Ile byśmy dali za jeszcze jeden mecz

Ale śmierć jest nieprzekupna i nie bierze łapówek. Był jednym z tych trenerów, za których zawodnicy daliby się pokroić. Za których poszliby na wojnę. I których za otwartość uwielbiają dziennikarze. Nie żyje Bronisław Maly, trener Trójki Nowa Sól

– Dzień dobry mojemu ulubionemu trenerowi – tak często zaczynałem z nim rozmowę.

– Dzień dobry mojemu ulubionemu redaktorowi – zwykł odpowiadać.

Z pewnością ta jego odpowiedź była w jakimś stopniu kurtuazyjna, ale naprawdę czuliśmy do siebie sympatię. Teraz żałuję, że nigdy już nie odtworzymy konwencji tego sympatycznego przywitania.

Bardzo szanowałem trenera Bronisława Malego. Szanowali go wszyscy i kiedy dowiedziałem się, że umarł, od razu pomyślałem, że strony sportowe tego wydania „Tygodnika Krąg” muszą być w całości czarno-białe.

Ceniłem sobie rozmowy z nim. Zawsze miałem poczucie, że rozmawiam z człowiekiem, który ma serce na dłoni.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *