Gołębiowski po wojnie z Arefem: To jedna z moich najlepszych walk [ROZMOWA]

– Mistrzostwo mi pokazało, że jestem na tyle zawzięty, że mogę osiągnąć dużo – mówi Michał Gołębiowski po gali MFC 18, na której zdobył pas międzynarodowego mistrza Polski prestiżowej organizacji ISKA. W świetnym stylu pokonał Niemca Esmathullę Arefa

Mateusz Pojnar: Jaki był twój game plan na tę walkę? Od początku mocno ruszyłeś na Arefa.

Michał Gołębiowski: Zależało mi na tym, żeby nie dać przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł. Cały czas go karcić, że chce mnie bić [śmiech]. Za każdy cios oddawać dwa-trzy uderzenia. Na samym początku kopnąłem go na wątrobę i widziałem, że on to poczuł, dlatego obrałem sobie ją na cel. Kontynuowałem tę akcję.

Nie obawiałeś się, że po mocnym początku możesz wysiąść kondycyjnie?

Nie, byłem świetnie przygotowany. W trzeciej rundzie może troszkę zabrakło tlenu, ale przewalczyłem to i nie było po mnie tego widać. Przez COVID miałem mniej walk, a zawsze jest tak, że z pojedynku na pojedynek coraz bardziej szlifuje się formę.

A Niemiec czymś cię zaskoczył? Nie obawiałeś się tego, że jest bardziej doświadczony? I ma lepsze warunki fizyczne? Chociaż do tego już jesteś przyzwyczajony.

[uśmiech] Tak naprawdę od paru lat walczę z samymi starszymi, często silniejszymi zawodnikami. Ale przełamuję ich, choć Aref był twardy. Myślałem, że dostanie jeszcze z dwa kopnięcia na wątrobę i padnie, ale walczył do końca. Wielki szacunek dla niego. Tak że zaskoczył mnie przede wszystkim twardością charakteru, jestem pełen podziwu.

To była twoja najlepsza walka w karierze?

Jedna z najlepszych. Nie obawiałem się niczego, wyszedłem do walki, żeby zrobić swoją robotę.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media