O „wywiadzie” Palucha i Niemcu Balcerzaku [KOMENTARZ]

W ostatnim numerze „Gazety Regionalnej” ukazał się wywiad z Robertem Paluchem, ekswicewojewodą wyrzuconym ze stanowiska przez premiera Mateusza Morawieckiego. W zasadzie nie wiadomo, z kim Paluch tam rozmawia – autor rozmowy się nie podpisał (może więc Paluch rozmawia z samym sobą?)

Nie widać też informacji, że to artykuł sponsorowany. W pytaniach do Palucha notorycznie pojawia się „Pan” pisany wielką literą – rzecz rzadko spotykana w mediach.

Były wicewojewoda w tej rozmowie kilkukrotnie atakuje „Tygodnik Krąg”. Mówi, że u nas „trwa lans Milewskiego”, wiceprezydenta Nowej Soli. W czym konkretnie miałby przejawiać się ten „lans”? Tego nie precyzuje. To zarzut bez pokrycia w faktach, bo od dawna w „TK” nie było żadnego wywiadu z Jackiem Milewskim. Ostatni pojawił się w marcu 2018 r. i dotyczył… sportu. Wypowiedzi wiceprezydenta pojawiają się zazwyczaj przy okazji relacji z sesji rady miasta, ale to jest normalna robota dziennikarska – w tych tekstach cytujemy różne strony.

Paluch żali się też przyjaciołom, że w „TK” widzi „fabrykę krytyki swojej osoby”. Czyli rozumiem, że Morawiecki wyrzucił go ze stanowiska wicewojewody za nic? Że poleciał przez bezpodstawną krytykę? Ależ pochopny jest ten premier!

Były członek PiS nazywa nas „tzw. dziennikarzami, a w rzeczywistości klakierami piszącymi pod dyktando magistratu”. Po raz kolejny pojawia się określenie „miejska tuba”. Przypomnijmy: w „Gazecie Regionalnej” Paluch pojawia się ostatnio bardzo, ale to bardzo często. Idąc tokiem jego rozumowania, mogę zapytać: kto lansuje byłego polityka PiS? Kto jest jego klakierem, kto jest jego tubą? I na czyich łamach porównuje siebie do samego marszałka Piłsudskiego?

Tak à propos „GR”. W czasopiśmie, które tak zaciekle walczy o standardy w lokalnym dziennikarstwie, ukazał się niedawno ciekawy materiał. Na ich jedynce zapowiadany był tak: „Paluch wyrzucony z partii. PiS wystawia Niemca”. W tekście weryfikatorzy polskości precyzują, w czym rzecz: „Klaudiusz Balcerzak, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na senatora, ma podwójne obywatelstwo, polskie i niemieckie”. W sumie należy się cieszyć, że nie zlustrowali biednego Balcerzaka do siódmego pokolenia. Co by się stało, gdyby złapali go jeszcze na jakichś rosyjskich przodkach? Albo, nie daj Boże, żydowskich? Zmroziło mnie na samą myśl.

Balcerzak, który majątku dorobił się jako biznesmen z branży mięsnej i przez lata płacił w Polsce niemałe podatki, czym przyczyniał się do wzrostu PKB, w artykule musi bronić się przed niewybaczalnymi zarzutami o bycie Niemcem. „Urodziłem się w Nackel, to jest w Brandenburgii. Mama pojechała tam do pracy i poznała tatę – tłumaczy. – Urodziło się nas tam troje. Później przyjechaliśmy do Gorzowa. Dziś mam dwa obywatelstwa”.

Lustrowany kandydat na senatora idzie dalej. Wyznaje, że czterokrotnie głosował na Angelę Merkel.

Ta karta jest już zgrana. Takie metody – próby orzekania o tym, czy ktoś jest prawdziwym, pełnokrwistym Polakiem – są dobrze znane. Skąd? Choćby z PRL-u. Ale pracownicy tabloidu, najbardziej polscy z Polaków, podzielają również fetysze prawicowej prasy, która jeszcze niedawno w niemiecki mundur odziewała Donalda Tuska czy Tomasza Lisa. Ostatnio panowie z prawej flanki pisali też o „Wojnie Gdańska z Polską” i pytali: „Czy Gdańsk chce do Niemiec?”. „GR” wpisała się w ten sam nurt.

W kontekście „lustracji Balcerzaka” przypomina się też kampania prezydencka z 2005 r., kiedy Jacek Kurski wygarnął Tuskowi dziadka z Wehrmachtu. Kurski jest dziś szefem państwowej telewizji. Nagroda przyszła po latach.

Tekst „GR” byłby jeszcze do przetrawienia – choć problemów gastrycznych nie unikniesz – jeśli periodyk większy akcent położyłby na retorykę antyniemiecką PiS i na temat reparacji na rzecz Polski, o których tyle mówi ta partia. Ale o tym jest niewiele, o samych reparacjach – jedno zdanie. Tabloid nie zadaje Balcerzakowi prostego pytania: czy jeśli kwestia domagania się reparacji wylądowałaby w Senacie (a do tego bardzo długa droga), to głosowałby za, czy przeciw. Istniało przecież spore prawdopodobieństwo, że powie: zagłosowałbym za. A to myśl przewodnią artykułu obróciłoby w perzynę. Jego wymowa byłaby dużo słabsza.

Czytelnik ma przecież wiedzieć: Balcerzak jest Niemcem. I co za tym idzie: Balcerzak nie jest Polakiem. A jak jest, to pewnie jakimś gorszym, bo Polakiem niemieckim, czyli generalnie zdrajcą. Ta zbitka słów ma przyczepić się do niego na długo i jest kluczowa: „Balcerzak” i „Niemiec”. Prawdziwym Polakiem jest za to Paluch. Przecież sugestia, kto jest tym dobrym kandydatem, bije po oczach już z okładki.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *