Wspomnienie doktora Morasiewicza

Nowosolskie muzeum było gospodarzem spotkania, które w całości poświęcono wybitnemu mieszkańcowi naszego regionu, Władysławowi Morasiewiczowi, który przez 45 lat pracował w Bytomiu Odrzańskim jako lekarz. Wcześniej działał m.in. konspiracyjnie w Radzie Pomocy Żydom „Żegota” i w Obwodzie Brzeżany ZWZ-AK

Projekcja „Z albumu Legionisty” odbyła się w czwartkowe popołudnie w Muzeum Miejskim w Nowej Soli. Sala muzealna zapełniła się w pełni.

– Dzisiejsze spotkanie jest poświęcone osobie Władysława Morasiewicza, doktora, którego pamięć tkwi w starszym pokoleniu mieszkańców naszego regionu. Ale nie tylko o jego powojennej historii chcemy dzisiaj mówić, ale przede wszystkim o jego zasługach dla Polski niepodległej. Pierwsza część naszego spotkania będzie poświęcona jego działalności jako legionisty – mówił na wstępie spotkania Tomasz Andrzejewski, dyrektor nowosolskiego muzeum.

Ta prelekcja o pięknym życiorysie doktora miała dwie części. W pierwszej odbyła się projekcja filmu autorstwa Marii i Andrzeja Perlaków zatytułowanego „Z albumu Legionisty”, która opowiadała o wojskowych losach W. Morasiewicza.

Film został obejrzany z dużym zaciekawieniem, ale był dopiero wstępem do wykładu o Morasiewiczu.

Dalszą jego historię, historię człowieka, który walczył o Polskę, a następnie odbudowywał ją na ziemiach odzyskanych i zapisał się złotymi zgłoskami na ziemi nowosolskiej, opowiedzieli uczestnikom spotkania państwo Perlakowie.

Doktor Morasiewicz przez 45 lat pracował w Bytomiu Odrzańskim jako lekarz, a przez 25 lat kierował tamtejszą przychodnią. Swoim działaniem bardzo mocno wpisał się w życie mieszkańców tej gminy, którzy nie zapomnieli o swoim lekarzu.

– Najpierw jego imię otrzymała tamtejsza przychodnia, a później po przekształceniach własnościowych rada miejska na wniosek radnego Czechanowskiego imię doktora Morasiewicza nadała parkowi miejskiemu – mówił podczas spotkania Andrzej Perlak.

Dla tych, którzy nie znają dra Morasiewicza, przedrukowujemy jego życiorys autorstwa Marii Perlak.

 

 

Nie chcieli być wyzwolicielami

Płk dr med. Władysław Morasiewicz, którego imieniem nazwano park w dawnej fosie miejskiej w Bytomiu Odrzańskim, urodził się w 1896 r. w Buczaczu. Tu zaczął swoją służbę na rzecz niepodległości Polski. Już jako uczeń gimnazjum należał do Drużyn Strzeleckich, a jako osiemnastolatek zgłosił się do Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego.

Był w październiku 1914 r. ranny w bitwie pod Nadwórną, a po wyleczeniu służył w 6. Pułku Piechoty III Brygady Legionów walcząc na Polesiu i na Wołyniu, m.in. pod Kostiuchnówką. Ujęty przez Austriaków, w czasie próby przebicia się oddziałów Hallera do tworzonego w Rosji II Korpusu Polskiego, został internowany w Huszcie, a później skierowany na front włoski. Nie powrócił z przepustki i w Buczaczu działał na rzecz niepodległości Polski w tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej założonej przez Piłsudskiego.

W czerwcu 1919 r. został przyjęty do Wojska Polskiego wolnej Rzeczpospolitej. Bronił jej w wojnie polsko-bolszewickiej w latach 1919-1920.
Od 1921 r. studiował medycynę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie służąc jednocześnie jako oficer administracyjny w dziale sanitarnym we Lwowie, gdzie mieszkał z żoną Stanisławą z d. Tarnawską i dwoma synami: Wiesławem i Jaromirem. Od 1933 r. – już jako lekarz – mieszkał i pracował w Brzeżanach.

W związku z atakiem hitlerowskich Niemiec na Polskę w 1939 r. został zmobilizowany 17 września jako dowódca pociągu sanitarnego.

Wkraczające wojska Armii Czerwonej zastały Doktora w Stanisławowie. Zaryzykował uchylając się od zarządzonej przez Sowietów rejestracji oficerów i dzięki temu zapewne nie został – jak inni – aresztowany. Uniknął Katynia.

Już 29 listopada 1939 r. Prezydium Rady Najwyższej ZSRR wydanym dekretem narzuciło obywatelstwo radzieckie mieszkańcom ziem polskich zajętych przez Armię Czerwoną. W. Morasiewicz był świadkiem aresztowań, a później także wywózek w głąb Rosji całych rodzin (pierwszą NKWD przeprowadziło w lutym 1940 r.). W okresie okupacji sowieckiej W. Morasiewicz pozostawał w Brzeżanych i pracował w Poliklinice.

Okupacja niemiecka przyniosła nową falę zbrodni. Doktor Morasiewicz działał konspiracyjnie w Radzie Pomocy Żydom „Żegota” i w Obwodzie Brzeżany ZWZ-AK. Po zamordowaniu przez UPA dr med. Stefana Bilińskiego był przez okupantów wyznaczony na lekarza powiatowego. Gdy w 1944 r. na polskie Kresy ponownie wkroczyli Rosjanie, zmobilizowano dr. W. Morasiewicza – służył w Oficerskiej Szkole Broni Pancernej w Chełmie i Zamościu.

Dr Morasiewicz walczył w czterech wojnach i w konspiracji, był ranny, w niewoli, cudem uniknął śmierci, ratował Żydów, nie porzucił swych pacjentów po zamordowaniu przez UPA dr med. S. Bilińskiego, a i jako lekarz widział przecież niejedno. To, co najgorsze, miało się jednak zdarzyć dopiero w 1945 r. po ponownym wkroczeniu Armii Czerwonej na polskie Kresy. Sowieckie dowództwo nakazało dr. Morasiewiczowi brać udział w egzekucjach polskich patriotów – jako lekarz miał stwierdzać zgon rozstrzeliwanych.

Gdy wraz z Mężem – Andrzejem Perlakiem – byliśmy we Wrocławiu u syna dr. Morasiewicza – Jaromira, aby zebrać materiał do naukowej publikacji o Doktorze, byłam wstrząśnięta tym, co usłyszeliśmy. Syn Doktora opowiadał, że pluton egzekucyjny złożony z Sowietów rozstrzeliwał Polaków, którzy nie chcieli służyć w „armii wyzwolicieli” i „poszli do lasu”. Nie chcieli, bo przecież była to ta sama armia, która napadła na Polskę we wrześniu 1939 r., co spowodowało liczne aresztowania, mord w Katyniu, zsyłki na Sybir całych rodzin, zajęcie mienia, głód i prześladowania, w tym Kościoła. Polacy na Kresach wiedzieli, jaką „wolność” niosą bolszewickie bagnety. Rozumieli też, że Polacy w tej armii są wykorzystywani w interesie nie niepodległej Polski, ale ZSRR.

Tym, co nie chcieli być „wyzwolicielami”, pluton egzekucyjny strzelał w brzuch, aby umierali długo i w męczarniach, nim dobito ich strzałem w głowę. Dr Morasiewicz, który musiał jako lekarz patrzeć na ten mord, nie był w stanie stwierdzić zgonu rozstrzelanych, uczyniła to Sowietka. Doktor podjął starania o zwolnienie ze służby wojskowej, a gdy ją uzyskał ze względu na zły stan zdrowia, wyjechał i ostatecznie zamieszkał w Bytomiu Odrzańskim, gdzie osiedliła się grupa repatriowanych Brzeżańczyków. Od 1947 r. był lekarzem powiatowym w Głogowie, organizatorem lecznictwa otwartego: Ambulatorium w Szpitalu Powiatowym w Głogowie oraz przychodni w Sławie, Gaworzycach, Grębocicach i w Bytomiu Odrzańskim. W 1951 r. – wobec nasilającej się stalinizacji Doktor złożył funkcję i przez 25 lat kierował przychodnią w Bytomiu Odrzańskim, gdzie był lekarzem przez 45 lat. Aby ocalić od zapomnienia ofiary egzekucji z 1945 r. opowiedział o nich swym synom. Zmarł 18 grudnia 1992 r. we Wrocławiu.

Nie mogłam zapomnieć relacji o rozstrzelanych – wysłałam nagranie filmowe wypowiedzi Jaromira Morasiewicza z opisem egzekucji do IPN w Lublinie. Pion Prokuratorski IPN przesłuchał Syna Doktora w charakterze świadka, co pozwoliło dokonać ważnych ustaleń. Pismem z 5 lutego 2019 r. zostałam powiadomiona przez IPN, że moje nagranie na płytce DVD „zaliczono w poczet materiału dowodowego” w sprawie „zabójstwa w dniu 3 marca 1945 r. we wsi Chełmiec pow. Krasnystaw Czesława Trybuszkiewicza, Włodzimierza Zielińskiego oraz innych pięciu nieustalonych podchorążych z 12 kompanii Pierwszej Oficerskiej Szkoły Broni Pancernej Wojska Polskiego w Chełmie”, a także „zbrodni sądowej – zabójstwa, dokonanej w dniu 26 marca 1945 r. w Chełmie, polegającej na orzeczeniu przez skład orzekający /…/ kary śmierci /…/ wobec Tadeusza Antonowicza [lat 28], Jana Tuczapskiego [lat 21], Mieczysława Skoniecznego [lat 23], Ryszarda Krukowskiego [lat 24], Kazimierza Ussa [lat 22] /…/, która to kara została wykonana przez rozstrzelanie w dniu 26 marca 1945 r.” Inni skazani wówczas to: Michał Stankiewicz [lat 22] – wobec którego Dowódca Okręgu Wojskowego Lublin skorzystał z prawa łaski oraz pozbawieni wolności: Bogdan Sirota [lat 19], Leszek Saka [lat 30], Edward Mroczek [lat 33] i Marian Stopiński [lat 29].

Wobec tych wszystkich skazanych IPN wystąpił o unieważnienie wyroków, gdyż żołnierze byli ukarani „za czyny dokonane w związku z ich działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. To także dla nich przed budynkiem LO w Nowej Soli nasza społeczność lokalna postawiła pomnik.

Maria Perlak

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *