Jak Czarnecki zdobył Europę. Cel? Trzy diamenty w koronie [ROZMOWA]

– To na pewno duży sukces, ale mamy plany, dalej działamy. Mistrzem jest ten, kto potrafi obronić tytuł – mówi Andrzej Czarnecki z Nowosolskiego Klubu Karate Kyokushin. Jego podopieczny Bartosz Czarnecki zdobył złoto na Mistrzostwach Europy w Porto

Wracamy do tematu złotego medalu zawodnika Nowosolskiego Klubu Karate Kyokushin. Mistrzostwa Europy KWF odbyły się pod koniec października. Bartosz Czarnecki z NKKK został Mistrzem Europy w kategorii juniorów do 80 kg.

– Ten start w Portugalii był dużym obciążeniem dla Bartka, ale i dla mnie – mówi Andrzej Czarnecki, trener i ojciec złotego medalisty. – Cykl przygotowań trwał praktycznie od sierpnia. Starałem się wycelować z formą Bartka właśnie na Mistrzostwa Europy, niedługo też czekają nas Mistrzostwa Polski i puchar kraju. Trudno ukształtować formę w punkt, ale założyłem sobie, żebyśmy trafili z nią właśnie na ME.

B. Czarnecki kolejny raz brał udział w turnieju o tej randze. Wcześniej bywało, że mieścił się w czołówce, ale medalu nie było. Teraz NKKK po cichu liczył, że tym razem uda mu się stanąć na podium. – Znaliśmy możliwości rywali, analizowaliśmy zawodników, którzy mieli startować w kategorii Bartka – przyznaje trener Czarnecki. – Co mogę powiedzieć, spełniły się nasze marzenia – uśmiecha się.

Trener karateków zaznacza, że na sukces złożyły się różne czynniki: przede wszystkim ciężka praca i wysiłek, ale i szczęście w losowaniu. – I to, że w samej walce finałowej nasz zawodnik dał z siebie wszystko – podkreśla A. Czarnecki. – Mam takie zdjęcie Bartka, jak siedzi biedny po ciężkich sześciu minutach na macie i zwycięstwie. Mówię do niego: „Synuś, doczekałeś się wreszcie”. To na pewno duży sukces, ale mamy plany, dalej działamy. Mistrzem jest ten, kto potrafi obronić tytuł.

ROZMOWA Z BARTOSZEM CZARNECKIM:

Cel? Trzy diamenty w koronie

– Kiedy wróciliśmy do domu, w salonie zobaczyliśmy pełno balonów i napis „Witamy Mistrza Europy i jego trenera” – uśmiecha się 17-letni Bartosz Czarnecki, Mistrz Europy w karate. Teraz poluje na kolejne dwa diamenty do korony: Mistrzostwo Polski i puchar kraju. A w przyszłym roku dwa najważniejsze turnieje – Mistrzostwa Świata i Europy – odbędą się w Polsce

Mateusz Pojnar: Słyszałem, że przygotowania do turnieju były ostre. Mocniej trenowaliście już od początku sierpnia.

Bartosz Czarnecki: Właściwie od końcówki lipca. W zależności od tego, jak się czułem, mieliśmy pięć-sześć treningów w tygodniu: siłownię, treningi kondycyjne, wydolnościowe, też zajęcia na basenie. Bardzo wszechstronnie trenowaliśmy.

To był dla ciebie najtrudniejszy cykl treningowy w życiu?

Nie mogę tak tego ująć, ale myślę, że byłem w ten cykl najbardziej zaangażowany. Dałem sto procent z siebie, sto procent zaangażowania. I myślę, że to też przyniosło sukces. W zasadzie zawsze było u mnie zaangażowanie, ale w tym roku po prostu się zaparłem, nie odpuściliśmy ani jednego treningu. Mimo różnych niedogodności, które się przytrafiają.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *