Czego zabrakło z Wolsztyniakiem? Koncentracji? [ZDJĘCIA]

Mecz Trójki u siebie z Wolsztynem, ostatnią drużyną w tabeli, będzie jednym z łatwiejszych w tej rundzie – myśleli kibice. Tak nie było. – Chłopaki walczyli, chcieli, ale patrząc kompleksowo na naszą grę nie wyglądało to najlepiej – przyznaje trener Bronisław Maly

Trójka Nowa Sól – Wolsztyniak Wolsztyn 27:28 (12:14)

Trójka: G. Lisiewicz, Florczak, Bortnowski (4 bramki), Wysocki (2), Orliński (9), Kowalski (4), Jaskółka, Kujawa, Sz. Lisiewicz (2), Biazik (3), Rapiejko, Paszkiewicz, Hajnysz (3), Krempa, Stokowski, Ostrowski

– Skąd ten wynik? Głowa nie zapracowała i nogi nie pomogły. Albo odwrotnie – mówi Bronisław Maly, trener Trójki Nowa Sól. – Jeśli idziemy w kontrę i w tak kluczowych momentach nasi najlepsi playmakerzy puszczają piłki do koła i to nie przynosi skutków, gubimy piłkę, to jesteśmy kontrowani. I cały wysiłek idzie na marne. Później ponawiamy to, uspokajamy, gramy zmianami na rozegraniach i dochodzimy do przeciwnika, ale w kluczowych momentach brakuje spokoju w głowie. Nie wykorzystywaliśmy też sytuacji sam na sam, nie mieliśmy za dużo rzutów z tyłu. To kluczowe elementy, które spowodowały porażkę. Chłopaki walczyli, chcieli, ale patrząc kompleksowo na naszą grę nie wyglądało to najlepiej.

Trójka przegrała z Wolsztyniakiem, autsajderem II ligi piłki ręcznej, 27:28. Dzięki wygranej Wolsztyn awansował o jedną pozycję.

Gra nam się kompletnie nie kleiła, gubiliśmy piłkę w prostych sytuacjach, a kiedy tworzyliśmy sobie szanse bramkowe, nie wchodziło.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media