Groźny wypadek rajdowców. Na szczęście nic im nie jest

Zając Rally Team zakończył sezon na czwartym miejscu w swojej klasie. Ostatnio nasi startowali w Radkowie. Niestety, mieli groźnie wyglądający wypadek. – Na szczęście systemy bezpieczeństwa zadziałały jak należy i wyszliśmy z tego bez szwanku – uspokaja rajdowiec Maciej Zając

Szósta, ostatnia runda Tarmac Masters odbyła się w okolicach Radkowa. – Z powodu wypadku nie ukończyliśmy tego rajdu – mówi Maciej Zając, nowosolski rajdowiec. Nasi mieli kraksę pod koniec czwartego oesu, a rajd składał się z sześciu.

Ale po kolei.

– Na początku obraliśmy taktykę „szybko, ale do mety” – uśmiecha się Zając. – To dało rezultat, bo po pierwszej pętli zajmowaliśmy trzecie miejsce w klasie SK3. Nieoczekiwana awaria naszych kolegów – Michała i Kamila – i spora dawka pecha wśród konurencji – Marcin z Krzyśkiem i Robert z Oskarem na odcinku złapali po kapciu. I to spowodowało zmianę taktyki. Mogliśmy jechać spokojniej, nawet wolniej. Najważniejsze, by utrzymać pozycję. Ale żeby zdobyć mistrzostwo, musieliśmy walczyć. Oczywiście konkurencja nie odpuszczała.

Trzeci oes też poszedł nam bardzo dobrze. – Podjęliśmy rękawice i zaczęliśmy miejscami jechać „na limicie” – wspomina Zając. – Kto zna ten sport, to wie, że czasami jest taki moment, że chciałoby się po prostu szybciej, więcej, lepiej, a ograniczenia i limity cię nie interesują (śmiech).

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *