Błękitni Lubięcin łączą się z Thrash Attackiem Lipiny [ROZMOWA]

Thrash Attack Lipiny grał ostatnio i tak na naszym boisku, mamy jedną wspólną bazę. Pomyśleliśmy: dlaczego by się nie połączyć? Są u nas piłkarze, którzy nie są zadowoleni, bo grają mniej. A tak będzie alternatywa: jeśli nie zagrałeś w sobotę w klasie A, będziesz mógł zagrać w niedzielę w B-klasie – mówi Przemysław Kowalczyk, trener Błękitnych Lubięcin

Mateusz Pojnar: Jak to się stało, że pół roku temu przejąłeś Błękitnych?

Przemysław Kowalczyk: Widziałem, że źle się dzieje. Od zawsze mieszkałem w Lubięcinie i stwierdziłem, że w tej sytuacji nie mogę pozwolić, żebyśmy spadli do B-klasy. Zaciekawił mnie ten projekt, a przede wszystkim chciałem poprawić sytuację w klubie, który mnie wychował. I innych zawodników, którzy teraz grają chociażby w IV lidze czy w okręgówce.

Jesienią Błękitni zdobyli 10 punktów, wiosną zrobiliście już 19, czyli to się zazębiło. Dlaczego runda wiosenna była lepsza od jesiennej?

Po pierwsze, poprawiliśmy atmosferę w zespole.

Był z nią wcześniej problem?

Tak. Jeżeli nie ma frekwencji na treningach, to można dojść do wniosku, że coś jest nie tak, że ludzie nie chodzą na treningi z jakiegoś konkretnego powodu. Ważne było też to, żeby starsi zawodnicy się zaangażowali, bo mamy dużo młodzieży. Tak naprawdę w pierwszym składzie wychodził np. 15-, 16-latek. Oni po tym okresie przygotowawczym dawali sobie radę. Przygotowywaliśmy się dwa miesiące i naprawdę trenowaliśmy to solidnie. Nadrobiliśmy braki taktyczne, techniczne, motoryczne.

Runda jesienna to u nas 10 punktów i 12. miejsce. Trzeba było gonić. Potrafiliśmy wybiegać te mecze wiosną przez całe 90 minut. Wydaje mi się, że i starsi, i młodsi piłkarze zaangażowali się i teraz może być już tylko lepiej.

Czyli jesteś zadowolony z rundy wiosennej?

Na pewno. Przede wszystkim zmieniliśmy ustawienie. Frekwencja na treningach poprawiła się bardzo mocno, bo zawsze jest z 10 osób i jest z kim trenować. Na boisku i w tabeli widać było progres. Też wystarczy spojrzeć na to, ile bramek straciliśmy w tamtej rundzie, a ile w tej: teraz 28, wcześniej… 42. Gra w obronie się poprawiła, przestaliśmy grać trójką z tyłu, bo to było błędem. Wszyscy sądzą, że jak ktoś występuje w A-klasie, to nie potrafi grać w piłkę. A ja wiedziałem, że w Lubięcinie są dobrzy zawodnicy, tylko nie potrafią wykorzystać swojego potencjału. Trzeba było przestawić zespół na czwórkę obrońców. To ustawienie, które daje wiele opcji i w obronie, i w ataku.

Przejdźmy do przyszłości. Kto odejdzie, a kto wzmocni Błękitnych?

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *