turniej. Może nawet za mocno (uśmiech), nowa hala rzeczywiście jest w Nowej Soli potrzebna. Prezydent obiecał ją na otwarciu turnieju, więc mam nadzieję, że hala z klimatyzacją powstanie już za dwa lata. Wtedy uczestnicy będą mieli bardziej komfortowe warunki. Fajnie, że Solanin był połączony z dniami Nowej Soli, przez to było więcej atrakcji dla dzieci, do tego koncerty gwiazd. Lubię tutaj przyjeżdżać też ze względu na mojego kolegę Darka Giedziuna.

Co takiego ma w sobie Solanin, że ściąga na niego cały świat?

Przede wszystkim świetnego organizatora, który się stara o to, żeby jak najwięcej krajów zjechało do Nowej Soli, w tym tak egzotyczne jak np. Sri Lanka, która nie ma specjalnych osiągnięć w judo. Ale to cieszy, że przyjechali i reprezentowali tutaj swoje państwo.

Widać było na tegorocznej edycji przyszłych olimpijczyków, dzieciaki, które mocno wyróżniały się i dobrze rokują?

Dużo było takich wyróżniających się dzieci w różnych kategoriach wiekowych i wagowych. Bardzo sprawne, fajne dzieciaki. Jeżeli przetrwają w tym sporcie, a judo jest bardzo trudną dyscypliną, wtedy osiągną sukcesy.

Na Solaninie startowała kiedyś moja zawodniczka Angelika Szymańska, która później została Wicemistrzynią Europy juniorek i zwyciężczynią Pucharu Świata seniorek. Być może wśród dzieci, które wzięły udział w turnieju w tym roku, też jest jakiś mistrz? Mam nadzieję, że olimpijski.

Widać progres w poziomie sportowym Solanina?

Jest coraz mocniejszy, przyjeżdżają bardzo dobre reprezentacje. Nasze dzieci troszeczkę wolniej rozwijają się niż w innych nacjach, dlatego jest duża różnica siły. Trzeba też uważać, żeby tych słabszych zawodników nie puszczać na tak mocne turnieje, tutaj trzeba dobierać tych najmocniejszych zawodników, żeby się sprawdzali. Wtedy to jest dla nich lepszy sprawdzian.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *