Grzegorz Karmelita, nowy trener Arki: Nie jestem katem [ROZMOWA]

– Ale jednocześnie mój przekaz dla drużyny był jasny: wymagam ciężkiej pracy – dodaje Karmelita. Zastąpił Mieczysława Sobczaka na stanowisku trenera Arki Nowa Sól

Arka dogadała się z Grzegorzem Karmelitą w poniedziałek 8 lutego. Potwierdziły się nasze informacje sprzed tygodnia, że najpewniej dojdzie do zmiany trenera pierwszego zespołu.

„Już przy pierwszej rozmowie z zarządem i trenerem Sobczakiem (…) ujął nas nie tylko swoim ogromnie profesjonalnym podejściem do zawodu, z ogromna ambicją, ale też kupił nas tym, że jest rozsądnym, godnym zaufania człowiekiem – stwierdzają w Arce. – Raptem chwilę po spotkaniu zapoznawczym był już w szatni i poprowadził pierwszy trening”.

Mieczysław Sobczak został koordynatorem klubu ds. szkolenia młodzieży. Dlaczego zrezygnował z funkcji trenera pierwszej drużyny? Arka odniosła się do tego na Facebooku. Klub pisze, że pierwszym z powodów jest stan zdrowia Sobczaka, który kilka miesięcy temu przeszedł operację kolana. „Po skomplikowanym zabiegu miewa jeszcze kłopoty z poruszaniem się i trudno byłoby mu należycie prowadzić treningi seniorów” – czytamy na profilu Arki.

Drugim powodem ma być „konieczność odbudowania całego pionu szkolenia młodzieży w Arce, wprowadzenie jednorodnego systemu szkolenia, funkcja osoby będącej wsparciem, ale i organem kontrolnym pracy trenerów, nadanie zadowalającej jakości w szkoleniu młodzieży”.

A jaki jest trzeci powód? „Gdyby Mieczysław Sobczak do trenowania seniorów i funkcji koordynatora dołożył jeszcze swoją codzienną pracę w szkole, nie miałoby to sensu, nie starczyłoby mu na to doby – pisze klub. – Stąd ostatnie nasze działania polegające na tym, by to wszystko racjonalnie zorganizować”.

Poniżej rozmowa „Tygodnika Krąg” z trenerem Grzegorzem Karmelitą.

***

Mateusz Pojnar: Do niedawna był pan trenerem Zametu Przemków. Jak pan wylądował w Nowej Soli?

Grzegorz Karmelita: Zostałem zapytany, czy jestem zainteresowany trenowaniem Arki i przyjąłem tę propozycję.

Zdążył już trener spotkać się z zawodnikami.

Najpierw z zarządem porozmawialiśmy o swoich oczekiwaniach. Rzeczywiście z zawodnikami też się już widziałem, treningi prowadziłem od początku ubiegłego tygodnia.

Proszę przedstawić się nowosolskim kibicom i opowiedzieć o swojej piłkarskiej drodze.

Tak naprawdę w piłkę zacząłem grać dość późno, jak miałem 15 lat. Zacząłem w Chojniku Jelenia Góra, potem reprezentowałem Lechię Piechowice, która grała w III lidze. To taki dolnośląski klub z tradycjami. Stamtąd w 1988 r. przeszedłem do Górnika Polkowice, gdzie grałem sporo lat.

Chwilę byłem również w Sparcie Grębocice, aż zostałem trenerem młodzieży w Polkowicach, a później kilka lat prowadziłem drugą drużynę. Pierwszego zespołu nie objąłem, bo brakowało na to czasu. To już byłoby zawodowstwo, a ja pracowałem, nie zajmowałem się tylko piłką.

W 2019 r. stwierdziłem, że za długo już jestem w Górniku i odszedłem. W 2020 objąłem właśnie Zamet Przemków, z którym pracowałem 11 miesięcy i skończyła mi się umowa. Klub jej nie przedłużył.

Bezrobotny byłem chwilę, bo zaraz odezwała się Arka.

Zajmował się pan również trenowaniem amp futbolu, czyli odmiany piłki nożnej dla osób niepełnosprawnych.

Z żoną założyliśmy stowarzyszenie AMP Miedziowi Polkowice i trenowaliśmy chłopaków, którzy grają z pomocą kul. Ale z racji nawału pracy musieliśmy to wszystko zawiesić. Trudno było wszystko ze sobą pogodzić. Amp futbol oznacza dalekie wyjazdy na turnieje, to pochłaniało mnóstwo energii, czasu i pieniędzy.

Wróćmy do Arki. Jak pan ocenia sytuację kadrową w zespole? Kibiców ona niepokoi.

Trochę jest tak, że piłka amatorska nieodzownie wiąże się z takimi problemami jak słaba frekwencja na treningach. Gros piłkarzy pracuje w systemie zmianowym i nieraz nie mogą przyjść na zajęcia.

Ale w zasadzie jestem mile zaskoczony, bo na treningu w czwartek miałem do dyspozycji 17 osób. W takim gronie można już popracować.

Mój przekaz dla drużyny był jasny: wymagam ciężkiej pracy i będę jej oczekiwał. Jeżeli piłkarze to zaakceptują, będziemy wspólnie pracować. Tylko ciężka praca przyniesie nam efekty. Nie lubię dziadostwa i będę starał się tego pilnować. Jednocześnie nie jestem katem, ale naprawdę chcę ciężko pracować. Mam nadzieję, że zespół się do tego dostosuje. Wtedy przyjdą dobre wyniki w rundzie rewanżowej.

Trener pewnie nie zdążył jeszcze dobrze poznać drużyny, ale zapytam o wstępne odczucia: będą potrzebne jakieś wzmocnienia przed wiosną?

Ma pan rację, jeszcze nie poznałem dobrze ekipy pod względem piłkarskim. Według mnie ta drużyna ma potencjał, będę starał się to wszystko poukładać. Nie ukrywam, że dobrze byłoby zrobić trzy-cztery wzmocnienia. Nie z tego powodu, że któryś z piłkarzy nie ma umiejętności, tylko ważne jest to, żeby powstała rywalizacja o skład. Żeby miejscowi chłopcy – a przecież prawie wszyscy są stąd, z Nowej Soli – poczuli, że pierwsza jedenastka nie jest wcale taka pewna.

A jeśli chodzi o odejścia z drużyny? Trener wie już na sto procent, kogo zabraknie w Arce w rundzie wiosennej?

Jeszcze nic mi na ten temat nie wiadomo.

Z kim zagracie sparingi?

Trener Sobczak zaplanował wcześniej trzy gry kontrolne. Pierwszą z nich rozegraliśmy w sobotę w Głogowie z Dębem Przybyszów, wiceliderem naszej IV ligi. W tym tygodniu zagramy z drugą Lechią Zielona Góra, a trzeci sparing to jeszcze znak zapytania. Sam do końca nie wiem, gdzie pojedziemy.

Zostało niewiele okresu przygotowawczego, raptem trzy tygodnie. Jeśli chodzi o plan przygotowań, postawię mocno na sferę motoryczną. Oczywiście będziemy też pracować nad tematami taktycznymi, tylko jeszcze raz podkreślę: w trzy tygodnie trudno będzie dopracować pewne szczegóły taktyki. Będę też bazował na tym, co wypracował poprzedni trener.

O co zagracie wiosną?

Chcę być powściągliwy, bo w Zamecie od początku byłem pozytywnie zaskoczony pracą zespołu i jego umiejętnościami jak na okręgówkę, przez co troszkę dałem ponieść się emocjom i stwierdziłem, że będziemy walczyć o IV ligę. Życie to zweryfikowało.

W kontekście Arki – po pierwsze – nie chciałbym zapeszyć, a po drugie – rozczarować. Chłopcy mają potencjał, to stosunkowo młody zespół. Jedno mogę powiedzieć: na pewno nie chciałbym, żebyśmy skończyli ten sezon na 10. miejscu, na którym jesteśmy. Chcę czegoś więcej.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content