Arka przegrała szlagier z Promieniem. Zdecydował początek meczu [ZDJĘCIA]

Szybka bramka dla Promienia i czerwona kartka Adriana Stankiewicza w 18. minucie ustawiły mecz w Żarach. Spotkanie na szczycie okręgówki wygrał Promień. Pozytywy dla Arki? Na pewno druga połowa, bo podopieczni Mieczysława Sobczaka w dziesiątkę tworzyli sobie sytuacje i zdołali zdobyć honorowego gola

Promień Żary – Arka Nowa Sól 3:1 (3:0)

Bramka: Pojnar 90+

Arka: Alan Stankiewicz – Matysik (35’ Ajryś), Kubiak, Dykta, Bajorski (60’ Nazar), Walter, Pojnar, Rozynek, Adrian Stankiewicz (cz), Wilczyński (60’ Ekiert), Zawojek

Sobotni mecz w klasie okręgowej elektryzował kibiców od kilku tygodni. Arka, wicelider, pojechała do lidera – Promienia Żary.

Katastrofalnie rozpoczęliśmy ten pojedynek. Byliśmy spięci, sparaliżowani stawką spotkania. Już w 4. minucie gospodarze po rzucie rożnym i główce Dominika Nikoliszyna prowadzili 1:0. W 14. minucie raczej powinniśmy mieć karnego po ręce w polu karnym Promienia, ale sędzia jedenastki nie odgwizdał. Na domiar złego w 18. Adrian Stankiewicz powalił napastnika przed szesnastką, a ten wychodził sam na sam. Decyzja arbitra – czerwona kartka – była jak wyrok, który całkowicie ustawił ten mecz. W 27. minucie Alan Stankiewicz wybronił Arkę stając oko w oko z napastnikiem Promienia, ale minutę później było 2:0 – powtórka z rozrywki: stały fragment, Nikoliszyn podwyższa wynik. W 32. Marek Wolak strzela na 3:0, lepiej mógł się zachować nasz bramkarz, który – dodajmy jednocześnie – w drugiej połowie odkupił swoje winy.

Po pierwszych 45 minutach nokaut.

W drugiej części – mimo że graliśmy w dziesięciu – Arka zagrała dobry mecz, z zębem. Potrafiliśmy tworzyć sobie sytuacje. W 68. setkę miał Patryk Zawojek, nie sfinalizował tego bramką. Później Zawojek dograł Mariuszowi Ekiertowi, który wszedł chwilę wcześniej, ale ten w bardzo dobrej sytuacji przeniósł piłkę nad bramką. W 77. Gracjan Walter wrzucał, a Adam Pojnar główkował w poprzeczkę. W końcówce klasę pokazał Alan Stankiewicz: najpierw broniąc strzał Wolaka z wolnego, a kolejne dwie fantastyczne interwencje zanotował w 85. i 86. minucie.

Trudy Arki zostały nagrodzone w doliczonym czasie gry, Pojnar strzelił honorową bramkę.

– Pierwszą połowę po prostu przespaliśmy. Nie wyszliśmy na ten mecz zdeterminowani, nie rywalizowaliśmy o piłkę, co było widać mocno po stałych fragmentach – mówi Mieczysław Sobczak, trener Arki. – Chłopaki grali, jakby bali się czegoś. Ale tak czasami bywa. Mówiłem już wcześniej, że mamy w tej rundzie momenty bardzo dobrej gry, ale mamy też chwile bardzo słabe. Jeśli chodzi o czerwoną kartkę, uważam, że Adrian był ostatnim zawodnikiem przed naszym bramkarzem i myślę, że czerwona kartka chyba była zasłużona.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media