16 milionów w ostatniej puszce Adamowicza! Wrzucali też nowosolanie

Patrycja Krzymińska zorganizowała akcję „Zapełnijmy ostatnią puszkę Pana Prezydenta dla WOŚP”. Liczyła na 1000 zł, zebrała… 16 mln! Wielkie serca pokazali też mieszkańcy Nowej Soli. Skąd fenomen tej zbiórki? – Dla większości to był swego rodzaju manifest przeciwko tej tragedii i pokazanie, że dalej wspieramy WOŚP. Wydaje mi się, że ta zbiórka w kolejnych dniach urosła do miana symbolu i im bardziej kwota rosła, tym większą moc miało całe wydarzenie – mówi Konrad Paszkowski

Paweł Adamowicz mówił chwilę przed atakiem Stefana W.: – Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję, bo na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani.

Sam kwestował z orkiestrą od wielu lat. Nie spodziewał się, że robi to po raz ostatni.

– Chciałam to zrobić dla pana prezydenta Pawła Adamowicza. Widziałam, jak się cieszył, że podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy do swojej puszki zebrał ponad 5,6 tys. zł. To był jego rekord. W związku z tym, co się stało na scenie na Targu Węglowym, prezydent nie miał szans na kolejne rekordy, dlatego w ten sposób chciałam to za niego zrobić. To mój hołd dla pana prezydenta, a poza tym wsparcie tak szlachetnej idei jak WOŚP, która pomaga nam od 27 lat, co widzimy na każdym kroku – mówiła w „Rzeczpospolitej” Patrycja Krzymińska. Tak tłumaczyła powody ogłoszenia na FB zbiórki „Zapełnijmy ostatnią puszkę Pana Prezydenta dla WOŚP”.

Na początku liczyła na to, że zbierze chociaż 1000 zł. W pewnym momencie jej mąż chciał już dorzucić 400 zł, żeby osiągnąć zamierzoną kwotę. I żeby nie było jej smutno.

Ale lawina ruszyła.

Z minuty na minutę internauci wpłacali coraz więcej. Efekt? Do ostatniej puszki Adamowicza wrzuciliśmy dokładnie 15 990 881 zł! – Hej, Pati, wypadło ci coś – powiedział niejaki pan Miłosz i stworzył kolejną zbiórkę, dzięki której można było dorzucić brakujące do okrągłej kwoty 10 tys.

– To największą zbiórka w historii platformy zorganizowana w Europie i w regionie EMEA – Europa, Bliski Wschód i Afryka – ustalił portal WirtualneMedia.pl.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy za te pieniądze kupi sprzęt do gdańskiego szpitala – m.in. ambulans.

Nie dowierzałam!”

Śmierć Pawła Adamowicza bardzo poruszyła Tadeusza Hofmana, mieszkańca Nowej Soli. – Współczuję rodzinie prezydenta i w odruchu serca przyszedłem pod urząd miasta, by w ciszy zaprotestować przeciwko rosnącej agresji i pogardzie w codziennym życiu, ale też obniżeniu standardów uczciwości i szacunku do ludzi. Kiedy potem na Facebooku dowiedziałem się o symbolicznej akcji, postanowiłem ją wesprzeć. Nie spodziewałem się, że ponad 250 tys. ludzi wpłaci własne pieniądze i tym samym poprze ten projekt, zwłaszcza że niedawno odbył się finał WOŚP. Od początku popierałem orkiestrę, kilka razy byłem w jej w sztabie i zawsze podziwiałem spontaniczność, radość i zaangażowanie społeczne – mówi Hofman.

Jedną z osób, które również wsparły zbiórkę Krzymińskiej, jest Kamila z Nowej Soli. – Lubię brać udział w różnych akcjach, które niosą za sobą pomoc innym. Cieszę się, kiedy mogę komuś pomóc, to mi sprawia niesamowitą radość. To na pewno był odruch serca, jednocześnie spotęgowany tragicznymi wydarzeniami z Gdańska. Przypuszczam, że akcja niestety nie osiągnęłaby tak spektakularnego wyniku, gdyby nie ta tragedia. Myślę, że chcieliśmy w ten sposób oddać hołd tragicznie zmarłemu prezydentowi – mówi nowosolanka.

Kamila nie pierwszy raz wsparła podobną zbiórkę w internecie. Dorzuca się czasem do akcji na portalu siepomaga.pl. Już dawno przekonała się, że Polacy potrafią mieć wielkie serca. – Niekiedy w kilka dni gromadzi się milion złotych. To jest niesamowite. Akcja puszki Pawła Adamowicza utwierdziła mnie w przekonaniu, że potrafimy się jednoczyć w takich chwilach, żeby pomagać innym.

– Spodziewałaś się, że do tej puszki trafi 16 mln?

– Sama pomysłodawczyni nie spodziewała się takiego wyniku – uśmiecha się Kamila. – Pod koniec odświeżałam stronę Facebooka i nie dowierzałam: w ostatnich godzinach przybywały kolejne miliony. Zapytałam męża, jaką obstawia końcową sumę. Bez wahania odpowiedział: 15 milionów. Jestem dumna z nas, z Polaków. Ostatnio była taka instagramowa akcja na rzecz WOŚP, też pokazała, że social media mają potężną siłę. Zorganizowała ją właścicielka profilu mamaginekolog, ma 400 tys. obserwatorów. Zebrała z nimi razem 1,2 mln zł.

Przypomnijmy, że akcja Murem za Owsiakiem przyniosła oczekiwany skutek – dyrygent orkiestry wrócił, by dalej jej szefować. Kamila podkreśla, że warto wspierać WOŚP: – Dzięki temu ratujemy dzieci. Warto, bo czego nie da państwo, da orkiestra. Smutne, ale prawdziwe. Warto się zastanowić, jak wyglądałyby dziś sprzęty medyczne w szpitalach, gdyby nie było WOŚP-u. Poza tym już nie jeden z nas musiał skorzystać ze sprzętu z czerwonym serduszkiem – puentuje nowosolanka.

Ogromne szaleństwo

Do ostatniej puszki prezydenta Adamowicza wrzucił też Konrad Paszkowski, dyrektor Solanin Film Festiwal. – Myślę, że dla większości to był swego rodzaju manifest przeciwko tej tragedii i pokazanie, że dalej wspieramy WOŚP. Wydaje mi się, że ta zbiórka w kolejnych dniach urosła do miana symbolu i im bardziej kwota rosła, tym większą moc miało całe wydarzenie – uważa Paszkowski.

Według niego wynik zbiórki to też efekt kuli śniegowej na FB. – Pomagamy przez różne portale wspierające, ale żeby widzieć rezultat, trzeba wejść na stronę. Tutaj skala była ogromna, setki tysięcy udostępnień i fala – właśnie taka kula śniegowa, która rosła w każdej sekundzie. Tutaj ten efekt jest mocniej widoczny niż przy zbiórkach na stronach, ale w ostatnim czasie zbierano również dla Janusza Kozioła czy Agaty Wróbel i tam również pokazano niesamowite wsparcie. Kolejne odświeżenia strony FB z akcją Patrycji Krzymińskiej dawały kolejne tysiące złotych. To robi wrażenie i przyciąga, żeby dać więcej, udostępnić, namówić znajomych, ale chyba nikt nie spodziewał się, że skala będzie tak ogromna. Ja dołączyłem do zbiórki na etapie między 2,5 a 3 mln zł, na drugi dzień przekroczyła już 4 mln. W ostatnich godzinach kwota rosła w tempie milion na 40 minut. To ogromne szaleństwo, ale pokazuje, ile osób chciało być częścią tej akcji i ile też dało od siebie – zaznacza mieszkaniec Nowej Soli.

– Ta zbiórka powiedziała ci coś o Polsce, o Polakach?

– Że jesteśmy cały czas otwarci na wspieranie i pomaganie. I że potrafimy robić naprawdę wielkie rzeczy.

Konrad Paszkowski nie ma wątpliwości: warto wspierać WOŚP! – Owoce orkiestry znamy. Ona robi zbiórkę jednego dnia w roku, ale generalnie jestem za tym, żeby wspierać różne fundacje i osoby. Jeżeli możemy pomóc, to po prostu pomagajmy.

Ludzie dobrej woli

Adam Wąwoźny razem z żoną Joanną i córkami Julią i Emilią zbierali podczas ostatniego finału pieniądze dla orkiestry. Wspólnie kwestowali po raz piąty. Po całym dniu weszli do domu zmęczeni, ale szczęśliwi. Włączyli telewizję, chcieli dowiedzieć się, jak WOŚP przebiega w innych miastach. Wtedy zobaczyli to, co stało się w Gdańsku.

– W jednej chwili nasza radość zamieniła się w smutek i niedowierzanie. Kolejny dzień to łzy w oczach. Nasz udział w zbiórce do ostatniej puszki prezydenta Adamowicza to symboliczne światełko do nieba – zaznacza Adam Wąwoźny.

Skąd wziął się sukces puszki? – Na to złożyła się przede wszystkim chęć niesienia pomocy innym i otwarte serca wszystkich ludzi dobrej woli. W chwilach bardzo trudnych potrafimy się jednoczyć. Polacy pokazali również, że WOŚP i Jurek Owsiak nie są im obojętni. Chyba nikt z nas nie spodziewał się takiej sumy. Jednocześnie smuci fakt, że to „ostatnia puszka Pawła Adamowicza”…

Wąwoźny docenia rolę platform społecznościowych, dzięki którym można się skrzyknąć, komuś pomóc. – I w bardzo szybkim tempie np. zebrać pieniądze potrzebne na skomplikowaną operację ratującą życie – mówi nowosolanin, który mocno wspiera WOŚP: – To cała masa pozytywnej energii i dobra płynącego z ludzkich serc. Jeżeli możesz zrobić coś dobrego dla innych i nie oczekujesz niczego w zamian, po prostu zrób to – pomaganie jest dziecinne proste. Dla nas gra w takiej orkiestrze, pod batutą takiego dyrygenta, to olbrzymi zaszczyt.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *