Młode mają lżej

Dużo śmiechu, dowcipy sypiące się seriami, śpiew i zabawa. Z okazji Dnia Kobiet panie bawiły się doskonale. – Przed laty było bardzo ciężko. Jadąc do pracy autobusem myślałam sobie, że chyba umrę ze zmęczenia. Dzisiaj jest zupełnie inaczej – stwierdza jedna z gospodyń

W minioną sobotę spotkały się panie z Koła Gospodyń w Konotopie, żeby świętować Dzień Kobiet. Wcześniej musiały się trochę napracować, żeby upiec pyszne ciasta, zrobić sałatki, dania na ciepło. – Wiadomo, że wszystko robimy same, przecież jesteśmy z Koła Gospodyń, my nie kupujemy ciast – śmiały się zapytane o to, czyim dziełem są te niesamowite rolady.
Zanim rozpoczęła się zabawa, był czas na życzenia i kwiaty. Jedyny mężczyzna w tym damskim gronie, wójt Henryk Matysik, składał mieszkankom życzenia i dziękował za to, że wciąż chce im się chcieć.
– Kiedy tak panie dzisiaj obserwują młode kobiety, czy porównujecie je ze swoim czasami? Czy było podobnie, a może jednak zaszły zmiany? – dopytujemy.
Panie słysząc pytanie tylko szeroko otworzyły oczy i zapaliły się, żeby punkt po punkcie wyliczać komfortowe warunki dzisiejszego życia. Opowiedziały też, jak one radziły sobie z prowadzeniem domu i pracą kilkadziesiąt lat temu. – Kiedyś było nam tak ciężko, że trudno w to uwierzyć. Nie było tych udogodnień, które teraz mają młode dziewczyny. Boże drogi, jak myśmy się narobiły – wspomina Aniela Radłowska.
Zdaniem konotopskich seniorek przede wszystkim o wiele łatwiej wychowywać dzieci. Do dyspozycji są jednorazowe pieluchy, a nie tylko tetrowe, które trzeba było stale prać, gotować w wielkich garach, żeby były sterylne. Później jeszcze wyprasować, a jak tylko skończyło się to robić, zaczynało się od początku, bo już się skończyły. A przecież nie tylko na pieluchach opierała się opieka nad dzieckiem. – Dzisiaj kobiety wsypują do butelki łyżeczkę mleka w proszku, potrząsną i jest jedzenie dla dziecka. My stałyśmy przy kuchence 20 minut mieszając kaszkę – wspominają panie.
Zofia Szewczyk przypomina sobie czasy, gdy wychowywała czwórkę dzieci: trzech synów i córkę. Jednocześnie pracowała zawodowo. Codziennie wstawała o czwartej rano, jechała do pracy w  Nowej Soli. Wracając pędziła do domu, bo tam wszyscy głodni, ale nie tylko rodzina, były przecież gospodarstwa: krowy, kury, króliki, gęsi.
– Nie siadałam nawet na pięć minut. Pracowało się stale, od świtu do zmierzchu. Domowe obowiązki kończyłam późno w nocy i od rana znowu do pracy. Nikt mi nie pomagał, później, kiedy córka dorosła, było mi lżej, bo obowiązki domowe dzieliłyśmy na dwie. Mężczyźni mieli zawsze inne zajęcia – stwierdza pani Zosia. Dodaje, że wciąż ma przed oczami moment, w którym jest wczesny poranek, siedzi w autobusie i myśli sobie, że to są jej ostatnie chwile życia. – Naprawdę myślałam, że umrę ze zmęczenia – przyznaje.
Córkę i czterech synów wychowała też Danuta Mierzwiak. – Robota nigdy się nie kończyła. W domu, na podwórku, w ogrodzie, a przecież pracowałam zawodowo. Każdą rzecz trzeba było wywalczyć, od szamponu po chleb i kiełbasę. Nie wiem jak, ale w tych trudnych warunkach wychowałam dzieci (śmiech). Tak wyglądało życie kobiet i żadna z nas się nie buntowała – zauważa pani Danuta.
Gospodynie przyznają, że gdy dzisiaj słyszą młode narzekające kobiety, to trudno im uwierzyć w to, co słyszą. – Mają pralki, zmywarki, wodę w kranie, mnóstwo sprzętów domowych, od mikserów po blendery, środki chemiczne do prania i zmywania. Jak słyszę, że są zmęczone, to nie wierzę – śmieje się A. Radłowska.
Zgodnie jednak przyznają, że te trudne czasy dzisiaj im życie rekompensuje. Mają dobrze wychowane dzieci, które doceniają ich ciężką pracę. – Dzisiaj podróżuję, jeżdżę na wycieczki do miejsc świętych w całej Europie. Nigdy bym nie uwierzyła, że tak może być. Synowie mieszkają za granicą, gdzie dobrze sobie radzą. Pomagają mi, mówią, że szukają na życie takiej kobiety jak mamusia. To duży komplement i podziękowanie za mój wysiłek – przyznaje pani Zofia.
Dzieci mieszkające w różnych europejskich krajach ma też pani Danusia. – Jeżdżę, zwiedzam, ciągle jestem w ruchu. Nigdy bym nie pomyślała, że będę tak podróżować – i to samolotami – mówi z dumą.
Zdaniem konotopskich kobiet w dzisiejszych czasach zmieniło się też podejście do udziału mężczyzn w domowych obowiązkach. – Dzisiaj kobiety podkreślają, że dzieci są wspólne, a nie tylko matki. Oczekują pomocy w domu, angażowania się w sprzątanie, gotowanie, opiekę nad maluchami – zaznacza Gabriela Duras.
Na koniec po chwili refleksji panie kwitują, że może lepiej, że dzisiejsze młode kobiety nie dają się sprowadzić do roli pomocy domowych. – Dlaczego mają tak ciężko pracować, jak my kiedyś? Niech naszym córkom będzie w życiu lżej, niech mężowie je szanują i pomagają – kwitują kobiety.

Monika Owczarek

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *