„Furia”, górnik i zawodowy pięściarz: Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych [ROZMOWA]

– W rankingu w Polsce w wadze półciężkiej jestem na piątym miejscu, a na świecie – na 113. To już jest niezły wynik, ale dążę do lepszego – zapewnia Paweł „Furia” Czyżyk, podopieczny trenera Tomasza Makowskiego. Przed w nim w najbliższych tygodniach dwie kolejne walki

Paweł Czyżyk niedawno pokonał swojego rywala w zawodowej walce wieczoru gali Hussars Boxing Night 2 w Złotowie. Czyżyk zawalczył na pełnym dystansie sześciu rund i wypunktował swojego rywala. – A myślałem w pierwszej rundzie, że to się zakończy przed czasem na korzyść Pawła – mówił „Tygodnikowi Krąg” trener Tomasz Makowski.

Kim jest „Furia”? Rozmowa z podopiecznym „Maka”.

***

Mateusz Pojnar: Proszę przedstawić się kibicom w naszym regionie.

Paweł Czyżyk: Mam 27 lat, a moja sportowa droga rozpoczęła się w wieku lat 15. Pierwsze kroki w boksie stawiałam na treningach w Lubinie, w moim rodzinnym mieście. Szybko zacząłem odnosić sukcesy, m.in. zdobywałem medale mistrzostw Polski i puchary kraju. Te nagrody były dla mnie wyznacznikiem, żeby kontynuować dobrą passę.

Były marzenia o olimpiadzie, ale bardziej spodobał mi się boks zawodowy, głównie ze względu na dłuższy dystans walk, które dostarczają więcej emocji. Przejście na zawodowstwo było dla mnie dużym osiągnięciem i nowym wyzwaniem. Praktycznie wyznaczyło mi to pewną drogę, którą idę, realizując założone cele sportowe.

Pana mocne strony?

Determinacja i zawziętość. Moje motto życiowe brzmi: nigdy się nie poddawaj.

Pan stoczył dużo amatorskich walk.

Około 115, z czego przegrałem zaledwie 15. Taki wynik był dobrym podkładem do wejścia na drogę zawodową. I tak od dwóch lat boksuję na ringu zawodowym. Mam za sobą siedem walk, w tym tylko jedną przegraną na punkty po dość kontrowersyjnym wyniku.

W rankingu w Polsce w wadze półciężkiej jestem na piątym miejscu, a na świecie – na 113. To już jest niezły wynik, ale dążę do lepszego.

W tym pomaga panu trener Tomasz Makowski, multimedalista imprez K-1 i muay thai na świecie.

Tak, trenujemy razem od pewnego czasu – trener Tomek Makowski jest pod każdym względem profesjonalny. Tomek to bardzo wymagający szkoleniowiec, rzetelnie podchodzący do każdego treningu. Takiego trenera szukałem, żeby móc przygotowywać się z największą starannością do każdej walki pod okiem fachowca. Zdobyłem numer do Tomka i tak nasze drogi się skrzyżowały. Współpraca z nim to duża inwestycja w mój rozwój i wynik sportowy.

Jak pan podsumuje swoją ostatnią zwycięską walkę?

Jest przykładem na to, jak ciężkie treningi z Tomkiem Makowskim przekładają się na styl i prowadzenie pojedynku na dystansie sześciu rund. Plan został wykonany. Jestem zadowolony z walki i już przygotowuję się do następnych ringowych starć

No właśnie, kiedy znowu zobaczymy pana w ringu?

Teraz moim najbliższym celem jest zagraniczny pojedynek już 28 sierpnia, a tuż po nim walka z polskim zawodnikiem 26 września w Częstochowie. Plan jest, teraz trzeba ciężko pracować, by go

zrealizować i stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej.

Jest pan górnikiem. Trudno łączyć boks zawodowy z pracą na etacie?

Na co dzień rzeczywiście jestem pracownikiem KGHM, zjeżdżam około tysiąc metrów pod ziemię. Wiem, jaka to jest ciężka praca, dlatego szanuję całą brać górniczą.

Tak, łączenie boksu zawodowego i pracy fizycznej na pełnym etacie jest naprawdę trudne, ale wykonalne. Porównując górniczą pracę do treningów, to trening jest prawdziwą przyjemnością. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego udaje mi się to wszystko łączyć.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content